Niektórzy Brytyjczycy, którzy zamówili Nissana Leafa (2018), deklarują rezygnację z zakupów. Odstrasza ich problem z wielokrotnym szybkim ładowaniem baterii, który znacząco wydłuża podróże.

Problem Nissana Leafa (2018): wolne szybkie ładowanie

Problem po raz pierwszy zauważył Bjorn Nyland, a nieco później zaczęli donosić o nim inni świeżo upieczeni właściciele Leafa 2. Otóż nowy elektryczny Nissan przy którymś z kolei szybkim ładowaniu zaczyna ładować się… wolno. Użytkownicy i dziennikarze spekulują, że to efekt braku aktywnego chłodzenia baterii oraz elektroniki, która ogranicza szybkość ładowania, żeby nie uszkodzić ogniw.

> Jak ładuje się elektryczny Nissan Leaf (2018) na szybkiej stacji ładowania? [WIDEO] Czasem dość wolno

W efekcie „szybkie” ładowanie trwa 1,5-2 razy dłużej niż normalnie, a postój, który miał zamknąć się w 30 minutach, przeciąga się do 1 godziny i więcej. W Polsce mogłoby to być szczególnie uciążliwe, ponieważ przy rozmiarach naszego kraju drugie szybkie ładowanie przypadałoby mniej więcej u kresu podróży.

Na Twitterze pojawił się nawet hashtag rapidgate, choć uczciwie trzeba przyznać, że to raczej efekt rozczarowania użytkowników nowym produktem niż wielka afera pokroju Dieselgate. Pojawiają się jednak osoby, które twierdzą, że złożyły zamówienie na nowego Leafa, a teraz się z niego wycofały.

Nissan Leaf e-Plus 60 kWh z rozwiązanym problemem?

Wierzy się, że problem braku chłodzenia baterii zostanie rozwiązany w modelu Nissan Leaf (2019), który pojawi się jako wariant e-Plus z bateriami o pojemności 60 kilowatogodzin. Osoby, które potrzebują auta elektrycznego już teraz, decydują się na alternatywę w postaci używanego modelu 30 kWh, Hyundaia Ioniqa lub… przeczekanie.

> Nissan Leaf e-Plus: bateria 60 kWh, zasięg 380 kilometrów, ładowanie DC 100 kW [spekulacje]

|REKLAMA|




|/REKLAMA|

To może Cię zainteresować:
Ocena ogólna
Ocena Czytelników
[Suma: 22 głosów Średnia: 4.5]