Interesująca wypowiedź dyrektora ds. inżynierii baterii i strategii elektryfikacji w General Motors. Otóż przyznał on, że koszt [produkcji, zakupu] ogniw litowo-jonowych spada dramatycznie i nadal będzie szedł w dół. Najniższego możliwego pułapu jeszcze nie osiągnęliśmy.

General Motors ma dobre wieści: baterie są i będą coraz tańsze

W wywiadzie udzielonym portalowi Electrek, Tim Grewe przyznał, że gdy General Motors rozpoczynało produkcję samochodów elektrycznych – trudno powiedzieć, czy chodzi tutaj o EV1 (od 1996), Volta (od 2011) czy może Bolta (od 2017) – najważniejszy był koszt składników, z których zbudowane jest ogniwo. Czytaj: głównie kobaltu i niklu.

Dyrektor ds. strategii elektryfikacji przypomniał też, że firma buduje w Ohio (Stany Zjednoczone) wraz z LG Chem fabrykę ogniw i baterii. Zapowiedział, że wraz ze zmniejszaniem ilości kobaltu w ogniwach może dojść do wzrostu zainteresowania niklem. Duży skok zapotrzebowania na pierwiastek ma się pojawić w 2024 roku, a za mniej niż 8-10 lat na rynku będą dostępne ogniwa ze stałym elektrolitem (źródło).

> Samsung SDI o Li-ion: Dziś grafit, zaraz krzem, wkrótce ogniwa litowo metalowe i 360-420 km zasięgu w BMW i3

Firma mocno inwestuje we własne technologie produkcji ogniw i baterii, ponieważ sprzedaje dziś Chevroleta Bolta/Opla Amperę-e (USA/Europa), Chevroleta Menlo (Chiny), lada chwila zaprezentuje nowego crossovera/SUV-a na bazie Bolta, a w 2021 roku planuje wprowadzić na rynek amerykański elektrycznego pickupa.

Zdjęcie otwierające: pakiety baterii General Motors. Idąc od lewej: Chevrolet Volt I generacji, Chevrolet Volt II generacji, Chevrolet Spark, Chevrolet Bolt (c) MyChevyBolt / General Motors

To może Cię zainteresować:
Ocena ogólna
Ocena Czytelników
[Suma: 3 głosów Średnia: 2.3]