W kwietniu 2019 roku na jednym z parkingów w Szanghaju zapaliła się i zaczęła intensywnie płonąć Tesla Model S. Teraz producent wydał oświadczenie, z którego wynika, że auto nie miało żadnych defektów, a pożar rozpoczął się w jednym z modułów baterii. Dzięki aktualizacji oprogramowania problem nie powinien się już powtórzyć.

Pożar w akumulatorach, już jest aktualizacja oprogramowania

Do zapłonu doszło w jednym z modułów, który znajdował się w przedniej części baterii. Wcześniej z samochodem, którym była Tesla Model S sprzed faceliftingu, nie było żadnych problemów. Aby zapobiec takim wypadkom w przyszłości, Tesla zmodyfikowała ustawienia dotyczące ładowania i zarządzania energią w Modelach S i X z identycznymi pakietami bateryjno-chłodzącymi.

Niewykluczone, że to właśnie ta aktualizacja – która jako „Ważna” pobierała się nawet bez dostępu do WiFi – spowodowała w niektórych Teslach zauważalną utratę pojemności baterii:

> Gwałtowny spadek zasięgu Tesli Model S 85 po aktualizacji 2019.16.2 [Electrek]

O tym, że wkrótce pojawi się update oprogramowania, który może mieć związek z pożarami, było wiadomo już w maju 2019 roku. To wtedy, po pożarze innej Tesli Model S w Hong Kongu, zapowiedziano zbadanie sprawy i rozwiązanie problemu.

W tej chwili Tesla jest jedynym producentem samochodów, który naprawia auta i wzbogaca je o nowe funkcje z wykorzystaniem aktualizacji online (OTA, over-the-air). Tradycyjni producenci nie oferują na razie podobnej opcji nawet w wypadku map, które, wydawałoby się, idealnie nadają się do pobierania najnowszych wersji przez WiFi lub LTE.

A oto nagranie z pożaru owej Tesli:

To może Cię zainteresować
Ocena ogólna
Ocena Czytelników
[Suma: 4 głosów Średnia: 3]