Miejskie Zakłady Autobusowe (MZA) w Warszawie – spółka zarządzająca flotą autobusów miejskich – poinformowały twardo, że w ciągu najbliższych trzech lat nie kupią ani jednego pojazdu z silnikiem Diesla. Tym samym Warszawa może śmiało sygnować deklarację C40 – i to jako prymus, na pierwszym miejscu listy!

Warszawskie plany dotyczące floty autobusowej

W ciągu nadchodzących trzech lat MZA będzie kupować wyłącznie autobusy elektryczne i napędzane gazem (CNG). W sumie ma to być 250 sztuk pojazdów, z czego zakup 130 ogłoszono już wcześniej. Autobusy elektryczne będą kupowane wraz z infrastrukturą do ładowania – dopóki w mieście nie pojawi się wystarczająca liczba ładowarek.

Jeśli ratusz powziął taką proekologiczną decyzję na najbliższe lata, można się spodziewać, że miasto raczej nie wróci do silników Diesla. Biorąc pod uwagę, że tabor MZA liczy 1,4 tysiąca pojazdów, a każdego roku wymienianych jest 80-100 sztuk, to na wymianę wszystkich autobusów poczekamy jeszcze 16 lat.

Jak sprawdzić jakość powietrza w okolicy? [MAPA]

Czyżby ograniczenie dla diesli w stolicy?

Należy zdecydowanie pochwalić Warszawę za decyzję, bo stawia ona stolicę w awangardzie światowych miast. Inne miasta z całego świata, które podpisały deklarację C40 Fossil-Fuel-Free, są znacznie bardziej zachowawcze: dopuszczają bowiem zakup autobusów hybrydowych, a więc elektryczno-spalinowych.

Rezygnacja z autobusów z silnikami Diesla sugeruje coś jeszcze: skoro Warszawa tak poważnie zastanawia się nad ograniczeniem emisji, to oznacza, że rozważana jest również opcja zakazu wjazdu/sprzedaży samochodów zasilanych olejem napędowym. A to już byłaby prawdziwa rewolucja.

> Paryż chce WYRZUCIĆ DIESLE od 2024 roku, auta spalinowe – od 2030 roku

|REKLAMA|




|/REKLAMA|

To może Cię zainteresować
Ocena ogólna
Ocena Czytelników
[Suma: 0 głosów Średnia: 0]