Dzięki uprzejmości polskiego oddziału Mercedesa przez kilka dni mieliśmy przyjemność testowania Mercedesa EQC 400 4Matic. Wrażenia? Wygoda, komfort, cisza, jakość, szybkość, dynamika. Przez te kilka dni chwytałem się każdego pretekstu, żeby móc wyjść z domu i jeszcze nim pojeździć. I jeszcze. I jeszcze.

Ten tekst zawiera zapis emocji, pierwszych wrażeń z kilku dni eksploatacji auta. Można uznać go za krótki test Mercedesa EQC 400 4Matic, ale test robiony sercem, bez przesadnego obiektywizmu. Na chłodne spojrzenie przyjdzie jeszcze czas.

Mercedes EQC 400 4Matic specyfikacja:
segment: 
D-SUV,
napęd: na obie osie (AWD, 1+1),
moc: 300 kW (408 KM),
pojemność baterii: 80 (~88 kWh),
zasięg: 369-414 jedn. WLTP, 315-354 kilometry realnie w trybie mieszanym [obliczenia www.elektrowoz.pl],
CENA: od 299 000 zł w wersji EQC 400 4Matic, od 347 000 zł w wersji EQC 400 4Matic Sport,
konfigurator: TUTAJ,
konkurencja: Hyundai Ioniq 5, Tesla Model Y, Mercedes EQB, Jaguar I-Pace, do pewnego stopnia Audi Q4 e-tron (C-SUV).

Mercedes EQC to jak wycieczka zimą do ciepłych krajów

Są samochody, które testuje się trudno. Trudno testuje się na przykład Dacię Spring Electric, bo w niej istotne było cięcie kosztów, żeby wprowadzić na rynek auto tak tanie, jak się tylko da. Trzeba się pilnować, żeby nie zacząć ględzić o twardych plastikach. Są też takie auta, których testowanie jest jak smakowanie świeżej szarlotki, łyk dopiero co przygotowanej, aksamitnej kawy albo chodzenie bosymi stopami po puszystym dywanie. Przyjemność. Mercedes EQC z bardzo wielu względów należy do tej drugiej grupy, chociaż… o tym na końcu.

Mercedes EQC 400 4Matic to obecnie najmocniejszy elektryczny crossover niemieckiego producenta. W wariancie podstawowym startuje od 300 tysięcy złotych, ale wersja, z którą się zapoznawaliśmy, była droższa o 40 procent (419 448 zł). I miała chyba wszystko, czego moglibyśmy zapragnąć. Wygodne skórzane siedzenia, świetnie wyciszone wnętrze, przyspieszenie do 100 km/h w 4,9 sekundy, baterię o pojemności 80 kWh, system perfumowania powietrza. Zajęcie miejsca za kierownicą to jak nagły awans społeczny na prezesa. Na przykład prezesa Elektrowozu.

Zanim zajmiemy miejsce za kierownicą, mamy kontakt wizualny z autem. Są obłości, jest spokojnie, niektórzy twierdzą wręcz, że wieje nudą. Coś w tym jest na rzeczy, spośród wymienionych konkurentów EQC stanowi model najmniej wyrazisty aczkolwiek dokładnie o to mogło chodzić. Na szczęście i z przodu, i z tyłu znajdziemy LED-owy pas między światłami, który nadaje sylwetce nowoczesnego sznytu. Zwraca uwagę. Zauważycie go na ulicy, gwarantuję.

W środku mamy premium Mercedesa – dużo, czasem aż za dużo treści – i silniki błyskawicznie reagujące na pedał przyspieszenia. Wciskasz i miękko wystrzeliwujesz do przodu. Według deklaracji producenta 100 km/h osiągamy po 4,9 sekundy. Na tle Tesli Model 3 Performance czy Model S Plaid ta liczba może wyglądać słabo, ale słabo nie jest. Nawet jeśli to nie jest cios pięścią między oczy.

Jazda jest komfortowa, wyciszenie kabiny dba o spokój i gwarantuje rozmowę bez podnoszenia głosu. Mercedes EQC 400 4Matic byłby idealny do podróżowania. Byłby, gdyby (A) miał efektywniejszy zespół napędowy LUB (B) większą baterię, a w Polsce (C) ładowarki działały z mocą co najmniej 100 kW. A i C lub B i C – jeśli te warunki nie będą spełnione, dłuższe wyjazdy nie będą komfortowe.

„Prawie” i „ale”

Nasz test odbywał się w trudnych warunkach, kilka miesięcy temu. To był jeden z tych cieplejszych dni, gdy nagle zrobiło się zimno i zaczął sypać śnieg. Trasa testowa wiodła z Warszawy do Lublina (miasto-droga ekspresowa-miasto) i z powrotem, mniej więcej 190 kilometrów jedną stronę. To naprawdę nieprzyjemne uczucie, gdy okazało się, że 64 procent baterii mogło nie wystarczyć nawet na dojechanie „tam”. Piszemy „mogło”, bo woleliśmy nie ryzykować i zatrzymaliśmy się po drodze na szybkie ładowanie. A i tak dotarliśmy na miejsce mając kilka procent baterii.

Ładowanie na stacji działającej z mocą 40 kW to udręka

To boli, kiedy bateria naładowana do 93 procent obiecuje 257 kilometrów zasięgu. Latem byłoby 300-320. Owszem, mieliśmy trudne warunki plus jechaliśmy drogą ekspresową, ale przecież samochodem jeździ się i zimą, i latem. Po mieście i po autostradach. A w EQC energia kończy się szybciej niż można by się spodziewać.

Zjazd na stację ładowania, żeby odpocząć? Zjedźcie. Złapiecie się za głowę, gdy będzie działała z mocą 50, albo, jeszcze gorzej, 40 kW. Jak odzyskacie 200 kilometrów realnego zasięgu w godzinę, możecie mówić o sukcesie – o co, zresztą, trudno obwiniać Mercedesa. Latem będzie tylko minimalnie lepiej, o czym zresztą zaświadcza nasz Czytelnik.

Przy takich postojach zawsze sobie obiecywałem, że „następnym razem będę jeździł rozważniej, poniżej ograniczeń”. Niestety, nie dotrzymywałem słowa. Ten samochód jest zbyt komfortowy, żeby się nim turlać, on mógłby być idealnym towarzyszem długich podróży. Mógłby…

Ale w mieście i okolicach było super.

Nota od redakcji www.elektrowoz.pl: materiały przetrzymywaliśmy, żeby wyrobić sobie zdanie o różnych modelach różnych producentów – i mieć bazę porównawczą. Obecnie stopniowo przechodzimy w tryb publikacji na bieżąco. 80 procent powyższego tekstu powstało na gorąco.

To może Cię zainteresować:
Ocena ogólna
Ocena Czytelników
[Suma: 3 głosów Średnia: 5]