W dwunastym epizodzie serii o konwersji Vitary na elektryczność skupię się na układzie napędowym.

Dzisiejszy wpis zacznę do tego, że piasta sprzęgła, okazała się być wykonana odrobinę nieprecyzyjne. Uznałem, że konieczny jest powrót do etapu wykonania próbki i poprawki całego elementu. Tym razem wszystko powinno zadziałać poprawnie.

Z czego wyniknął problem? Głównie z bardzo małych tolerancji, które są potrzebne, żeby elementy pasowały ze sobą dokładnie tak, jak chcę. Powoduje to opóźnienie, ale najważniejsze, że po „przećwiczeniu” takich problemów teraz, w przyszłości podobny element będzie mógł być wykonany szybko i łatwo. A zapewne nie jest to ostatni projekt, w którym użyję silnika z Leafa.

To były dobre wieści, a mam też bardzo dobre. Wreszcie połączyłem silnik z przekładnią. Wymagało to niewielkiej modyfikacji obudowy skrzyni biegów, ale taki był plan od początku. Skoro układ napędowy stanowi już jedność możliwe było próbne wstawienie go do samochodu, co też uczyniłem.

Po wstępnym wypozycjonowaniu silnika w komorze pod maską zrobiłem pomiary, których będę potrzebował do wykonania elementów montażowych. Zwróćcie uwagę, że silnik elektryczny zajmuje połowę przestrzeni, która była potrzebna silnikowi spalinowemu. A mimo to generuje większą moc i dużo większy moment obrotowy.

Same zalety.

To może Cię zainteresować
Ocena ogólna
Ocena Czytelników
[Suma: 2 głosów Średnia: 4]