Niektóre związki zawodowe uważają samochody elektryczne za zło wcielone, bo ich wytwarzanie – jak twierdzą producenci – wymaga mniejszej liczby pracowników. Tak uzasadniane są redukcje zatrudnienia. Boston Consulting Group zbadało temat i okazuje się, że teza jest fałszywa.

BCG: Liczba pracowników i ich obciążenie są podobne przy autach spalinowych i elektrykach

Jak donosi Handelsblatt, eksperci z BCG podzielili proces produkcji aut na etapy. Dostrzegli na przykład, że przy silniku spalinowym potrzebni są trzej pracownicy, podczas gdy do silnika elektrycznego wystarczy jeden.

> Związki zawodowe w Hyundaiu: Samochody elektryczne to ZŁO

Ale na silniku samochód się nie kończy. Przy wiązkach przewodów było odwrotnie: ich układanie jest bardziej pracochłonne w elektryku. To zrozumiałe: oprócz klasycznych przewodów dochodzą kable wysokiego napięcia, które są grubsze, cięższe, sztywniejsze. Ponadto w elektryku konieczna była praca przy baterii, elektronice sterującej i systemie BMS. W samochodzie spalinowym tych komponentów nie ma.

Przy porównaniu czasu pracy nad autem elektrycznym i spalinowym okazało się, że proporcje wynoszą 99:100, zatem oszczędność zasobów przy pojazdach nowocześniejszych wynosi zaledwie 1 procent.

Dlaczego więc ludzie tracą pracę w fabrykach? Otóż przy produkcji samochodu elektrycznego mniej więcej 10 procent czasu przypadało na przygotowanie ogniw, modułów i skompletowanie baterii. Europejscy producenci składają akumulatory, ale żaden z nich nie wytwarza na razie ogniw Li-ion. Prace odbywają się na Dalekim Wschodzie lub w Europie Wschodniej, dlatego firmy motoryzacyjne pozbywają się części zbędnych pracowników.

BCG zwraca uwagę na jeszcze jeden istotny aspekt całej sprawy. Przy silnikach spalinowych mówiło się o kunszcie niemieckich inżynierów, dzięki którym powstały potęgi Volkswagena, Daimlera, BMW. Dziś to zewnętrzni producenci dostarczają silniki elektryczne, baterie, niekiedy całą elektronikę sterującą. „Niemieccy inżynierowie” zostali zdegradowani do roli integratorów, składaczy.

Jeśli sytuacja się utrzyma, niemiecki przemysł będzie zagrożony. I dotyczy to nie tylko pracowników, ale również największych i najbardziej znanych firm w branży.

Warto poczytać: Studie: E-Mobilität vernichtet keine Auto-Jobs, doch viele Chancen bleiben ungenutzt

Zdjęcie otwierające: Volkswagen ID.3 na linii produkcyjnej (c) Volkswagen

To może Cię zainteresować:
Ocena ogólna
Ocena Czytelników
[Suma: 6 głosów Średnia: 4.7]