Samochody elektryczne pojawiły się jako błysk na rynkowym radarze w Norwegii w roku 2010, gdy diesel święcił triumfy w całej Europie. Norwegowie mieli do wyboru modele, które dało się zliczyć na palcach jednej dłoni. Dziesięć lat później, w 2020 roku, elektryki stanowiły już ponad 50 procent wszystkich sprzedawanych nowych aut. W 2023 roku przebiły próg 80 procent. Nabywcy się przestawili, wybierają głównie BEV-y.

Ale wymiana całego taboru potrwa jeszcze kilkanaście lat. W grudniu 2022 roku co piąty samochód osobowy jeżdżący po norweskich drogach był elektrykiem.

Norweska droga do emobilności jako przykład dla świata

Norwegia ma właściwie wszystko, co powinno odstraszać potencjalnych zainteresowanych nabyciem samochodu elektrycznego. Zimy są długie i zimne, a baterie nie lubią niskich temperatur. W dodatku trzynaście lat temu ogniwa Li-ion kosztowały krocie, na rynku były do wyboru raptem cztery samochody zasilane bateryjnie (Mitsubishi i-MiEV, Smart ED, Tesla Roadster, Think City), infrastruktura do ładowania praktycznie nie istniała. Ludzie mieli natomiast dostęp do gniazdek, czy to na parkingach, czy w garażach – no i potrafili liczyć.

Elektryki zdominowały norweski rynek po zaledwie dziesięciu latach. Po trzynastu mają już olbrzymią przewagę, stacje ładowania są na każdym kroku, niektórzy producenci przestali tam sprzedawać modele spalinowe z powodu braku zainteresowania nimi. Pod koniec 2022 roku co piąty samochód na drogach był BEV-em. Szacuje się, że w drugiej połowie przyszłej dekady elektryki będą stanowiły ponad 80 procent aut poruszających się po norweskich drogach. Sieć elektroenergetyczna jak na razie żyje i ma się dobrze.

Rodzaj napędu w samochodach nowych rejestrowanych w Norwegii od 1990 roku. Kolor niebieski – auta elektryczne (BEV), kolor brązowy – samochody benzynowe, kolor jasnobrązowy – diesle (c) robbie_andrew na podstawie SVV/OFV

Norwegia jest zamożnym krajem (dzięki, paradoksalnie, paliwom kopalnym), mogła więc sobie pozwolić na finansowanie tej rewolucji przez system dopłat czy rezygnację z VAT-u na samochody nowe. W dodatku to niezbyt duży rynek, na którym zauważalne są stosunkowo niewielkie wolumeny pojazdów. W innych państwach zmiany będą przebiegały wolniej, co nie znaczy, że będą bardzo wolne. W pierwszej połowie 2023 roku na największym rynku motoryzacyjnym na świecie, w Chinach, niemal co czwarty nowy samochód lub czterokołowiec był elektrykiem (24 proc.). Wszystkie auta elektryczne i hybrydy plug-in wygenerowały około 35 procent udziału.

W Unii Europejskiej udział aut elektrycznych od stycznia do końca lipca 2023 wyniósł 13 procent, w Europie – 14,3 procent (źródło). W Polsce samochody elektryczne stanowiły 3,5 procent wszystkich aut nowych, jesteśmy więc tam, gdzie Norwegia była na przełomie 2011 i 2012 roku.

Istotne uzupełnienie jest w komentarzu Pana EV Polo:

Paradoksalnie infrastruktura energetyczna Norwegii nie była i nie jest najlepsza przez swoje rozproszenie w trudnym terenie. Fakt ze maja tam dobre zasoby źródeł energii powoduje korzystna jej cene. Jak pamiętam kWh była tania ale miesieczny koszt przylacza już nie. Norwedzy jak i inni Skandynawiwie, podeszli bez uprzeden do prądu w aucie bo byli przyzwyczajeni do podłączania ich do gniazdka na noc lub w czasie mroznych dni. Tu uwaga, te historie o palących się EV tam były oczywiste, „przecież paliło się im jedno auto w roku”, a oni kupowali nowe.*

Nie przegap nowych treści, OBSERWUJ Elektrowoz.pl w Google News. Mogą Cię też zainteresować poniższe reklamy:

Jeśli chcesz wynagrodzić Czytelników, którzy są niezawodni w niesieniu pomocy na Forum Elektrowozu, możesz kupić Teslę korzystając z któregoś z tych linków polecających: 7/ nabrU, 8/ ciastek, 9/ ELuk.

Zasady zabawy znajdziesz TUTAJ.
Ocena artykułu
Ocena Czytelników
[Suma: 15 głosów Średnia: 1.3]