Standard CCS 2.0 zakłada, że od 2020 roku wszystkie szybkie ładowarki rozpoznają samochód po podłączeniu, bez konieczności machania kartą przy czytniku. Słowacka firma ejoin proponuje trochę inne rozwiązanie, które również uniezależnia nas od kart RFID. To mechanizm odczytywania numerów rejestracyjnych samochodu.

Czytnik samochodów zamiast czytnika kart w stacji ładowania?

Słowacka firma Ejoin zaproponowała mechanizm uwierzytelniania samochodu elektrycznego przez odczytanie numeru rejestracyjnego. Producent chwali się, że jej oprogramowanie obsługuje wszystkie rodzaje europejskich tablic rejestracyjnych, a jego skuteczność wynosi 99 procent.

Dobrze, można by zapytać, a co w przypadku kradzieży tablic? Ejoin pomyślało i o tym: oprócz numeru rejestracyjnego auta w bazie przechowywany jest jego model oraz kolor. Wszystkie te trzy parametry muszą się ze sobą zgadzać, żeby rozpoczęła się sesja ładowania. Proces skanowania tablicy rejestracyjnej ma trwać od 3 do 5 sekund z odległości 1,3-5 metrów. Rozwiązanie funkcjonuje zarówno w dzień, jak i w nocy, i jest kompatybilne z urządzeniami dostawcy, czyli firmy Ejoin.

> Czy w Tesli Model 3 jest głośno podczas jazdy na autostradzie? [LICZYMY]

Z ciekawości zajrzeliśmy na stronę firmy i okazało się, że Słowacy zmierzyli się też z problemem zajmowania darmowych ładowarek przez taksówkarzy oraz okolicznych mieszkańców. Otóż zamontowali oni w ładowarce („nabijaczce” 😉 czytnik kodów kreskowych, za pomocą którego można zeskanować rachunek z centrum handlowego, by uwierzytelnić się w ten sposób w urządzeniu i rozpocząć proces ładowania.

Aktualizacja: dowiedzieliśmy się, że rachunek może pochodzić z wcześniejszych zakupów, na przykład sprzed tygodnia. Jednocześnie dostawca umożliwia takie skonfigurowanie urządzeń, żeby zakupy były na określoną kwotę, na przykład wyższą niż 5 euro.

To może Cię zainteresować
Ocena ogólna
Ocena Czytelników
[Suma: 1 głosów Średnia: 4]