Amerykański stan Pensylwania chce obciążyć nabywców samochodów elektrycznych podatkiem w wysokości 250 dolarów. Brzmi on jak rozsądne uzupełnienie podatków zawartych w paliwie, jednak pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że Pensylwania żyje m.in. z wydobycia węgla i produkcji energii z gazu ziemnego.

Roczny podatek od auta elektrycznego – w przyszłości standard?

250 dolarów corocznej daniny oznacza w Polsce równowartość około 80 złotych miesięcznie (~960 złotych rocznie). Kwota miałaby pokryć straty, które stan ponosi ze względu na fakt, że właściciele samochodów elektrycznych nie kupują paliwa i przez to nie uiszczają zawartych w paliwie podatków. Brzmi to więc dość rozsądnie.

> Elektryczny Ford „inspirowany Mustangiem” zostanie pokazany 18 listopada 2019 (poniedziałek)

Jednak Pensylwania jest trzecim stanem w USA pod względem wydobycia węgla oraz trzecim producentem energii w kraju – i jest to energia jądrowa oraz biorąca się ze spalania gazu ziemnego. Stan żyje z wydobycia węgla, gazu, produkcji energii i stali, a rządzą w nim ludzie związani z tymi gałęziami przemysłu. Dlatego pojawiają się głosy, że opłata jest wysoka i ma być karą za zakup samochodu elektrycznego.

Kary dla właścicieli elektryków

Portal Consumer Reports obliczył, że opłaty dla nabywców elektryków dotyczą już 26 amerykańskich stanów, a w aż 11 są one wyższe niż kwoty, jakie zapłaciłby właściciel samochodu spalinowego. Innymi słowy: osoba, która decyduje się na zakup samochodu elektrycznego, by nie zanieczyszczać powietrza, musi wyłożyć więcej na pojazd i jeszcze otrzymuje dodatkowe obciążenie w postaci wysokiej opłaty rocznej za fakt jego eksploatacji.

Oczywiście temat dodatkowego podatku dla właścicieli samochodów elektrycznych pojawi się prędzej czy później także w Polsce. W cenie benzyny i oleju napędowego ukryto choćby podatek drogowy, z którego pieniądze przeznaczane są na naprawy dróg (ale też na łatanie wielu innych dziur) – a którego właściciele elektryków nie płacą, bo nie potrzebują paliwa.

Te pieniądze trzeba będzie skądś odzyskać.

Ile podatków płacimy w paliwie

Już w ramach ciekawostki postanowiliśmy sprawdzić, jak bardzo obciążone podatkami są paliwa, które spalamy w silnikach. Polska Organizacja Przemysłu i Handlu Naftowego wyliczyła, że w styczniu 2019 roku suma wszystkich podatków (akcyza) w paliwie wynosił odpowiednio 32 procent dla benzyny 95, 23 procent dla oleju napędowego oraz 16 procent dla autogazu.

Powyższe kwoty nie dotyczyły VAT-u, opłaty paliwowej i opłaty emisyjnej.

Jeżeli zatem przeciętny polski kierowca przejeżdża według danych GUS 12,1 tysiąca kilometrów i spala przy tym średnio 6,5 litra benzyny na 100 kilometrów, to przy cenie benzyny wynoszącej 5 zł/litr wydaje on rocznie 3,93 tysiąca złotych na paliwo. Z tego 1,26 tysiąca złotych stanowi właśnie akcyza.

> Dopłaty do samochodów elektrycznych: akceptacja wniosku PRZED zakupem, 125 tys. BRUTTO, tylko jeden samochód

To może Cię zainteresować
Ocena ogólna
Ocena Czytelników
[Suma: 1 głosów Średnia: 5]