Na kanale Fully Charged na YouTube pojawiła się opowieść o modelu Xpeng P7, chińskim elektryku, który w 2021 roku powinien trafić do Europy. Auto ma interesujący wygląd, ciekawe parametry i może się okazać, że w przyszłości będzie solidnym konkurentem Tesli Model 3 i BMW i4. O ile tylko producent dotrzyma obietnicy.

Xpeng P7 – trzy ciekawostki

Autor nagrania jest właścicielem Xpenga P3, którego kupił, bo był on najtańszym elektrykiem dostępnym na rynku. Teraz jeździł samochodem z drugiego końca skali, Xpengiem P7 Performance z napędem na obie osie.

Producent nie ujawnia zasięgu tej wersji, podaje tylko jej przyspieszenie: 4,3 s do 100 km/h w najmocniejszym wariancie. W filmie przewija się co prawda liczba 706 jednostek NEDC, ale to wartość maksymalna dla najbardziej oszczędnej wersji Xpeng P7 Super-Long Range (6,7 s do 100 km/h) – czyli zupełnie inaczej skonfigurowanego samochodu.

Opowieść jest nudna, youtuber przez cały film powtarza jedno i to samo: fotele są wygodne, samochód jest tani, samochód jest szybki, a pomija istotne aspekty eksploatacji auta oraz bezpośrednio przelicza ceny z yuanów na euro i funty. Kompletnie bez sensu.

> Xpeng P7 – chiński konkurent Tesli Model 3 dostępny w Państwie Środka. W Europie od 2021 roku [wideo]

W filmie pojawiły się jednak trzy ciekawostki, dla których warto o nim wspomnieć. Pierwsza to liczba wyglądająca na zużycie energii. Na torze z długą prostą (test przyspieszenia) i znacznie dłuższym szeregiem zakrętów (rekuperacja) na licznikach pojawia się „25,4”. To może być zużycie energii na 100 kilometrów w ramach tego eksperymentu.

Jeśli wiemy, że bateria ma pojemność 80,87 kWh, to takie zużycie wskazuje na niecałe 320 kilometrów zasięgu realnego, o ile „80,87 kWh” jest pojemnością całkowitą. Jeżeli mamy do czynienia z wartością użyteczną, zjeżdżamy poniżej 300 kilometrów maksymalnego zasięgu. Nie za dużo, choć trzeba pamiętać, że mówimy o torze testowym i trybie wyglądającym na „Sport”.

Druga ciekawostka to licznik. Na wplecionych w nagranie filmach reklamowych (poniżej) widać, że nieco inaczej prezentuje on informacje niż na nagraniu Fully Charged (powyżej). Tutaj rogi aktywnego ekranu są ostre, tam zaokrąglone, tutaj stosuje się jeden krój fontu, tam inny. W dodatku w prezentacji jazdy półautonomicznej Xpeng najwyraźniej szybuje nad polem, bo na wyświetlaczu nie pojawia się żadna linia informująca o pasach ruchu – i to podczas ich zmiany!

Wnioskujemy więc, że prace nad autem nadal się toczą.

Trzecia ciekawostka to moc ładowania: nie podano wartości w kilowatach, lecz tylko stopień uzupełnianego zasięgu: +120 km/10 min. To +720 km/h. Audi e-tron – energożerny SUV – osiąga około +105 km/10 min, a ładuje się z mocą 150 kW. Xpeng P7 wygląda na samochód oszczędniejszy niż e-tron, a mniejsze zużycie energii daje lepszy wskaźnik uzupełniania zasięgu podczas ładowania.

Można zatem oszacować, że moc ładowania Xpenga P7 wynosi właśnie około 150 kW. Ten wynik lokuje chińskiego elektryka na poziomie Audi e-tron (segment E-SUV) i BMW i4 (segment D, bezpośredni konkurent), powyżej Mercedesa EQC (segment D-SUV), ale poniżej Tesli Model 3 (segment D, drugi bezpośredni konkurent).

YouTuber wspomina na filmie, że żaden chiński producent nie odniósł dotychczas sukcesu sprzedażowego w Europie. Obserwując ten film można zrozumieć, dlaczego tak się dzieje. Twardo uprawiany marketing i pomijanie danych, które pozwalałyby na bezpośrednie porównanie różnych samochodów powoduje, że produkt przegrywa konfrontację z rzeczywistością.

> Xpeng, chiński „klon Tesli”, z nowym inwestorem strategicznym. To Xiaomi

Oby tą drogą nie szedł też Xpeng z P7, bo auto jest atrakcyjne wizualnie i mogłoby stanowić alternatywę dla całego szeregu modeli, które już są albo wkrótce pojawią się na naszym rynku.

Cały film, nie warto oglądać:

To może Cię zainteresować:
Ocena ogólna
Ocena Czytelników
[Suma: 0 głosów Średnia: 0]