Prezes Volvo wygłosił interesującą opinię w obliczu faktu, że firma oferuje tylko jeden samochód elektryczny, Volvo XC40 Recharge, który w dodatku nadal nie jest dostarczany. Otóż jego zdaniem wszelkie wsparcie rządów dla segmentu motoryzacji powinno dotyczyć wyłącznie elektryków. Zachęty do zakupu aut spalinowych uważa za „stratę pieniędzy”.
Volvo: Samochody spalinowe z mniejszym popytem
Opinia została wygłoszona podczas konferencji Financial Times Global Boardroom. Prezes Volvo, Hakan Samuelsson, uważa, że największe wyzwanie branży motoryzacyjnej znajduje się dopiero przed nią. Wcale nie chodzi o to, żeby jak najszybciej przywrócić dotychczasową produkcję, ponieważ zainteresowanie autami spalinowymi spadło po pandemii.
Odczuł to na przykład Volkswagen, który po restarcie fabryki w Wolfsburgu szybko wprowadził 3-dniowy tydzień pracy. Na identyczne rozwiązanie zdecydowało się Volvo w głównych zakładach w Szwecji. Niektóre polskie firmy z branży motoryzacyjnej również zdecydowały się na skrócenie tygodnia do 4 dni roboczych (i obniżki pensji).
> Tesla tnie ceny samochodów, Model 3 tańszy o 2 tys. dolarów. W Europie obniżki na Modelu S i X
Trudno się zresztą dziwić mniejszemu popytowi na samochody, skoro wszędzie dookoła słychać o cięciach, ryzyku zwolnień czy nawet likwidacji zakładów. W takiej sytuacji zakup auta uznawany jest za zbędny wydatek. Samuelsson pociesza jednak, że choć w Europie spadek wyniósł o 70 procent, w Chinach widać już 20-procentowy wzrost liczby kupowanych aut w stosunku do sytuacji sprzed pandemii.
Dlatego prezes Volvo nalega, by wszelkie wsparcie skierować do wzmocnienia rynku aut elektrycznych (źródło). Zachęty dla nabywców samochodów spalinowych nazywa „stratą pieniędzy”, a dofinansowanie elektryków uznaje za dobry ruch promujący nowe [czyste] technologie.
Zdjęcie otwierające: Hakan Samuelsson podczas premiery Volvo XC40 Recharge (c) Volvo