Regularnie spotykamy się z zarzutami, że publikujemy listy od Czytelników, które w rzeczywistości są artykułami sponsorowanymi lub PR-owymi wrzutkami. Uznałem, że zbiorę te wszystkie wypowiedzi w jeden materiał, by odnieść się do nich raz na zawsze – a później już tylko linkować do artykułu.

Streszczenie

Nie publikujemy artykułów sponsorowanych, wszystkie listy od Czytelników są opiniami prawdziwych ludzi, które to MY chcieliśmy opublikować. Przed wrzutkami PR-owymi i marketingowymi staramy się Was bronić, choć tego po prostu nie widać.

Elektrowoz.pl NIE publikuje artykułów sponsorowanych, materiałów lokowanych, reklamy natywnej itd.

Wiem, że prasa motoryzacyjna zawiera mnóstwo niepodpisanych reklamowych treści, które klepane są w działach marketingu. Wiem. Ktoś wciska Wam instalacje LPG, opony, nawet samochody elektryczne (ostatnio). Wiem to. Rozumiem Wasz opór.

Ta plaga dotknęła nie tylko pisma motoryzacyjne. W moje ręce trafiło kiedyś pismo „Sieci” i tam to dopiero był dramat. Niepodpisane albo podpisane nazwiskami redakcyjnymi (!) artykuły sponsorowane wychwalające polityków, dziwne inicjatywy, państwowe firmy. Nikogo za rękę nie złapałem, ale trochę nie chce mi się wierzyć, że ludzie będą częściej jeździć pociągami po przeczytaniu w niszowym piśmie artykułu o inwestycjach w PKP.

Niestety, na polskim rynku panuje wolnoamerykanka. Czytaj: Czytelników ma się za durniów i durniów się z nich robi. Jako że nie widzą oni bannerów (lub je blokują, niestety), treści reklamowe przemycane są w materiałach lokowanych, artykułach sponsorowanych, reklamach natywnych, ogólnie: artykułach, które w rzeczywistości są reklamami.

www.elektrowoz.pl nie traktuje Czytelników jak durniów

Osoba pisząca te słowa ma 39 lat, ponad połowę życia przepracowała w branży wydawniczej. Jeśli poszukacie po nazwisku, znajdziecie, że to i owo zrobiła, coś tam osiągnęła, na czymś się pewnie przejechała. To taki starzejący się wróbel, który raczej nie daje się nabierać na plewy. Dlatego wściekłem się kilka razy, gdy dostałem artykuł sponsorowany w piśmie, za które _zapłaciłem_.

_Zapłaciłem_ za pracę dziennikarsko-redaktorską, a ktoś mi usiłował wcisnąć reklamę!

Wtedy twardo postanowiłem sobie, że w mediach, które ja rozwijam, nie będzie takiego dziadostwa. Nie będzie lokowania produktów w filmach na YouTube, nie będzie instagramowego sprzedawania shitu. Może trochę przesadzam, bo nie przeszkadza mi, że Pezet w Slangu 2 pije Red Bulla – ale u mnie tego nie będzie.

www.elektrowoz.pl nie publikuje artykułów sponsorowanych. Opublikował raz (patrz TUTAJ), był to tekst jasno opisany, ale wystarczy. Nigdy więcej. Żadnego lokowania produktu. Żadnej reklamy natywnej. Tekst to przestrzeń redakcyjna, reklama to reklama. Jasno oddzielone. Traktuję Was tak, jak chcę, żeby traktowano mnie.

Oczywiście, może się zdarzyć, że zostaniemy zrobieni w balona. Tak jak w przypadku Ixara, który okazał się samochodem elektrycznym z… silnikiem spalinowym będący reklamą Nysy i właściciela. Nie jesteśmy nieomylni. Ale wtedy przeprosimy Was za błąd:

> Ixar = Polski Samochód Elektryczny z napędem… spalinowym [aktualizacja]

Dlatego musicie uwierzyć, że:

Listy od Czytelników to listy od prawdziwych ludzi

Może Wam się wydawać, że tekst, który publikujemy w witrynie, to jakaś marketingowa wrzutka, którą publikujemy, bo dostaliśmy materiał za darmo. Szczególnie, gdy czasowo zbiega się z kampanią reklamową prowadzoną w innych mediach. Na przykład:

> Zdecydowałem się na Volkswagena ID.3. Ze względu na cenę [Czytelnik]

Jest tak? W takim razie zależy mi, żebyście pamiętali, że:

  1. to MY, REDAKCJA, decydujemy, czy chcemy coś opublikować,
  2. ŻADEN Czytelnik NIGDY nie sugerował nam, że powinniśmy opublikować rozmowę z nim,
  3. wręcz przeciwnie, Czytelnicy bardzo często NIE CHCĄ tych publikacji, bo boją się złej interpretacji („bogacz”, „ma kasę, można go okraść”, „cwaniak, skoro go stać na taki samochód”); zwróćcie uwagę, że niektórzy nie przedstawiają się nawet z imienia, a z nazwiska naprawdę mało kto.
  4. ŻADEN list do redakcji ani jakikolwiek inny materiał nie był tekstem sponsorowanym (nie licząc jednorazowego artykułu płatnego, patrz powyżej).

Jeśli odbieracie jakieś materiały jako sponsorowane, dzieje się tak dlatego, że działy PR i marketingu zagarnęły dla siebie tę formę ekspresji, czyli zapis wrażeń zdecydowanego klienta.

Klient zdecydowany myśli inaczej niż klient, który jeszcze nie wybrał

Zapewne wiecie, że kupuje się sercem. Decyzje zakupowe podejmują uczucia, a głowa służy do tego, żeby uzasadnić wybór. Dlatego w reklamach samochodów są emocje, szybkie auta, jest przygoda, przeżycia, a nie arkusz Excela. Dlatego w reklamach perfum jest przygoda, archetypowy samiec lub samica alfa, ale też miłość (kobiety wydają więcej na kosmetyki i perfumy).

Klient, który się waha, czuje emocje, ale też ocenia, porównuje, sprawdza parametry, opinie innych w internecie, cenę. Patrzy z dystansu.

> Wybrałem Mercedesa EQC, ale firma ze mną pogrywa. Tesla Model 3 kusi. Co wybrać? [Czytelnik]

Klient, który już się zdecydował, myśli zupełnie inaczej. On przetworzył wszystkie argumenty za i przeciw. On mentalnie już kupił, nawet jeśli fizycznie nie otrzymał jeszcze produktu. Tak naprawdę nie ma znaczenia, że tego produktu nie dotknął albo widział tylko przez szybkę! Za pączka płacimy przed konsumpcją, mieszkanie wybieramy „na oko”, na samochód decydujemy się dla kształtu (patrz: moda na crossovery) albo z sympatii do marki, a nie dlatego, że tym nowym modelem jeździliśmy przez ostatnie pięć lat.

Klient, który się zdecydował, będzie Wam opowiadał o zaletach produktu – tak jak Wasz szwagier, który zachwala nowy smartfon. I właśnie opinie takich Czytelników publikujemy. Zależy nam, żebyście dostrzegli to, co widzi ktoś, kto już podjął decyzję. Pamiętajcie: on już się zapisał do obozu zwolenników, on dostrzega więcej zalet, a na wady przymyka oko i potrafi to uzasadnić.

To zupełnie inny stan psychiczny niż sytuacja PRZED wyborem.

Zależy nam, żebyście czytając www.elektrowoz.pl otrzymali jak najszersze spektrum opinii. Możemy sobie pozwolić na publikacje artykułów od osób przekonanych – a więc stronnicze – ponieważ wiemy, że nie publikujemy tekstów sponsorowanych.

Możemy to zrobić dziś, w 2019 roku. Pewnie będzie to robić także w roku 2020, bo to nadal będzie okres przejściowy między archaiczną motoryzacją spalinową a nowoczesną motoryzacją elektryczną. Ale później to się raczej skończy: na rynku pojawi się gama samochodów do wyboru, będzie można je dotknąć, ocenić samodzielnie.

A w tle – o czym pewnie nigdy się nie dowiecie – będziemy równie ciężko pracować, żeby odfiltrować spam i treści marketingowe od informacji naprawdę ważnych. Nie zmienia to jednak faktu, że:

Ostateczna decyzja zawsze będzie zależeć do Was

Zawsze będziemy publikować opisy produktów, bo inaczej w tej branży się nie da. Zawsze jedne produkty będą nam się podobać bardziej, inne mniej. Zawsze będziemy się starać ubierać to „podobanie się” w uzasadnienia, które najważniejsze będą dla Was, Czytelników. A Wy zdecydujecie, czy nam wierzycie.

I to wszystko, co mam do powiedzienia 🙂

Zdjęcie otwierające: zdjęcie dołączone do wiadomości od jednego z „czytelników”, która na kilometr pachniała reklamą zgadnijcie-jakiej-marki oraz zgadnijcie-jakiego-dealera 😉 Treść wiadomości nigdy nie trafiła na łamy, choć „nabywcy” oczywiście szczerze pogratulowałem zakupu. „Nabywca” chyba rozczarował się brakiem publikacji, bo mimo zapewnień o kolejnych częściach, już nigdy się nie odezwał.

Ps. Takich maili trochę przychodzi.

To może Cię zainteresować:
Ocena ogólna
Ocena Czytelników
[Suma: 6 głosów Średnia: 5]