Chiny rozpędzają się coraz bardziej w ograniczaniu emisji dwutlenku węgla do atmosfery. Aby zachęcić obywateli do kupowania samochodów elektrycznych, Państwo Środka planuje uruchomić do 2020 roku 4,5 miliona ładowarek – po jednej na każde auto na prąd jeżdżące wtedy po drogach.

Chińskie plany na elektryfikację

Portal ECNS.cn miał okazję odwiedzić największego operatora elektroenergetycznego w Chinach. Autor zamieszczonego na portalu artykułu twierdzi, że dziś mapa Pekinu wypełniona jest kolorowymi punktami-ładowarkami. Tymczasem w mieście, w którym mieszkają prawie 22 miliony ludzi, w 2012 roku były tylko… cztery takie punkty.

> Mahindra chce wejść do USA z elektrykami. Wykorzysta markę SsangYong lub Pininfarina

Chińczycy na tym nie poprzestają. Deklarują, że już dziś można przejechać samochodem elektrycznym z Pekinu do Szanghaju, ponieważ pozwala na to sieć ładowarek. To 1 214 kilometrów dróg! Oprócz tego państwowy operator chce zelektryfikować Jedwabny Szlak, aby umożliwić Chińczykom przemieszczenie się w kierunku Azji Środkowej i dalej na Bliski Wschód.

Ile samochodów, tyle ładowarek

Kontrolowana przez państwo firma ma świadomość, że budowa takiej sieci to olbrzymi wydatek, który nie zwróci się od razu. Jednak zahamowanie emisji dwutlenku węgla do atmosfery musi kosztować. Dlatego Chiny planują, że do 2020 roku w kraju będzie tyle samo ładowarek, ile samochodów elektrycznych: 4,5 miliona.

A w 2030 roku co drugie auto jeżdżące po chińskich drogach ma być już elektryczne.

> Jak zwiększyć zasięg samochodu elektrycznego przy niskich temperaturach, zimą? [ODPOWIADAMY]

Na ilustracji: chińska część Jedwabnego Szlaku. Po prawej stronie najsilniej zurbanizowana wschodnia część Chin z widocznym na górze Pekinem (Beijing, czyt. będzin) i, nieco niżej, Szanghajem (Shanghai).

|REKLAMA|




|/REKLAMA|

Samochody elektryczne zimą – praktyczne porady. Zalajkuj i SPRAWDŹ:

To może Cię zainteresować
Ocena ogólna
Ocena Czytelników
[Suma: 1 głosów Średnia: 5]