Jakub Faryś, prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego (PZPM), w TVN24 BiS wypowiedział się o przyszłości silnika spalinowego. Jego zdaniem będzie on obecny na rynku jeszcze przez co najmniej kilkadziesiąt lat. To prawda, ale wydaje nam się, że tę tezę należy uzupełnić o kilka zastrzeżeń.

Ile lat przeżyje z nami silnik spalinowy?

Nie możemy się równać z prezesem PZPM w zakresie doświadczenia, wiedzy, kontaktów. My też spodziewamy się, że silniki spalinowe pozostaną na rynku jeszcze długo. Czujemy jednak, że to rozumowanie zawiera pewną lukę – otóż na podstawie naszej wiedzy historycznej próbujemy zgadywać, co się wydarzy w przyszłości. Tymczasem, jak dotychczas, nikomu się to nie udało w horyzoncie dłuższym niż dwadzieścia lat.

Poza tym istnieje szereg faktów, który sugeruje, że silniki spalinowe podzielą los silników parowych („dieselizacja”), krótkofalówek i nakręcanych zegarków: osiądą w pewnych niszach, w których naprawdę dobrze się sprawdzają. Czyli niekoniecznie w motoryzacji.

Dlaczego?

Samochody elektryczne mogą „śnić”. Silniki spalinowe – nie

O korzyściach wynikających z posiadania smartfona nie trzeba nikogo przekonywać. Kolejny krok to samochody na stałe podłączone do internetu: dzięki ciągłej rozmowie ze sobą i regularnej wymianie danych z centralą, auta przyszłości będą rozwiązywać problemy korków, przyspieszą transport i zwiększą bezpieczeństwo na drogach.

Stojące na parkingu auto elektryczne może „śnić”, czyli wielokrotnie analizować przebytą drogę, żeby udoskonalić na tym odcinku tryb jazdy autonomicznej. Następnie podzieli się swoimi optymalizacjami z resztą świata. Auto elektryczne może „śnić”, ponieważ ma spory zapas energii w bateriach. Niektóre Tesle już to robią:

Samochód spalinowy temu nie podoła: zbyt długa aktywność zaawansowanej, mocożernej elektroniki spowoduje rozładowanie akumulatora.

Koncerny muszą przestawić się na silniki elektryczne, bo Chiny się tego domagają  (i widzą w tym swoją szansę)

Chiny są obecnie największym i najważniejszym rynkiem motoryzacyjnym na świecie. Gdy Audi zepsuło sobie tam sprzedaż, poleciały głowy członków zarządu. Chińczycy właśnie dostrzegli, że stoją przed szansą samodzielnego napisania rozdziału historii motoryzacji. Nie muszą gonić Europy i Stanów Zjednoczonych w rozwoju, mogą wykorzystać znane od lat, efektywne silniki elektryczne – i baterie własnej produkcji.

Jeśli największy klient przychodzi i mówi, że on już nie chce produktu X, to sprzedawca wie, że trzeba się go jak najszybciej pozbyć z magazynów. I stopniowo wygaszać zakupy tego produktu.

> VOLKSWAGEN: Nasza platforma MEB zatrzyma Teslę. EKSPERT: Bójcie się Chin, a nie Tesli

Samochody elektryczne są zmianą jakościową, nie ilościową

Samochód spalinowy potrafi tylko jedno: spalać paliwo, żeby się poruszać. Z kolei samochód elektryczny dziś jest tylko odbiorcą energii. Jednak za kilka lat, gdy rozpowszechni się mechanizm oddawania energii do sieci (V2G), wpięte do gniazdka samochody elektryczne będą mogły stabilizować obciążenie i zasilać domy:

> Ile energii potrzeba do naładowania Tesla Semi? Tyle, ile polski dom zużywa przez 245 dni

Z samochodem spalinowym tak się nie da: z wtłoczonych do rury wydechowej spalin nie powstanie benzyna.

Na całym świecie wprowadzane są ograniczenia emisji

Wszystkie cywilizowane kraje na świecie wprowadzają ograniczenia emisji. Toyota szacuje, że do 2050 roku normy emisji zostaną zaostrzone dziesięciokrotnie. To oznacza, że silnik spalinowy będzie mógł spalić średnio 0,67 litra benzyny lub 0,59 litra oleju napędowego na 100 kilometrów.

Silniki spalinowe tak nie mogą: kolejne wychodzące na jaw elementy afery Dieselgate pokazują, że możliwość optymalizacji kończy się przy około 5-7 litrach na 100 kilometrów.

|REKLAMA|




|/REKLAMA|

Dlaczego katolik powinien kupić samochód elektryczny?

To może Cię zainteresować
Ocena ogólna
Ocena Czytelników
[Suma: 2 głosów Średnia: 5]