Zgodnie z wstępnym raportem amerykańskiej Narodowej Rady Bezpieczeństwa (NTSB), Tesla Model 3, która uderzyła w naczepę w marcu 2019 roku, jechała na Autopilocie. Ani kierowca, ani samochód nie podjęły żadnych istotnych działań, żeby uniknąć wypadku. Kierowca zginął na miejscu.

Wypadek Tesli w marcu 2019

Przypomnijmy: 1 marca 2019 roku Tesla Model 3 przebiła się pod naczepą samochodu ciężarowego, który wjeżdżał z bocznej drogi. Auto straciło dach i zatrzymało się kilkaset metrów dalej. W wyniku wypadku kierowca poniósł śmierć na miejscu.

> Śmiertelny wypadek na Florydzie. Tesla Model 3 przejechała pod naczepą i stanęła dopiero 500 metrów dalej

Teraz NTSB ujawniło, że Autopilot został włączony około 10 sekund przed wypadkiem. Mniej niż 8 sekund przed zderzeniem systemy Tesli przestały wykrywać ręce człowieka na kole kierownicy (co nie oznacza, że ich tam nie było – czujniki wykrywają obrót, ale nie dotyk). W momencie uderzenia w naczepę samochód podróżował z szybkością około 109 km/h. Ani kierowca, ani samochód nie podjęły żadnych manewrów, które mogłyby uchronić auto przed wypadkiem.

Sytuacja jest o tyle tragiczna, że w czasie wspomnianych 10 sekund samochód przejechał około 300 metrów. Kierowca powinien zatem dostrzegać skrzyżowanie i przymierzającą się do wjazdu na drogę ciężarówkę; samochody tych rozmiarów nie wyskakują nagle zza węgła. Mimo to włączył Autopilota i nie reagował do samego końca, jak gdyby coś mu się stało, zamknął oczy lub spodziewał się, że Tesla wyhamuje sama.

> Czy Tesla odróżnia żółte pasy od białych? Tak, ale… [blog, aktualizacja: WIDEO]

Miejsce ze zdjęcia wypadku (c) CNBC, zdjęcie Tesli bez dachu (c) NTSB

A tak Autopilot Tesli radzi dziś sobie z robotami drogowymi. Ale prosimy tego nie testować na własną rękę:

To może Cię zainteresować:
Ocena ogólna
Ocena Czytelników
[Suma: 2 głosów Średnia: 4.5]