Jak dowiedział się tygodnik Automobilwoche, Volkswagen przymierza się do stworzenia kolejnej platformy dla samochodów napędzanych silnikami elektrycznymi: MPE. Jednak w przeciwieństwie do MEB i PPE, ta może zostać opcjonalnie wyposażona w zestaw ogniw paliwowych (wodorowych).

Volkswagen przygotowuje się do powrotu wodoru

Michael Jost, główny strateg w Volkswagenie, wyznał, że nowa modularna platforma będzie nadawała się do wykorzystania we wszystkich segmentach od B w górę (C, D, …). Jej skalowalność ma dotyczyć nie tylko długości czy szerokości aut, ale pozwalać także na wykorzystanie bazy w autach premium i luksusowych.

Co istotne: platforma pozwoli na zastosowanie ogniw paliwowych, czyli musi pojawić się w niej miejsce na pękate zbiorniki z gazem oraz ogniwa wodorowe (źródło).

> Capital One: Widać wyraźny „Efekt Tesli”. Gdy jej rośnie, spada Audi, Mercedesowi i BMW [USA]

Informacja jest o tyle zaskakująca, że jeszcze kilka miesięcy temu Herbert Diess mocno odżegnywał się od wodoru. Jego zdaniem gaz nie nadaje się jeszcze do zastosowania w motoryzacji, a technologia dojrzeje najwcześniej w przyszłej dekadzie. Stąd tak duży nacisk na platformy czysto bateryjne, czyli MEB (Volkswagen) i PPE (Porsche plus Audi).

Platforma MEB wraz z podwoziem (c) Volkswagen

Gwoli uczciwości należy jednak dodać, że Audi, po krótkim epizodzie rezygnacji z wodoru, zapowiedziało niedawno powrót do prac nad technologią FCEV. Co prawda wyglądało na to, że w kwestia zespołu napędowego została oddelegowana do Hyundaia, jednak niemiecki producent wyraźnie chciał zostawić sobie alternatywę do zasilania czysto bateryjnego.

Być może więc obecna decyzja koncernu Volkswagena to chęć ponownego wciągnięcia technologii do działów badawczych w Niemczech.

Platforma MPE: raczej wodorowe range-extendery niż twarde FCEV?

Jak już wspomnieliśmy, nowa uniwersalna platforma MPE ma się nadawać do konstruowania samochodów elektrycznych (BEV) oraz zasilanych ogniwami paliwowymi (FCEV). Jost nie spodziewa się, żeby została zastosowana w jakimś modelu z najbliższej przyszłości. Jego zdaniem wodór może zostać uznany za [dodatkowe] paliwo w elektrykach dopiero pod koniec przyszłej dekady – co potwierdza nasze spekulacje sprzed kilku akapitów.

Z opinii głównego stratega firmy wyłania się więc raczej obraz samochodu elektrycznego z gazowym range-extenderem (czyli wodorowym generatorem energii) niż auta na ogniwa paliwowe z niewielką baterią stabilizującą obciążenie stosów. Tą pierwszą drogą chciałaby iść Mazda, na tę drugą na razie zdecydowała się Toyota w Mirai i Hyundai w Nexo.

Zdjęcie otwierające: schemat budowy samochodu FCEV, Toyoty Mirai pierwszej generacji (c) Toyota

To może Cię zainteresować
Ocena ogólna
Ocena Czytelników
[Suma: 3 głosów Średnia: 5]