Niemiecki dziennik Bild opisał przygodę pewnego właściciela Hyundaia ix35 FCEV, protoplasty Hyundaia Nexo. Przy przebiegu 84 000 kilometrów doszło do uszkodzenia ogniw paliwowych, koszt ich naprawy wyceniono na 103 764,17 euro, równowartość 460 450 złotych. Najdroższy okazał się zestaw wodorowych ogniw paliwowych, wyceniono je na 101 001,35 euro, równowartość 448 200 złotych.

Wodorowe ogniwo paliwowe o mocy 100 kW/136 KM droższe niż 100 kWh baterii?

Niemiecki Bild to wzór dla polskiego Faktu, historie przedstawiane w nim mają działać na emocje. Gazeta raczej nie opisze samochodu, który jeździ, ma się dobrze i się nie psuje, będzie wolała sięgnąć po sensację, bo ta ma szansę „się klikać”. Tym niemniej ta historia została udokumentowana zdjęciem faktury i widniejące na niej kwoty są faktycznie zatrważające.

Opisywany Hyundai ix35 FCEV to samochód z ogniwami paliwowymi, w których wodór łączy się z tlenem i wytwarza energię elektryczną napędzającą silnik. Jak opisuje go właściciel, wodorowy Hyundai jeździł bezproblemowo przez siedem lat (od przełomu 2015/2016), pokonał w tym czasie zaledwie 84 000 kilometrów (12 000 km/rok), miał 450-500 kilometrów zasięgu. Jego awaria była kompletnie niespodziewana.

W momencie zakupu samochód kosztował 50 200 euro, równowartość dzisiejszych 222 800 złotych, odpowiednik (po uwzględnieniu wyższego VAT-u) 230 300 złotych, co jest kwotą całkiem przystępną jak na pojazd wykorzystujący zupełnie nową technologię napędu. Jego właściciel cierpliwie znosił niedobory infrastruktury do tankowania, początkowo pokonywał 114 kilometrów w jedną stronę (!), żeby tylko napełnić zbiorniki gazem.

Nie ma gwarancji, producent nie widzi w sobie winy

Chęć bycia awangardą połączona z inwestycją w niewłaściwą technologię może okazać się bardzo kosztowna. Hyundai ix35 FCEV zawiódł przy zaledwie 84 000 kilometrach przebiegu. Pięcioletnia gwarancja na samochód wygasła, Hyundai wycenił jego naprawę wysoko, ponieważ auto „było pionierem technologii ogniw paliwowych” i jest rzadkie. Nie uznano skargi właściciela, że samochód nie był gotowy do sprzedaży, a naprawa jest kompletnie nieopłacalna.

Hyundai ix35 FCEV, zdjęcie ilustracyjne (c) Hyundai

Faktura jest o tyle ciekawa, że pojawiają się na niej całkiem nieoczywiste dodatki (źródło). Oprócz ogniw paliwowych jest też dziesięciokrotna aplikacja/dziesięć litrów płynu przeciwko zamarzaniu, który kosztuje 119,80 euro, równowartość 531,6 złotego za aplikację/litr!

Przy Hyundaiu Nexo, następcy ix35 FCEV, sytuacja nie powinna być już tak skomplikowana, kontynuuje temat Bild na podstawie deklaracji Hyundaia. Nexo powstaje na normalnej linii produkcyjnej, jego ogniwa paliwowe kosztują tylko 49 563,5 euro, równowartość 219 940 złotych, więc gdyby doszło do ich wymiany [tu już obliczenia redakcji Elektrowozu], naprawa samochodu powinna kosztować maksymalnie około 50-60 procent wartości nowego auta.

Ogniwa paliwowe Hyundaia Nexo zaprojektowano z myślą o 10 latach lub 5 000 roboczogodzinach pracy.

Nota od redakcji Elektrowozu: w wodorze pokładane są spore nadzieje. Ale gaz powoli przestaje być uznawany za sensownego następcę benzyny czy oleju napędowego. Raz, że produkuje się go obecnie przede wszystkim z gazu ziemnego lub węgla, w procesach, które są wysoce emisyjne. Dwa, że technologia produkcji zbiorników (!) jest bardziej emisyjna niż produkcja baterii. Trzy, że już teraz jest drogi, droższy niż benzyna czy olej napędowy, nie mówiąc o elektryczności.

Ocena artykułu
Ocena Czytelników
[Suma: 6 głosów Średnia: 3]
Nie przegap nowych treści, KLIKNIJ i OBSERWUJ Elektrowoz.pl w Google News. Mogą Cię też zainteresować poniższe reklamy: