W portalu Samar opublikowano wywiad z Piotrem Zarembą, szefem projektu ElectroMobility Poland. Pojawia się w nim sporo krzepiących wątków: odrzucenie wodoru jako paliwa oraz zapowiedź, że Polski Samochód Elektryczny będzie autem z segmentu popularnego, a nie premium. Niepokoją natomiast informacje, że pojazd będzie „raczej dla firm” i „drugi w rodzinie”.

Polski Samochód Elektryczny: masowy, najpierw do firm i miast

Według obietnicy Piotra Zaremby, Polski Samochód Elektryczny opracowywany jest jako auto nie z segmentu premium, lecz popularne, docelowo produkowane w liczbie 100 tysięcy egzemplarzy rocznie. Tylko taki pojazd ma szansę zelektryfikować Polskę i wpłynąć na jakość powietrza, którym oddychamy.

Niepokojąca jest natomiast zapowiedź, że auto ma trafić najpierw do flot firmowych, ponieważ „mają one możliwość zapewnienia odpowiedniego serwisu”. Czy chodzi tutaj o ładowanie aut w nocy? A może o wyższą cenę zakupu pojazdu, która staje się mniej istotna, gdy spojrzeć z punktu widzenia całkowitych kosztów eksploatacji (TCO)?

Polski Samochód Elektryczny ma trafiać też do odbiorców w dużych miastach, jako drugie auto w rodzinie do jazdy po okolicy. Co sugeruje raczej małe zasięgi i zamożniejszego odbiorcę. Szef projektu ElectroMobility Poland pytany o współpracę z Oplem lub Fiatem odpowiedział wymijająco. A zapowiedź wyłącznej produkcji Opla e-Corsa w Saragossie (Hiszpania) nie wróży nam tutaj udanej kooperacji.

Co z wodorem? Piotr Zaremba zdecydowanie – i rozsądnie! – odrzucił wodór jako paliwo: „skoro dziś producenci nie myślą o samochodach wodorowych, to za kilka lat na drogach ich nie będzie”. Podkreślił stanowczo, że technologia jest co najmniej dekadę za samochodami elektrycznymi.

Źródło: Samar

Na ilustracji: symboliczna grafika ze strony ElectroMobility Poland SA

|REKLAMA|




|/REKLAMA|

Od kiedy samochód elektryczny bez akcyzy?

To może Cię zainteresować
Ocena ogólna
Ocena Czytelników
[Suma: 0 głosów Średnia: 0]