Nikola Motors to startup, który zapowiadał wyprodukowanie to ciągnika siodłowego z ogniwami paliwowymi, to elektrycznego, to w końcu pickupa o mieszanym typie napędu. Startup dużo zapowiadał, groził Tesli procesem za „skopiowanie” wyglądu ciężarówki, ale nigdy nie pokazał gotowego produktu. Być może dlatego, że go nie miał.

Zamieszanie z Nikola Motors

W czwartek, 10 września, firma Hindenburg Research opublikowała wyniki swojego śledztwa na temat Nikola Motors i jej prezesa, Trevora Miltona. Hindenburg Research otwarcie przyznaje, że jest short sellerem, czyli gra na spadek akcji Nikoli, ale ujawnione informacje są porażające.

Dodajmy, że na dzień publikacji giełdowa wycena Nikola Motors (NKLA) wynosiła kilkanaście miliardów dolarów, w szczycie było to 30,9 miliarda dolarów, a Nikola zdążyła już zapowiedzieć między innymi:

  • ciągnik siodłowy na wodór Nikola One,

  • ciągniki siodłowe Nikola Two i Nikola Tre w wersjach wodorowych i elektrycznych,

  • pickupa wodorowo-superkondensatorowo-elektrycznego, Nikola Badger,

  • zdolność do wytwarzania wodoru za 3-4 dolary za kilogram, podczas gdy obecnie jest to koszt rzędu 16 dolarów za kilogram,
  • ogniwa o gęstości energii 0,5 kWh/kg.

Tymczasem Hindenburg Research odkrył, że Nikola:

  • wbrew deklaracjom nie ma żadnych działających prototypów,
  • wbrew deklaracjom nie ma żadnej własnej technologii, oczekuje na Boscha, Iveco, General Motors,
  • stworzyła nagranie jeżdżącego prototypu wciągając go na górkę i pozwalając mu na swobodny zjazd,
  • wybrała do zarządzania procesem produkcji wodoru i uruchamiania w kraju sieci stacji tankowania brata prezesa, który wcześniej zajmował się… pracami budowlanymi.

Z całym raportem można zapoznać się TUTAJ.

Prezes firmy, Trevor Milton, stwierdził najpierw, że „wkrótce” odniesie się do wszystkich rewelacji Hindenburg Research. Następnie ujawnił, że skontaktował się z amerykańską Komisją ds. Papierów Wartościowych (SEC) i wynajął firmę prawniczą, a niedługo później wyśledzono, że jego samolot odleciał do Europy.

Nie jest jasne, czy Trevor Milton był na jego pokładzie.

Najzabawniejsze jest to, że Nikola Motors nie musiałaby w ogóle kontaktować się z SEC ani wynajmować prawników. Wystarczyłaby publiczna prezentacja jeżdżącego prototypu, bo ponoć pierwsza piątka zjechała z linii produkcyjnej już w sierpniu.

Ciągniki siodłowe Nikola Motor. Od lewej: Nikola Two, Nikola Tre, Nikola One (c) Nikola

Nota od redakcji www.elektrowoz.pl: Nikola Motors już od pewnego czasu zniechęcała do siebie dużym rozdźwiękiem między obietnicami i ich realizacją. W pewnym momencie uznaliśmy, że nie ma sensu o niej pisać i że musimy po prostu poczekać na rozpoczęcie sprzedaży gotowego produktu. Do grupy „dużo-obietnic-zero-sprzedaży” zaliczamy również między innymi następujące marki:

Informacje na ich temat ignorujemy, żeby nie marnować czasu Czytelników.

Zdjęcie otwierające: Nikola Tre składana w Ulm (Niemcy). Fotografie zamieszczone na Twitterze przez prezesa Nikola Motors, mają dowodzić, że firma dysponuje samochodami (źródło). Zdjęcia nie pasują jednak do wcześniejszych deklaracji o pięciu autach, które ponoć zjechały z linii montażowej w sierpniu.

To może Cię zainteresować:
Ocena ogólna
Ocena Czytelników
[Suma: 6 głosów Średnia: 4.3]