Teksas (Stany Zjednoczone) doszedł do wniosku, że musi rozwiązać problem spadających wpływów z podatku drogowego do budżetu stanowego. Dlatego od 1 września 2023 roku nałoży na właścicieli samochodów elektrycznych szereg dodatkowych opłat, z których tylko część doliczana jest obecnie do paliwa. Krytycy twierdzą, że nowe opłaty są wyższe niż przy eksploatacji samochodu spalinowego, przedstawiają nawet obliczenia potwierdzające tę tezę.

Nowe opłaty dla posiadaczy elektryków w Teksasie

Nowe podatki są następujące: za pierwszą rejestrację samochodu elektrycznego na terenie stanu właścicieli zapłaci do 400 dolarów (równowartość 1 680 złotych) w zależności od kategorii pojazdu. Coroczne odnowienie rejestracji to dodatkowy wydatek rzędu 200 dolarów (840 zł), co daje równowartość 70 złotych za miesiąc. Dla porównania: właściciele aut spalinowych płacą odpowiednio 50 i 50 dolarów (równowartość 210 złotych), czyli odnowienie rejestracji kosztuje ich równowartość 17,5 złotego za miesiąc.

W Teksasie jest dziś zarejestrowanych około 200 000 samochodów elektrycznych, lokalny senat szacuje zatem, że nowe opłaty wygenerują około 38 milionów dolarów (równowartość 159,5 miliona złotych) rocznie. Dla porównaniu: wszystkie podatki związane z posiadaniem samochodu spalinowego przynoszą ponad 2,8 miliarda dolarów (równowartość 11,7 miliarda złotych) rocznie, z czego opłaty związane z rejestracjami to nieco poniżej 1,7 miliarda dolarów (równowartość 7,1 miliarda złotych).

Samo paliwo jest bardzo tanie. Typowy kierowca samochodu spalinowego w ramach ceny benzyny czy oleju napędowego wpłaca do budżetu zaledwie 114,24 dolara rocznie (równowartość 480 złotych), tymczasem właściciel elektryka płaci o niemal 36 dolarów (równowartość 150 złotych, 12,5 zł/mies.) więcej. Niektóre organizacje uznają takie opłaty za przykład karania właścicieli aut elektrycznych, Consumer Report mówi o „karnym podatku dla ludzi, którzy zdecydują się przejść na elektryczność” (źródło).

Typowa Tesla Model Y na ulicy w Stanach Zjednoczonych (c) Nay2Gas / YouTube

Nota od redakcji Elektrowozu: jako kierowcy elektryków nie uciekniemy od podatku drogowego, który dziś doliczany jest do paliwa. Właściciele EV muszą pogodzić się z faktem, że za około 4 lata zaczną ponosić dodatkową opłatę związaną z utrzymaniem infrastruktury drogowej. Dlatego warto być jak Daniel Obajtek i inwestować we własne źródła energii, żeby zminimalizować koszty eksploatacji samochodu.

Ocena artykułu
Ocena Czytelników
[Suma: 2 głosów Średnia: 3]
Nie przegap nowych treści, KLIKNIJ i OBSERWUJ Elektrowoz.pl w Google News. Mogą Cię też zainteresować poniższe reklamy: