Norwegia jest dziś najbardziej zaawansowanym rynkiem na świecie, gdy chodzi o samochody elektryczne. Od wielu miesięcy ich sprzedaż wynosi 80- i więcej procent całego wolumenu aut osobowych. Dlatego od 1 czerwca 2022 roku obowiązują tam przepisy, które zabraniają ładowania elektryków z normalnego ściennego gniazdka, konieczny jest montaż naściennej stacji ładowania (wallboksa). Chodzi dokładnie o to samo, co w przypadku zakazu przechowywania benzyny w piwnicy – o bezpieczeństwo. Ale przyczyny są historyczne.

Zakaz ładowania z gniazdka, bo Norwegowie dość lekko podchodzili do uziemienia

Regulacje dotyczące ładowania aut elektrycznych z naściennych gniazdek (norma NEK400:2022) dotyczą w Norwegii wszystkich, również tych, którzy wcześniej wpinali auto bezpośrednio do prądu. Najpóźniej 1 czerwca 2022 roku musieli oni kupić wallboksa i poprosić osobę z uprawnieniami o jego montaż (źródło). Gdyby doszło do pożaru i okazałoby się, że mieli samochód podpięty z użyciem typowego EVSE („cegły”, „ładowarki”), mogliby się spodziewać sporych kłopotów.

Skąd ta decyzja? Otóż Norwegia wykorzystuje sieć elektryczną w standardzie IT (nie mylić z information technology, informatyką), w poprzedniej dekadzie szacowano, że jest ona obecna w aż 70 procent gospodarstw domowych. Sieć IT (nor. Isolert-Terra) to gniazdko bez osobnego przewodu dla uziemienia, z napięciem wynoszącym 230 V między fazami. Kontynentalna Europa tymczasem stosuje standard TN, w którym jest osobny przewód dla uziemienia, w którym między fazami jest 400 V, a 230 V jest między konkretną fazą a przewodem neutralnym. Norwegia dopiero go wdraża (sporo informacji na ten temat TUTAJ; stamtąd też zapożyczyliśmy zdjęcie nadpalonego gniazdka (c) dsk).

Brak przewodu uziemiającego przy niedostosowanych urządzeniach powodował ich dziwne zachowanie, przy dużych prądach możliwe były przebicia, co jest proszeniem się o kłopoty (porażenie prądem, pożary). Już w połowie minionej dekady właściciele Renault Zoe zgłaszali producentowi, że ich samochody „ładowały się” całe noce, a rano okazywało się, że zasięg ani drgnął. Przybywało go dopiero na słupku ładowania. Francuska firma rozwiązała problem stosując dodatkowy transformator dopasowujący charakterystykę prądu. Z kolei producent Juice Boostera zaimplementował dla Norwegii osobny tryb ładowania:

Nad zmianą przepisów debatowano kilka lat, ostatecznie, jak informuje norweska TV 2, weszły one w życie z początkiem czerwca 2022 roku. Dlatego producenci zaczęli dołączać wallboksy do aut elektrycznych albo oferowali je wraz z montażem w promocyjnych cenach. W niektórych przypadkach były to sprytne rozwiązania z kategorii obudów na dotychczasowe EVSE (patrz zdjęcie poniżej (c) Porsche), pod którymi musiał się jednak podpisać zawodowy elektryk.

Czy wallboksy staną się obowiązkowe w Polsce?

Czy w Polsce może zostać uchwalone podobne prawo? Nie da się tego wykluczyć, jeśli zacznie działać odpowiednio silna grupa lobbystów, Unia Europejska może zacząć stopniowo nalegać na montaż naściennych stacji ładowania. Mają one cały szereg zalet: potrafią rozpoznawać obciążenie w sieci, mogą aktywować uzupełnianie energii w tańszych taryfach, niedługo będą działały w trybie oddawania i pobierania energii (V2H, V2G). Ich największą wadą jest cena.

Na szczęście stosowane w kontynentalnej Europie sieci elektroenergetyczne w gospodarstwach domowych mają lepsze zabezpieczenia (osobny przewód dla uziemienia) i jest to rozwiązanie systemowe, wymuszone prawnie. Dlatego wydaje nam się, że obowiązek montażu wallboksów raczej się nie pojawi, będzie to co najwyżej zalecenie dla osób poszukujących dodatkowego bezpieczeństwa i większego pakietu funkcji. Cała reszta będzie się mogła ładować z gniazdek, jeśli tylko będzie miała na to ochotę.

Ważne uzupełnienia są w komentarzach, warto przeczytać je wszystkie. Jeden z nich duże uzupełnienie Pana AZ:

Szanowna redakcjo sieć IT jest w Polsce szeroko stosowana w przemyśle ciężkim. Wynika to z tego że napięcie znamionowe (Np 230V) jest obecne pomiędzy przewodami. Pomiędzy ziemią a dowolnym przewodem mamy napięcie nazwijmy to nieokreślone. W przypadku uszkodzenia izolacji jednej z żył instalacja może pracować dalej. Wówczas niejako automatycznie uszkodzona żyła po kontakcie np z wodą bądź tzw ziemią staje się żyłą zerową. W takiej sytuacji wchodzi do gry tzw. układ kontroli doziemienia i ze zwłoką lub natychmiast wyłącza zasilanie. Jest to po prostu bezpieczniejsze bo jak człowiek dotknie takiej żyły to ma większe szanse na przeżycie bo w praktyce nie popłynie przez niego prąd. W ciężkich warunkach środowiskowych (np. górnictwo) jest to podstawowy sposób zasilania urządzeń technologicznych. Zwracam uwagę że z powodu właśnie bezpieczeństwa i mniejszej awaryjności szpitale właśnie taką sieć mają (IT). Ja osobiście jestem fanem tej sieci. Niestety cena urządzeń kontroli doziemienia jest zaporowa. Ale gdyby był duży popyt i takie urządzenia byłyby powszechnie stosowane to koszt ich mógłby być akceptowalny.

Ocena artykułu
Ocena Czytelników
[Suma: 4 głosów Średnia: 3]
Nie przegap nowych treści, KLIKNIJ i OBSERWUJ Elektrowoz.pl w Google News. Mogą Cię też zainteresować poniższe reklamy: