19 lipca 2018 roku portal WysokieNapiecie.pl opublikował tabloidowy artykuł, z którego wynika, że Urząd Dozoru Technicznego będzie kontrolował punkty ładowania w prywatnych garażach. I za każdą taką kontrolę pobierze opłatę w wysokości 850 złotych – a za brak pieczątki przysoli właścicielowi do 100 tysięcy złotych kary. Pokażemy, że ta sensacyjna interpretacja jest całkowicie błędna.

Straszenie ludzi i bicie piany, sezon 2

Portal WysokieNapiecie.pl zasłynął już raz z kilkudniowego bicia piany na temat buspasów. Sprawa była jasna: pomysłodawca/ustawodawca chciał dać właścicielom elektryków miły przywilej jeżdżenia po pasach dla autobusów, zapisał to więc w Ustawie o elektromobilności. Sformułowano to niezbyt jasno, ale biorąc pod uwagę intencję ustawodawcy, możliwa była tylko jedna interpretacja.

Mimo to portal WysokieNapiecie.pl dzielił włos na czworo powodując coraz większe zakłopotanie czytelników. Doprowadzono do sytuacji, która jest wymarzona dla tabloidu: czytelnik doszedł do wniosku, że przepisy polskiego prawa są trudne, że rozumieją je tylko prawnicy i że on, zwykły szary obywatel jest za głupi, żeby cokolwiek pojąć – więc nawet nie będzie próbował, bo o, tutaj, specjaliści wykładają mu prawdę objawioną, eksperci wszystko mu tłumaczą.

> Spada liczba rezerwacji Tesla Model 3? Analityk tak twierdzi, Tesla zaprzecza

Pominąłem wtedy litościwie nazwę portalu. Tym razem jednak nie mogę tego zrobić.

I żeby była jasność: zgadzam się z Wami, drodzy autorzy, że w wypadku sklepów czy restauracji, ten projekt może blokować rozwój. Nie jestem pewny, czy bardzo, bo badanie techniczne za 850 złotych przy punkcie ładowania o wartości 3-15 tysięcy złotych to tylko niewielka część kosztów o wartości, czy ja wiem, stołu i czterech krzeseł we wspomnianej restauracji. Ale może. Tylko że to nie oznacza, że powinniśmy w specjalistycznych mediach publikować brukowe artykuły.

Przejdźmy do rzeczy:

Stacja ładowania? punkt? ładowarka? Jeden pies, przecież jest wtyczka i kabel!

Artykuł możecie przeczytać tutaj w całości. Najważniejszy jego fragment to sam początek: W Polsce szybciej od stacji ładowania samochodów elektrycznych przybywa przepisów, które mają je regulować. Ostatnie całkowicie zablokowały uruchamianie nowych ładowarek, a kolejne wprowadzają słone opłaty za ich badanie przez państwowego monopolistę. Na dzień dobry urzędnicy wezmą 850 zł nawet od niewielkich punktów przy sklepach, hotelach i… w prywatnych garażach. Za brak pieczątki będzie grozić do 100 tys. zł kary. [podkreślenie moje – red. www.elektrowoz.pl]

Co chce nam powiedzieć autor tekstu? Że zgodnie z nowymi przepisami (patrz: Rozporządzenie Ministra Energii ws stacji ładowania – projekt lipiec-2018 – dokument350829) trzeba będzie zapłacić urzędnikom 850 złotych za skontrolowanie punktu w prywatnym garażu.

Odpowiadamy: NIE, drogie WysokieNapiecie.pl, nie trzeba będzie

Mój protest jest bardzo stanowczy z dwóch powodów. Pierwszy jest taki, że moim zdaniem dla autora „stacje ładowania samochodów elektrycznych”, „ładowarki” i „punkty” to jedno i to samo. Ot, posługuje się tymi słowami jak synonimami. Jak mu wygodnie. Owszem, każdy może się przejęzyczyć, więc nie ma co się irytować, gdy lekarz pomyli wątrobę ze śledzioną. Jednak gdy zdarza się to raz… drugi… trzeci… to ja uciekam gdzie pieprz rośnie.

Drugi zarzut jest poważniejszy: autor nie doczytał albo nie zrozumiał, ale wizja straszenia czytelników tak mu się spodobała (strona pojawi się na Wykopie, będzie ruch!), że ZMYŚLIŁ sobie chodzenie urzędników UDT po prywatnych garażach. Rozumiem intencję, ja też się wściekam, gdy Ustawa o elektromobilności blokuje na wiele miesięcy nowe stacje ładowania. Naprawdę. Ale, na Boga, nie naciągajmy faktów pod przyjętą wcześniej tezę.

„Dej pan 850 złoty”

Autor WysokieNapiecie.pl twierdzi, że za punkt ładowania [nota: w oryginale nie ma słowa „ładowania” – red.] w prywatnym garażu trzeba będzie zapłacić 850 złotych specjaliście z Urzędu Dozoru Technicznego. Kwota się zgadza, reszta to stek bzdur. Dlaczego?

Nowy projekt rozporządzenia Ministerstwa Energii odwołuje się do Ustawy o elektromobilności, która dość jasno definiuje następujące byty:

  • stacje ładowania,
  • punkty ładowania,
  • punkty ładowania stanowiące element infrastruktury ładowania drogowego transportu publicznego,

Zgodnie z art. 16 Ustawy o elektromobilności badaniu UDT podlegają TYLKO:

Stacje ładowania i punkty ładowania stanowiące element infrastruktury ładowania drogowego transportu publicznego w zakresie ich bezpiecznej eksploatacji, naprawy i modernizacji podlegają badaniom technicznym przeprowadzanym przez UDT.

Ani słowa o punktach ładowania NIEBĘDĄCYCH elementem infrastruktury … itd. Porównajcie więc powyższy fragment z cytowanym już wprowadzeniem:

urzędnicy wezmą 850 zł nawet od niewielkich punktów przy sklepach, hotelach i… w prywatnych garażach.

Ustawa o elektromobilności JASNO mówi o punktach ładowania drogowego transportu publicznego (czytaj: autobusy i spółka). Czyli autor WysokieNapiecie.pl zakłada, że ludzie w prywatnych garażach będą montować punkty ładowania autobusów komunikacji miejskiej? To dość zaskakujące założenie, ale OK, faktycznie, jeśli zamontuję sobie taki punkt w garażu, to będzie on podlegał badaniu UDT i będę musiał zapłacić te 850 złotych.

Już widzę te kolejki elektrycznych Solarisów pod moim domem 🙂

W obronie autora WysokieNapiecie.pl: załóżmy, że nie odróżnia „punktów” i „stacji”

Przyjmijmy interpretację, że dla autora WysokieNapiecie.pl „punkt” i „stacja” to to samo i załóżmy, że miał on zamiar napisać coś takiego:

Na dzień dobry urzędnicy wezmą 850 zł nawet od niewielkich punktów stacji ładowania przy sklepach, hotelach i… w prywatnych garażach. Za brak pieczątki będzie grozić do 100 tys. zł kary. 

I tutaj dochodzimy do miejsca, w którym autor zaczyna zmyślać, żeby tylko dopasować treść projektu do przyjętej z góry tezy. Sięgnijmy bowiem do definicji stacji ładowania (art. 2, pkt. 27 Ustawy o elektromobilności):

stacja ładowania:

a) urządzenie budowlane obejmujące punkt ładowania o normalnej mocy lub punkt ładowania o dużej mocy, związane z obiektem budowlanym, lub
b) wolnostojący obiekt budowlany z zainstalowanym co najmniej jednym punktem ładowania o normalnej mocy lub punktem ładowania o dużej mocy

– wyposażone w oprogramowanie umożliwiające świadczenie usług ładowania, wraz ze stanowiskiem postojowym oraz instalacją prowadzącą od punktu ładowania do przyłącza elektroenergetycznego;

Wyjaśnijmy kilka terminów:

  • punkt ładowania o normalnej mocy – [definicja z Ustawy] punkt ładowania o mocy mniejszej lub równej 22 kW, z wyłączeniem urządzeń o mocy mniejszej lub równej 3,7 kW zainstalowanych w miejscach innych niż ogólnodostępne stacje ładowania, w szczególności w budynkach mieszkalnych;
  • związane z obiektem budowlanym – czyli zamontowane np. na ścianie,
  • (zwróćcie też uwagę, że ustawodawca odróżnia stacje i punkty ładowania – punkt b)

Autor prawdopodobnie oczyma wyobraźni widział te wszystkie kliknięcia, gdy napisze o urządzeniach zamontowanych w garażach (bo przecież punkt a!). Przeoczył tylko dopisek, który powtórzymy tutaj raz jeszcze:

stacja ładowania
(…)
– wyposażona w oprogramowanie umożliwiające świadczenie usług ładowania, wraz ze stanowiskiem postojowym oraz instalacją prowadzącą od punktu ładowania do przyłącza elektroenergetycznego;

Nie świadczę żadnej usługi, więc UDT nie ma tu nic do gadania

W garażu stanowisko postojowe jest, owszem. Jest też instalacja prowadząca do przyłącza elektroenergetycznego, zgoda. Ale co z oprogramowaniem umożliwiającym świadczenie usług ładowania? Uwaga, uwaga, NIE CHODZI WCALE o oprogramowanie wspomagające ładowanie, ponieważ ten proces został precyzyjnie zdefiniowany:

ładowanie – pobór energii elektrycznej przez pojazd elektryczny, pojazd hybrydowy, autobus zeroemisyjny, pojazd silnikowy niebędący pojazdem elektrycznym, motorower, rower lub wózek rowerowy, w rozumieniu ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. – Prawo o ruchu drogowym, na potrzeby napędu tego pojazdu;

Chodzi o bardzo specjalne ładowanie, mianowicie o ŚWIADCZENIE USŁUGI ŁADOWANIA, czyli wzajemną relację dwóch podmiotów. Niestety, definicja świadczenia usługi ładowania nie została sformułowana wprost w Ustawie o elektromobilności. Ale zakłada coś bardzo istotnego: że mamy do czynienia z USŁUGĄ. A usługa, z definicji, wymaga obecności co najmniej dwóch stron.

A ja nie miałem, nie mam ani nie będę miał zamiaru świadczenia żadnej usługi. Tak samo, jak nie mam zamiaru świadczenia usługi prania, chociaż moja pralka ma program dla tkanin wełnianych, a mój sąsiad lubi wełniane swetry. Dlatego urzędnika UDT nawet do siebie nie wpuszczę.

> Ministerstwo Energii dopiero przygotowało projekt rozporządzenia dotyczący badań technicznych stacji ładowania

Dlatego, drogi autorze WysokieNapiecie.pl, chciałbym prosić Cię o więcej uwagi, bo gdy widzę, że ktoś pisze coś takiego:

Pieczątkę urzędu trzeba będzie też dostać w przypadku domowej ładowarki o mocy ponad 3,7 kW z oprogramowaniem zainstalowanej w prywatnym garażu.

Gdy czytam, że „domowa ładowarka z oprogramowaniem” jest dla Ciebie tym samym, co „stacja ładowania wyposażona w oprogramowanie umożliwiające świadczenie usług ładowania”, to aż się boję zapytać, czy widzisz różnicę między krzesłem i krzesłem elektrycznym. Ten cały nonsensowny wywód powtórzy po Tobie pół Polski, bo jest sensacja. A prawnicy będą tylko zacierać rączki.

Naprawdę, chcecie iść drogą Gazeta.pl?

I jeszcze jedno: punkt ładowania o normalnej mocy

Chciałbym zwrócić Twoją uwagę, drogi autorze, na jeszcze jeden aspekt całej sprawy. Ustawa o elektromobilności wyróżnia co najmniej cztery różne rodzaje punktów ładowania:

  • punkty o normalnej mocy,
  • punkty o dużej mocy,
  • punkty ładowania stanowiące element infrastruktury ładowania drogowego transportu publicznego,
  • punkty inne [nazwa nasza – red.] = urządzenia o mocy mniejszej lub równej 3,7 kW zainstalowane w miejscach innych niż ogólnodostępne stacje ładowania, w szczególności w budynkach mieszkalnych,

Moim zdaniem założyłeś, autorze WysokieNapiecie.pl, że badaniu technicznemu nie podlega wyłącznie ostatni zbiór {punkty inne}, ponieważ Ustawa o elektromobilności powiedziała to wprost. Tymczasem „z wyłączeniem” nie oznacza „wyłącznie”, lecz tylko „bez”. Na punkty o normalnej mocy nałożono bowiem dodatkowe warunki. Tutaj jest oprogramowanie do świadczenia usługi, ale równo dobrze mogłyby to być punkty z co najmniej dwoma miejscami parkingowymi. Albo przemalowane na różowo.

Stąd moja prośba do wszystkich dziennikarzy: Pamiętajmy, że dziennikarstwo to służba ludzkości. Jeśli czegoś nie rozumiemy, nie opisujmy tego „żeby się klikało”. Bo można się ośmieszyć.

Ps. No i to jest dopiero projekt, który może się dziesięć razy zmienić.

Ps2. A jeśli ktoś się bardzo boi, bo z taką lubością go straszyliście, zawsze może zainstalować w garażu zwykłe gniazdo siłowe. I załatwione 🙂

Do napisania tego artykułu zainspirowała mnie dyskusja tutaj.

To może Cię zainteresować
Ocena ogólna
Ocena Czytelników
[Suma: 30 głosów Średnia: 4.5]