ElectroMobility Poland S.A. – firma odpowiadająca za konkurs na Polski Samochód Elektryczny – ogłosiła wyniki badania preferencji Polaków dotyczących aut elektrycznych. Reprezentatywna grupa 600 kierowców z Warszawy i Krakowa oceniła, że chce przede wszystkim samochodu polskiego, z zasięgiem 201-500 kilometrów, tańszego niż auto spalinowe i z wynajętymi bateriami.

Jaki będzie Polski Samochód Elektryczny

Ile powinien kosztować, czyli cena: taniej niż auto spalinowe

Większość badanych (64 procent) domaga się, by samochód elektryczny był tańszy niż auto spalinowe tej samej klasy. Jedna trzecia akceptuje sytuację, w której samochód elektryczny kosztuje tyle samo. Praktycznie nikt (3 procent) nie zgadza się, by auto elektryczne było droższe „o kilkanaście procent” niż samochód spalinowy – nie mówiąc o większych różnicach.

Według przedstawionych wyników badań, skłonni bylibyśmy wybrać raczej samochód elektryczny o zasięgu 150 kilometrów w cenie 60 tysięcy złotych (67 procent) niż auto o zasięgu 300 kilometrów w cenie 100 tysięcy złotych (33 procent).

> Nowy Nissan e-NV200 40 kWh w Polsce: od 12.2017 zamówienia, od 04.2018 dostawy

Zasięg: 201-500 km

Największa grupa kierowców potrzebuje zasięgu w przedziale od 201 do 500 kilometrów (39 procent) i 101-200 kilometrów (31 procent). Aż co czwartej osobie (24 procent) wystarczyłby zasięg do 100 kilometrów, a tylko 6 procent potrzebuje ponad 500 kilometrów.

Polski i z abonamentem na baterie

Dla badanych najważniejsze jest to, żeby Polski Samochód Elektryczny był produkowany w Polsce (63 procent badanych), ważna jest też bliżej nieokreślona zachęta „finansowa” (60 procent). Dla połowy biorących udział w ankiecie (47 procent) istotne jest darmowe parkowanie w strefach miejskich.

Aż 64 procent badanych uważa abonament na baterie za zachęcającą formę zakupu. Miesięcznie za wynajem baterii możemy płacić 200 złotych. Nie widzimy przeciwwskazań (48 procent), by Polski Samochód Elektryczny był stosowany w systemie car sharingu.

> Najchętniej kupowane samochody elektryczne w Norwegii: 1) VW e-Golf, 2) BMW i3, 3) Nissan Leaf [RAPORT październik 2017]

Ładowanie? Pod blokiem, w mieście i na stacji benzynowej

Samochody elektryczne chcemy ładować na parkingach (osiedlowe, miejskie, P+R itd. – 77 procent), stacjach benzynowych (52 procent), w galeriach handlowych (40 procent) i pod hipermarketami (25 procent).

Wysoki odsetek zainteresowanych ładowaniem na stacjach benzynowych nieco zaskakuje, jeśli wziąć pod uwagę, że aż 32 procent kierowców zadeklarowało możliwość odczekania na naładowanie do pełna więcej niż trzy godziny. Z drugiej strony aż 29 procent kierowców chciałoby czasu ładowania krótszego niż 1 godzina. Niestety, w podsumowaniu raportu nie pojawiły się sensowniejsze czasy, które znamy z życia – do 10 minut, do 30 minut.

> Ładowanie vs tankowanie samochodu. Co mamy teraz, do czego zmierzamy i dlaczego TANKOWANIE na razie JEST LEPSZE

Niemal połowa kierowców (48 procent) uważa, że punkty ładowania powinny być dostępne co 50 kilometrów. „Co 100 kilometrów” zadowala 20 procent kierowców, a „częściej niż co 50 kilometrów” zaspokaja potrzeby 19 procent kierowców.

Czy badani myślą o zakupie auta elektrycznego? Badani – tak!

Spośród badanej grupy aż 73 procent kierowców zastanawiało się nad zakupem samochodu elektrycznego. Idealne auto elektryczne ich zdaniem powinno:

  • być co najmniej 4-osobowe (12 procent badanych),
  • być objęte długą gwarancją (11,9 procent badanych),
  • mieć dostęp do usług serwisowych (?) (11 procent badanych).

O samochodzie elektrycznym myślimy przez pryzmat ekonomii (59 procent) i ekologii (55 procent). Zniechęca nas cena (52 procent) i infrastruktura (48 procent).

Wyraźnie więc widać, że nawet ci, którzy zastanawiali się nad zakupem samochodu elektrycznego, myślą o nim kategoriami zupełnie niespecyficznymi: auto ma być duże i z gwarancją.

Pełny raport można zobaczyć tutaj

|REKLAMA|




|/REKLAMA|

To może Cię zainteresować
Ocena ogólna
Ocena Czytelników
[Suma: 13 głosów Średnia: 4.6]