Dziennikarze Portalu Społecznościowego Jaworzno / Jaw.pl zauważyli, że w Jaworznie pojawiły się dwa egzemplarze Polskiego Samochodu Elektrycznego „Izera”. Czerwony model najwyraźniej dojechał o własnych siłach, natomiast biały musiał zostać dopchnięty na miejsce przez obsługę.

W ElectroMobility Poland bez zmian. Książka Dysona wskazuje zagrożenia

Podczas prezentacji hatchbacka i crossovera PSE „Izera” w lipcu 2020 roku niższe auto zostało udostępnione przedstawicielom mediów. Można było do niego wsiąść, sprawdzić funkcjonowanie mechaniki, ocenić ilość dostępnej przestrzeni. Biały crossover był natomiast zamknięty na głucho, a przez szybę dawało się dostrzec, że to tylko skorupa mająca dawać wyobrażenie o samochodzie, a nie funkcjonalny prototyp. Potwierdzali to zresztą przedstawiciele ElectroMobility Poland.

Wygląda na to, że w ciągu ostatniego roku kompletnie nic się nie zmieniło. Biały model, który zawitał do Jaworzna, musiał zostać przetransportowany w wyznaczone miejsce na specjalnych wózkach. Nie wiadomo więc nawet, czy kręcą się w nim koła, nie mówiąc o obecności układu kierowniczego. Być może to między innymi o tej kwestii rozmawiano z przedstawicielami z Azji podczas spotkania, które odbyło się w pobliskim Centrum Kultury i Sportu (źródło).

Polski Samochód Elektryczny „Izera”, biały crossover widziany w Jaworznie 7 września (c) Jaw.pl / dlaCiebietv / YouTube

Dyson: nowi mają drożej, innowacyjni muszą wydać więcej

Pewne światło na zerowe postępy prac nad Polskim Samochodem Elektrycznym rzuca wydana niedawno książka Dysona Invention: A Life. Wynika z niej, że nawet on, światowej sławy wynalazca i producent odkurzaczy, musiałby zapłacić dostawcom części do swego samochodu o 25 procent więcej niż firmy motoryzacyjne obecne już na rynku. Bo był nowy w branży:

To nie koniec: Dyson planował iść tą samą ścieżką, którą chce pójść ElectroMobility Poland – i sprzedawać NV526 bezpośrednio. Oznaczało to jednak, że musiałby zaplanować wydatki na gigantyczne parkingi, na których auta byłyby przechowywane aż do przekazania ich klientowi. Przy niewielkim wolumenie produkcji musiałby zaoferować swoje elektryki w cenie 210 000 dolarów (~802 tysiące złotych). Mało kto zdecyduje się kupno auta wartego tyle, co niewielki dom (źródło)…

ElectroMobility Poland planuje dla siebie jeszcze gorszą przyszłość: zamiast sprzedawać auta chce je oferować w abonamencie obejmującym usługi ładowania. Dla nabywcy to dobrze, nie ubywa mu z konta 200 000 złotych, lecz płaci miesięczny abonament w przystępnej wysokości, powiedzmy, 3 200 złotych. Tylko że każdy sprzedany (czytaj: wyleasingowany) pojazd jest kiepskim interesem albo dla producenta – samochód zwróci mu się za 10 lat, przez ten czas musi dokładać – albo też dla firmy pośredniczącej (banku).

Produkcja PSE „Izera” ma wystartować w 2024 roku, ale będzie to model „przygotowany na rocznik 2025”. Z ostatnich informacji wynika, że decyzja o wyborze platformy została właśnie podjęta. Sama fabryka ma problemy, bo specjalnie dla niej – i dla jeszcze jednych zakładów – ustanowiono zupełnie nowe prawo, lexIzera, które de facto jest psuciem prawa istniejącego.

To może Cię zainteresować:
Ocena ogólna
Ocena Czytelników
[Suma: 8 głosów Średnia: 2.6]