Zaskakujące wnioski dziennikarzy. Jeśli Wielka Brytania zdecyduje się na bezumowne wyjście z Unii Europejskiej, może stracić dostęp do samochodów elektrycznych. Wszystko przez to, że sprzedawane na Wyspach auta nie będą doliczane do europejskiej emisji.

Jeden z ważniejszych europejskich rynków straci dostęp do elektryków?

Wszyscy producenci samochodów muszą utrzymać w ryzach całkowitą emisję sprzedawanych przez siebie aut. Im chętniej ludzie kupują ich samochody spalinowe z dużymi silnikami, tym więcej powinni oferować hybryd, hybryd plug-in czy elektryków. Do końca 2019 roku liczy się emisja w Unii Europejskiej, od 2020 do grupy krajów zostanie doliczona m.in. Norwegia. I tu zaczyna się problem.

Gdyby nie brexit, Wielka Brytania byłaby normalnie uwzględniana w całkowitej europejskiej emisji. Jednak jej wyjście z Unii Europejskiej bez podpisania stosownych umów – a tych nadal nie ma – stawia pod dużym znakiem zapytania taką możliwość. Dla własnego bezpieczeństwa producenci samochodów muszą zakładać, że auta, które trafią na rynek brytyjski, nie zostaną doliczone do ogólnoeuropejskiej puli, przynajmniej na razie (źródło).

> Lexus LF-30. Pierwszy elektryczny Lexus NIE BĘDZIE tak wyglądał

To kłopot, jeśli wziąć pod uwagę, że Wielka Brytania jest krajem, w którym coraz chętnie kupuje się samochody elektryczne, choćby ze względu na znacznie niższe koszty wjazdu do centrum Londynu. Olbrzymią popularnością cieszy się tam również Mitsubishi Outlander PHEV – i to mimo faktu, że wykreślono go z programu rządowych dopłat.

Producenci dość regularnie wspominają o niedoborze ogniw Li-ion i ograniczają liczbę aut w poszczególnych krajach. Jeśli więc sprzedaży na Wyspach nie będzie można wykorzystać w ogólnym rozrachunku, rynek może stracić dostęp do nisko- i zeroemisyjnych aut, bo te trafią gdzie indziej.

Tam, gdzie będą się liczyć.

> Kia e-Niro wyprzedana w Wielkiej Brytanii. Na cały kraj było 900 egzemplarzy

To może Cię zainteresować
Ocena ogólna
Ocena Czytelników
[Suma: 3 głosów Średnia: 5]