Po ulicach Berlina jeździ dziś 1,5 tysiąca e-Golfów w ramach usługi Volkswagen WeShare. Niemiecki producent pochwalił się właśnie, że ma zamiar wejść do kolejnych europejskich miast i zwiększyć liczbę dostępnych w usłudze elektryków. Analitycy twierdzą, że to sposób na emisję.

Samochody elektryczne w carsharingach

Nowe, ostrzejsze normy emisji wchodzą w życie częściowo od 2020, a całkowicie – od 2021 roku. W ramach całego koncernu Volkswagen będzie musiał osiągnąć sumaryczną emisję wynoszącą 96 gramów dwutlenku węgla na kilometr, co odpowiada spalaniu 4,1 litra benzyny lub 3,6 litra oleju napędowego na 100 kilometrów.

> Jaka będzie dopuszczalna emisja od roku 2020? Jakiemu spalaniu odpowiada? [WYJAŚNIAMY]

Firma właśnie ogłosiła, że przygotowuje się do ekspansji carsharingu WeShare. Teraz jest w nim dostępnych 1 500 VW e-Golfów dostępnych na ulicach Berlina (Niemcy). Wiosną 2020 roku samochody mają trafić też do Pragi (Czechy) i Hamburga (Niemcy), a później również do Paryża (Francja), Madrytu (Hiszpania), Budapesztu (Węgry), Monachium (Niemcy) i Mediolanu (Włochy). Na liście nie ma na razie Warszawy.

Tabor zostanie powiększony do 8,4 tysiąca samochodów, znajdą się w nim zarówno e-Golfy, jak też e-Upy, ID.3, a w Pradze i Budapeszcie również elektryczne Skody.

Analitycy rynkowi twierdzą, że wchodząc do kolejnych miast Volkswagen chce obniżać sumaryczną emisję koncernu. Uruchamianie carsharingów pozwala mu na szybkie wpompowanie w rynek niemal dowolnej liczby aut elektrycznych, które zrównoważą samochody spalinowe.

Ale to oznacza również – snują dalej przypuszczenia – że firma albo obawia się, że popyt na elektryki jest niewystarczający, albo też po prostu chce jak najbardziej odsunąć w czasie moment sprzedaży tych modeli w salonach.

To może Cię zainteresować:
Ocena ogólna
Ocena Czytelników
[Suma: 2 głosów Średnia: 5]