W norweskim Baerum tuż przy drodze E-18 doszło do wybuchu na stacji tankowania wodoru. Świadkowie mówią o potężnym huku, któremu towarzyszyły płomienie i biały dym. Fala uderzeniowa spowodowała uruchomienie poduszek powietrznych w przejeżdżających samochodach.

Pierwszy na świecie wybuch na stacji tankowania wodoru?

Nie wiadomo jeszcze, co konkretnie zaszło na stacji (źródło). Na szczęście nikomu nic się nie stało, tylko dwie osoby odniosły niegroźne obrażenia po aktywacji… poduszek powietrznych w ich samochodach. Teren zamknięto w promieniu 500 metrów, a stację polewano wodą, żeby ją schłodzić.

Wodór nie jest gazem toksycznym, ale z tlenem (powietrzem) tworzy silnie wybuchową mieszankę. Na szczęście dość szybko ucieka w górne partie atmosfery.

> Zaczyna się. Chargepoint chce patentować stacje ładowania podłączone do internetu

Gaz przechowywany na stacjach tankowania znajduje się pod olbrzymim ciśnieniem. Zwykle jest to około 880 barów, żeby możliwe było tankowanie zbiorników samochodowych wytrzymujących do 700 barów (patrz: Toyota Mirai, Hyundai Nexo). 880 barów to 88 MPa (megapaskali) i około 870 razy tyle, ile wynosi ciśnienie atmosferyczne.

O tym, jak gigantyczna jest to wartość, niech świadczy fakt, że zbiorniki na wodór w Toyocie Mirai ważą 87,5 kilograma, a można w nich zgromadzić zaledwie 5 kilogramów gazu. To oznacza, że ich ścianki mają po kilka centymetrów grubości.

Operator tej stacji, firma Uno-X, zamknęła trzy inne stacje do czasu zbadania przyczyny wybuchu. Producent wodoru, firma Nel, zdecydowała się na tymczasowe zamknięcie 10 swoich stacji. Jej akcje spadły dziś na giełdzie o 21 procent.

Zdjęcie otwierające: płonąca stacja tankowania wodoru (c) NRK

To może Cię zainteresować
Ocena ogólna
Ocena Czytelników
[Suma: 1 głosów Średnia: 5]