Od dziś, 20 lutego, obowiązuje nowelizacja ustawy o podatku dochodowym, która sprawia, że dofinansowania z Funduszu Niskoemisyjnego Transportu nie są opodatkowane. Takim dofinansowaniem jest choćby dopłata do samochodu elektrycznego. Teoretycznie więc nic już nie stoi na przeszkodzie, by uruchomić nabór wniosków o dopłaty.

No, może prawie nic:

Nikt nie musi ogłaszać naboru wniosków ani dopłat. Nie ma żadnych twardych dat w tej kwestii

Parokrotnie pisaliśmy o 20 lutego jako o dacie, gdy znikają wszelkie przeszkody, żeby Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW) wystartował z naborem wniosków. Niestety, już w listopadzie 2019 roku w niezbyt wesołym tonie informowaliśmy, że „nasz” projekt dopłat został sierotą, bo przestało istnieć nadzorujące go ministerstwo – Ministerstwo Energii:

> Ministerstwo Energii przestało istnieć. Nasz projekt dopłat do samochodów elektrycznych został sierotą [aktualizacja]

To nie wszystko: ani w rozporządzeniu, ani w Ustawie o elektromobilności (z nowelizacjami) nie zawarto żadnej konkretnej daty, kiedy dopłaty faktycznie miałyby być uruchomione. Mogą ruszyć jutro, w maju lub w roku 2077 – zależy to tylko i wyłącznie od dobrej woli Ministerstwa Aktywów Finansowych i Ministerstwa Klimatu.

Dlaczego „Lex Lexus” weszło błyskawicznie, a dopłaty do elektryków – nie?

Dodajmy, że ministerstwa te nie mają dobrej woli lub są ekstremalnie nieporadne, gdy chodzi o temat wsparcia [potencjalnych] nabywców aut elektrycznych. Ich przedstawiciele mieli czas na udział w wydarzeniach i konferencjach, ale do dziś nie udało im się zmienić 2 (słownie: DWÓCH) znaków w kwestii dopłat.

Prawo i Sprawiedliwość zadziałało wyjątkowo sprawnie przy ustawie obniżającej akcyzę na samochody hybrydowe, którą portal WysokieNapiecie.pl złośliwie – acz słusznie – nazwał „Lex Lexus”. Temat zamknięto w kilka tygodni.

Tymczasem na dopłaty czekamy już od dwóch lat. Ostatnie ogłoszenie startu naboru wniosków miało nastąpić w grudniu 2019 roku. Nie nastąpiło, a w styczniu 2020 wiceminister klimatu, Ireneusz Zyska, stwierdził, że nawet kilkanaście tysięcy złotych dopłaty to kwota zbyt wysoka – ktoś przecież mógłby powiedzieć, że rząd wspiera zabawki dla ludzi zamożnych:

> Dopłata do samochodu elektrycznego poniżej 10 tysięcy złotych? Jałmużna czy zagrywka taktyczna?

A rząd nie lubi wspierać zabawek dla ludzi zamożnych. No, chyba że chodzi o „Lex Lexus” – wtedy to co innego. Niższa akcyza obowiązuje od 1 stycznia 2020 roku.

Tymczasem my, osoby zainteresowane samochodami zeroemisyjnymi, nadal czekamy na poprawienie 2 znaków w rozporządzeniu. Bo jeśli ministerstwa już naprawdę muszą, to przecież wystarczy zmienić „30 procent” na „15 procent” w kwocie maksymalnej dopłaty i temat będzie załatwiony, a Ireneusz Zyska usatysfakcjonowany. Albo przed „30 procent” dodać słówko „do” (również DWA znaki), a następnie regulować wsparcie osobnym rozporządzeniem lub innymi dozwolonymi przez prawo metodami.

Te dwa znaki należy zmodyfikować w miejscu zaznaczonym strzałką:

W NFOŚiGW dowiedzieliśmy się, że system naboru wniosków już jest. Gotowe wnioski były gotowe już w grudniu, wtedy też pojawiły się specjalne numery telefonów, pod które należało kierować pytania w sprawie dopłat. Ale do dziś nie udało się zmienić dwóch znaków rozporządzeniu.

Czy to naprawdę jest takie trudne?

Zdjęcie otwierające: budżet programu dopłat do samochodów elektrycznych w Polsce na lata 2020-2025

To może Cię zainteresować:
Ocena ogólna
Ocena Czytelników
[Suma: 3 głosów Średnia: 5]