Czy samochód elektryczny może zarobić sam na siebie? Czy pomysł na biznes z zakupem auta elektrycznego i pracą w transporcie ma sens? Czy elektryczny Nissan e-NV200 jako Uber lub taksówka się opłaca? Przeliczmy.

Wszystko zaczęło się od głupiego pomysłu: a gdyby tak redakcja ElektroWoz.pl zechciała przyczynić się do rozwoju elektromobilności i zaczęła rozdawać samochody elektryczne? Nie kubeczki, breloczki czy jazdy testowe, lecz prawdziwe samochody elektryczne, które Czytelnik mógłby „kupić” za 1/4 ceny po przepracowaniu dla nas z ich użyciem, dajmy na to, 3 lat? Czy to miałoby szansę spiąć się biznesowo?

Dosłownie dobę później wpadliśmy na podobną informację ze Stanów Zjednoczonych – chociaż do dziś nie wiemy, czy to nie jest przypadkiem artykuł sponsorowany Turo:

> Para spłaciła Teslę… wypożyczając ją – oto POMYSŁ NA BIZNES!

Zainspirowani sytuacją postanowiliśmy wszystko przeliczyć.

Samochód elektryczny jako usługa transportowa

Dla potrzeb symulacji postanowiliśmy, że rzucamy pracę redaktora, admina IT i social media managera w ekipie ElektroWoz.pl – zwalniamy trzy etaty, niech pracodawca się martwi, a co! – i bierzemy się za usługi transportowe. Czyli nie rozdajemy już samochodów, tylko sami zmieniamy branżę i zaczynamy wozić ludzi.

Wybraliśmy potencjalnie najbardziej zyskowne miasto, czyli Warszawę. Oczywiście usługi transportowe będziemy świadczyć legalnie, jako firma płacąca ZUS, z OC na samochód dla firm transportowych i tak dalej.

Jako bazę wybraliśmy 7-osobowy samochód elektryczny Nissana e-NV200 Evalia, który w podstawowej wersji kosztuje niecałe 150 tysięcy złotych. To jedyny elektryczny van, który jest stosunkowo łatwo dostępny i który w podobnych zastosowaniach sprawdza się na całym świecie.

> Ustawa o elektromobilności [PDF do pobrania] z komentarzem plus wyniki konsultacji społecznych

Założyliśmy, że z racji zewnętrznego finansowania uzyskamy niewielki rabat, a różnicę między ceną poświęcimy na AC i OC dla przewozów osobowych. Koniec końców do zapłacenia wyjdzie nam więc 150 tysięcy złotych. Za ten samochód:

Elektryczny van Nissan e-nv200 Evalia – dane techniczne

Evalia to siedmioosobowa wersja Nissana e-NV200. Siedem miejsc oznacza jedno miejsce na stałe zajęte przez kierowcę oraz sześć miejsc dla pasażerów. Samochód w obecnej wersji ma akumulator o pojemności 24 kWh, co pozwala na uzyskanie zasięgu około 115 kilometrów:

Zasięgi elektrycznych vanów według procedury EPA. Nissan e-NV200 Evalia (ceglastoczerwony słupek) ma zasięg zbliżony do „zwykłego” e-NV200. Od 2018 roku dostępne będą nowe modele e-NV200 (czerwony słupek) z większymi akumulatorami o pojemności 40 kWh. (c) www.elektrowoz.pl

Finansowanie: leasing z możliwie niską ratą

Skoro wybraliśmy już samochód, postanowiliśmy oszacować, ile będzie kosztowało nas jego użytkowanie. Firmy i jednoosobowe działalności gospodarcze preferują leasing ze względu na możliwość wygodniejszego rozliczania w ramach prowadzonej działalności.

I tutaj ważna uwaga: z leasingami – tak jak z każdym innym pożyczanym od kogoś pieniądzem – trzeba ostrożnie. Warunki wpisane małym druczkiem, dodatkowe wymogi (np. serwisowanie wyłącznie w ASO) lub opłaty mogą okazać się bardzo kosztowne. Co gorsza firmy są znacznie słabiej chronione przed bankami/leasingodawcami niż zwykłe osoby fizyczne. Rzecznik Konsumenta nie ma swojego odpowiednika w świecie firm, zakłada się bowiem, że firmę stać na wynajęcie prawnika.

Dlatego pytaliśmy na Facebooku o zaufaną firmę leasingową. Jeden z Was podesłał nam kontakt do pani Katarzyny z Getin Leasing. Autor tego artykułu ma mieszane uczucia w kwestii właściciela tej firmy – gdyby jego oferty były korzystne dla klienta, to jego samego raczej nie byłoby stać na postawienie sobie gigantycznego wieżowca w środku Wrocławia.

Ale zapewniliście nas, że osoba jest sprawdzona, a oferta dobra. Wierzymy.

1. wpłata: 30 487,81 zł netto, czyli 37 500 zł brutto – tyle musimy mieć

Założyliśmy, że z kieszeni wysupłamy 25 procent wartości auta, bo na więcej nas po prostu nie stać. To znaczy, że musimy mieć co najmniej 37 500 złotych brutto w gotówce na koncie. Czyli 30 487,81 złotych netto, bo w ramach naszej działalności zarejestrowaliśmy się jako płatnicy VAT, więc mamy prawo do odzyskania zapłaconego VAT-u.

> Jak mandat za parkowanie na miejscu dla elektryka? Jakie jest prawo? [ODPOWIADAMY]

83 raty po 1 344,39 zł netto, czyli 1 653 zł brutto

Żeby zebrać powyższe 40 tysięcy złotych mocno oszczędzaliśmy, mocno zaciskaliśmy pasa. Wiemy, że pożyczony pieniądz jest drogi, ale teraz chcielibyśmy odetchnąć – wolimy niską ratę. Żeby zostało trochę gotówki na wydatki.

84. rata, czyli wykup – 1 219,51 zł netto, czyli 1 500 zł brutto

Po siedmiu latach spłacania kończymy działalność. Wykup kosztuje nas 1 500 złotych brutto. Samochód w tym czasie będzie miał przebieg co najmniej 500 tysięcy kilometrów. O ile dożyje.

Wyliczyliśmy już, ile nas to będzie kosztowało. A ile możemy zarobić?

Przychody: usługa transportowa

Założyłem, że będę woził ludzi na trasie Warszawa – Mińsk Mazowiecki – Warszawa. Mińsk Mazowiecki to miasto około 40 kilometrów na wschód od Warszawy, z którego olbrzymia liczba mieszkańców każdego dnia dojeżdża do stolicy.

Zapytałem więc na grupie poświęconej Mińskowi Mazowieckiemu, ile kosztują bilety na tej trasie (ludzie są przemili i bardzo pomocni!):

Z odpowiedzi wynika, że bilet miesięczny na kolejkę będzie mnie kosztował co najmniej 255 złotych. Jednocześnie transport samochodowy kosztuje średnio około 10 złotych za bilet w jedną stronę.

Przyjąłem, że jako nowy, muszę zainteresować ludzi niską ceną, ale jako właściciel samochodu elektrycznego nie muszę być najtańszy. Założyłem więc te 10 złotych brutto za jednego pasażera w jedną stronę na trasie. Co oznacza, że jeden kurs mógłby mi przynieść maksymalnie 60 złotych brutto (6 pasażerów).

Ile kursów dziennie?

W zależności od godzin, w których trwa podróż, czas jazdy nie będzie krótszy niż 70 minut (światła, radary, wąskie ulice, przejścia dla pieszych plus korki, nawet poza godzinami szczytu) i nie powinien być dłuższy niż 120 minut w jedną stronę. Wyglądałoby to zatem tak:

  1. kurs o 4:30 Warszawa –> Mińsk Maz.: 80 minut,
  2. kurs o 6:00 Mińsk Maz. -> Warszawa: 120 minut,
  3. ładowanie o 8:30 do 9:30 + drzemka
  4. kurs 10:00 Warszawa -> Mińsk Maz.: 100 minut
  5. kurs 12:00 Mińsk Maz. -> Warszawa: 100 minut
  6. ładowanie od 14:00 do 15:00 + drzemka
  7. kurs 15:30 Warszawa -> Mińsk Maz.: 120 minut
  8. kurs 17:45 Mińsk Maz. -> Warszawa: 80 minut
  9. ładowanie od 19:30 do 20:00 i do domu

Ile osób jeździ?

Obserwując kursowanie autobusów i busów wspomnianych marek, zauważyłem, że w porannym szczycie są wypełnione w 75-80 procent, a w ciągu dnia zajęte jest może 30 procent miejsc. Oznaczałoby to, że orientacyjnie osiągnąłbym takie obłożenie:

  1. kurs – 5 osób,
  2. kurs – 5 osób,
  3. ładowanie – 0 osób
  4. kurs – 2,5 osoby, (za „0,5 osoby” liczę kogoś, kto jedzie tylko 1/3 trasy i płaci połowę biletu)
  5. kurs – 2,5 osoby,
  6. ładowanie – o osób,
  7. kurs – 5 osób,
  8. kurs – 4 osoby.

Czyli w ciągu dnia roboczego miałbym szansę zarobić (5+5+2,5+2,5+5+4) * 10 = 240 złotych brutto.

Przy 21 dniach roboczych w miesiącu daje to 5 040 złotych brutto miesięcznie przy pracy od świtu do nocy. Dopuszczam, że w sobotę mogę dorobić, ale przynajmniej jeden dzień w tygodniu odpoczywam, żeby organizm miał szansę się zregenerować.

VAT dla usług transportowych miejskich i podmiejskich wynosi 8 procent, co oznacza, że po jego oddaniu urzędowi skarbowemu pozostaje nam 4 636,8 zł.

Spróbujmy ocenić pozostałe koszty.

Pozostałe koszty

Nasza miesięczna rata wynosi 1 344,39 złotego netto. Oprócz tego jako przedsiębiorca musimy płacić ZUS – dla utrudnienia niech będzie to pełny ZUS, który w 2017 roku wynosi: 812,61 zł ubezpieczenia społecznego z chorobowym, 297,28 zł ubezpieczenia zdrowotnego i 62,27 zł składki na Fundusz Pracy.

Łącznie ZUS kosztuje nas więc miesięcznie 1 172,56 złote.

W ciągu dnia wypadałoby coś zjeść i czegoś się napić, co oznacza wydatek na poziomie 12 złotych każdego dnia roboczego. Czyli 252 złote miesięcznie.

Pracujemy tyle, że bez księgowej ani rusz. To wydatek rzędu co najmniej 300 zł netto miesięcznie, jeśli ona ma rozliczać naszą kasę fiskalną.

Ano właśnie, kasa fiskalna: od nowego roku konieczna będzie taka z transmisją danych. Czyli abonament za internet w kasie – 20 zł miesięcznie.

Jeśli zechcemy dodatkowo przyjmować płatności kartą, konieczny będzie terminal i opłata za usługę. Zwykle wynosi ona kilkadziesiąt złotych miesięcznie plus jakiś odsetek od transakcji. Załóżmy, że w naszym przypadku będzie to 500 złotych miesięcznie.

No i w końcu: czasem trzeba będzie doładować samochód w domu. Doda nam to do rachunku jakieś 100 złotych miesięcznie. Zakładamy jednak, że ładujemy się przede wszystkim w darmowych punktach CHAdeMO Nissana, żeby skrócić pobyt przy ładowarce i oszczędzić pieniądze.

> Ile ładuje się Nissan Leaf lub e-NV200? Jaki jest czas ładowania samochodu elektrycznego z domowego gniazdka?

Podsumowanie: zarabiamy 567 zł miesięcznie

Podsumujmy teraz nasze zarobki i wydatki. Zarobiliśmy 4 636,8 zł netto.

Po odjęciu miesięcznej raty zostaje nam 3 292,41 zł.

Po odjęciu ZUS-u zostaje nam 2 119,85 zł.

Po odjęciu posiłków w mieście zostaje nam 1 867,85 zł.

Po odjęciu kosztów księgowej mamy w kieszeni 1 567,85 zł.

Po odjęciu abonamentu za internet zostaje nam 1 547,85 zł.

Jeśli będziemy doładowywać samochód w domu (garażu) i podniesiemy sobie rachunki za prąd, zostanie nam 1 447,85 zł.

Gdy zdecydujemy się wejść w płatności kartą, zostanie nam 947,85 złotych, dlatego chwilowo rezygnujemy z płatności kartą.

Ale to jeszcze nie koniec zobowiązań. Nie zapominajmy o najważniejszym, czyli o podatku dochodowym. Przy stawce liniowej musimy odprowadzić do urzędu skarbowego 881 złotych (dla uproszczenia kalkulacji pomijamy już możliwość odliczenia składek ZUS).

Zostaje nam więc 566,85 złotego.

> Przyzwyczajenie do Tesli powoduje problemy z normalnymi samochodami. I to poważne!

Wypłata: 567 zł – mało czy dużo?

BARDZO mało. Dodatkowe koszty w postaci opon, corocznego ubezpieczenia OC, opłaty licencyjnej (jeśli jest wymagana), opłaty przystankowej (za możliwość zabierania pasażerów z przystanków), ewentualnych awarii sprawiają, że przy obecnej kalkulacji jesteśmy każdego miesiąca TRACIMY mniej więcej 800-1 600 złotych – oczywiście średnio, w perspektywie rocznej.

To był wariant pesymistyczny – a co z realistycznym? Jest: 2 000+ złotych co miesiąc!

Nie załamujcie jednak rąk i nie poddawajcie się. W kalkulacji przyjąłem wariant minimalnie pesymistyczny. Jeśli jednak:

  • negocjujecie lepszą cenę auta (wykonalne),
  • będziecie jeździć szybciej (to możliwe),
  • skrócicie trasę (to też możliwe),
  • podniesiecie ceny biletów (o 1-1,5 zł powinno bez problemu się udać),
  • zwiększycie obłożenie, na przykład fundując pierwszy kurs za darmo i pokazując, jakie ciche i wygodne są samochody elektryczne (brzmi rozsądnie),
  • znajdziecie stałych klientów, których będziecie dowozić pod pracę (absolutnie do zrobienia),
  • zarejestrujecie się w Uberze i będziecie brać kursy nocne w weekend (o ile organizm da radę),
  • uzyskacie dopłaty na ekologiczny transport (to nie jest takie trudne, choć formalności mnóstwo i nie wszędzie można taką dopłatę uzyskać),
  • przekonacie jakąś firmę na stały kontrakt (to już jest trudniejsze),
  • dogadacie się z monterem paneli fotowoltaicznych, że będziecie podsyłać mu klientów (bo skoro człowiek zainteresował się ekologicznym transportem, to może też da się przekonać na ogniwa?) w zamian za jakąś opłatę…

…to wtedy zamiast być 1 600 złotych miesięcznie na minusie, zarobicie co najmniej 2 000 złotych miesięcznie. I to po uwzględnieniu raty za samochód!

Ważne jest to, żeby postarać się o dodatkowe fundusze, o promocję ze strony gminy (ekologiczny transport!) oraz o wykorzystanie Waszej przewagi, jaką jest ciche, komfortowe auto elektryczne.

> Pożar Tesla Model S [WIDEO] – oto jak pali się samochód elektryczny

Werdykt ElektroWoz.pl: warto zaryzykować

To może Cię zainteresować
Ocena ogólna
Ocena Czytelników
[Suma: 9 głosów Średnia: 4.4]