Jeden z brytyjskich ekspertów z branży motoryzacyjnej domaga się, żeby zakazać ładowania hybryd plug-in na niektórych publicznych ładowarkach. Hybrydy uzupełniają energię znacznie wolniej niż samochody elektryczne i w dodatku blokują miejsca, z których mogliby skorzystać właściciele aut bez zapasowego silnika spalinowego.

Hybrydy plug-in pod obstrzałem

Harold Dermott to znany w Wielkiej Brytanii przedsiębiorca w branży motoryzacyjnej. Jego zdaniem hybrydy plug-in powinny mieć zakaz korzystania z punktów ładowania „dla podróżujących”, a więc tych zlokalizowanych przy autostradach. Hybryda plug-in z ładowarką 3,7 kW (AC) do uzupełnienia 24 kilometrów zasięgu potrzebuje godziny lub więcej. W czasie tej samej godziny ładowarka mogłaby obsłużyć dwa samochody elektryczne (moc ładowania: 50 kW, DC), z których każdy zyskałby ponad 150 kilometrów zasięgu (źródło).

> CENY: Nissan Leaf drożeje, najtańsza wersja od 155 500 zamiast 153 800 zł

Rozwiązaniem mogłoby być uruchomienie większej liczby punktów ładowania, ale tylko auta czysto elektryczne potrzebują dużych ilości energii i są w stanie zagwarantować w miarę szybki zwrot z inwestycji.

Pomysł nie jest nowy. Jako pierwsze wdrożyły go władze Beverly Hills. Idea jest następująca: skoro ktoś zdecydował się na zakup hybrydy plug-in, zrobił to po to, żeby móc skorzystać z silnika spalinowego, gdy bateria się rozładuje. A więc bez problemu poradzi sobie z dojechaniem do innej ładowarki lub do domu. Takiej możliwości nie ma posiadacz auta elektrycznego, który musi się gdzieś podłączyć, gdy energia w baterii się kończy.

Na zdjęciu: gniazdo ładowania Chevroleta Volta (hybryda plug-in) podłączonego do ładowarki

To może Cię zainteresować
Ocena ogólna
Ocena Czytelników
[Suma: 9 głosów Średnia: 4.6]