Po niedawnym tragicznym wypadku Tesli X na stalowo-betonowej barierze oddzielającej pasy, producent przyznał, że samochód jechał na Autopilocie. Jeden z właścicieli Tesli postanowił powtórzyć eksperyment i… o mały włos nie rozbił auta.

Autopilot ma problem na tym rozwidleniu?

Wiele wskazuje na to, że ostatni wypadek Modelu X wyglądał dokładnie tak, jak na poniższym wideo. Samochód jedzie na Autopilocie, o czym świadczy podświetlona kontrolka kierownicy widoczna na prawo od szybkościomierza. Na łuku linia przerywana po lewej stronie auta znika (przestaje być widoczna), a licznik samochodu zaczyna ostrzegać kierowcę, że powinien położyć ręce na kierownicy.

W pewnym momencie pojawia się bardzo wyraźna linia ciągła prowadząca wprost na barierę oraz ledwie widoczna linia ograniczająca pas, która jest właściwą linią dla pasa prowadzącego prosto. Autopilot wybiera lewą linię, uznaje ją za granicę pasa.

> Tesla: TAK, Autopilot był aktywny w momencie wypadku Modelu X

Chwilę później samochód dostrzega także prawą linię i uznaje ją za drugą krawędź pasa, chociaż auto zmierza wprost na barierę! Co najgorsze, wygląda na to, że w tym momencie Autopilot wyłącza ostrzegawczy alarm. Tesla znajduje się około 80 metrów od przeszkody, do której zbliża się z szybkością 95 kilometrów na godzinę (59 mph).

Kierowca w ostatniej chwili łapie za kierownicę i zatrzymuje auto. Jako że film został nagrany w Stanach Zjednoczonych, w tle nie słuchać przekleństw. 🙂

Tesla podkreśla, że każdego dnia przez to miejsce samochody amerykańskiego producenta przejeżdżają ponad 200 razy w ciągu doby. Sytuacja podobna do wypadku nigdy nie miała miejsca. Gwoli rzetelności należy również dodać, że poniższe nagranie powstało w nocy, a wypadek zdarzył się w ciągu dnia.

Oto całe wideo z tej sytuacji:

|REKLAMA|




|/REKLAMA|

To może Cię zainteresować:
Ocena ogólna
Ocena Czytelników
[Suma: 11 głosów Średnia: 4.7]