Naukowcy z Berkeley Lab – jednej z najbardziej zasłużonych organizacji naukowych na świecie – obliczyli, jak autonomiczne, elektryczne taksówki wpłynęłyby na środowisko Manhattanu. Okazuje się, że byłyby one o rząd wielkości tańsze niż samochody z ludźmi za kierownicą. To jednak nie wszystko.

Kierowca taksówki – zawód zagrożony?

Autonomiczne, elektryczne taksówki, które ładowałyby się z miejskiej sieci elektroenergetycznej, spowodowałyby obniżenie emisji o 73 procent – i to przy założeniu, że dostawca energii nie zmienia sposobu jej wytwarzania. Pozwoliłyby także na oczyszczenie powietrza na Manhattanie oraz obniżenie poziomu hałasu.

Jednak droga do sukcesu jest wyboista. Żeby obsłużyć zapotrzebowanie ludzi na taksówki, konieczne byłoby wprowadzenie na ulice co najmniej 6 470 aut o zasięgu co najmniej 113 kilometrów. Jednocześnie na każdej mili kwadratowej obszaru musiałyby powstać 44 stacje ładowania o mocy 22 kilowatów – duża ich liczba pozwoliłaby na obniżenie kosztów zakupu samochodów, które nie musiałyby mieć baterii większych niż około 30 kilowatogodzin [szacunki www.elektrowoz.pl].

> Czy warto kupić używaną Teslę? Internauta: Serwis w Berlinie zawalony Teslami z Polski posklejanymi z 3 kawałków

Koszt przejechania jednej mili w autonomicznej, elektrycznej taksówce naukowcy oszacowali na równowartość 0,99-2,09 złotego (0,29-0,61 dolara), co odpowiadałoby 0,62-1,3 złotego za przejechanie jednego kilometra. To o rząd wielkości mniej niż kosztuje dziś jazda po Manhattanie i co najmniej 17 groszy mniej niż w wypadku współczesnych flot autonomicznych taksówek wykorzystujących samochody spalinowe lub hybrydowe.

Co jest największą przeszkodą we wdrożeniu takiej usługi? Koszt samochodów autonomicznych oraz niewielka liczba publicznych ładowarek. Na całym Manhattanie jest ich dziś zaledwie 500.

Warto poczytać: Fleet of Automated Electric Taxis Could Deliver Environmental and Energy Benefits

|REKLAMA|




|/REKLAMA|

To może Cię zainteresować
Ocena ogólna
Ocena Czytelników
[Suma: 0 głosów Średnia: 0]