Top Gear przeprowadził porównanie Tesli Model S Performance i Porsche Taycana. Samochody uznano za trafiające do różnych grup, ale szef Tesli chyba uznał porównanie za krzywdzące. I zwrócił uwagę na poważne wpadki w programie.

Porsche Taycan vs Tesla Model S Performance

Odcinek zaczyna się od wyścigu na 1/4 mili między Porsche Taycan a Teslą Model S Performance. Według producenta to Tesla dysponuje lepszym czasem na tym dystansie, dlatego powinna wygrać. A jednak to Porsche jako pierwsze dojeżdża do mety. Według późniejszego oświadczenia Top Gear wyścigów było pięć i za każdym razem wygrywało Porsche – raz za razem zwiększając przewagę (źródło).

> Akcja serwisowa Mercedesa EQC. Śruba może wpaść do przekładni

Oprócz przegranego wyścigu samochody oceniano dość sprawiedliwie, choć z lekką preferencją dla Porsche. W niemieckim elektryku właściwie wszystko wyglądało na świadomą decyzję inżynierów, którzy zdecydowali się „poświęcić odrobinę praktyczności na rzecz odwzorowania spalinowej 911 w samochodzie elektrycznym”.

Elon Musk i miłośnicy Tesli znaleźli jednak poważne wpadki w wyścigu na początku filmu. W Porsche włączono tryb Sport Plus i mechanizm kontroli startu (ang. Launch Control), czyli przygotowano samochód do osiągnięcia najwyższego możliwego przyspieszenia.

Tesla z kolei NIE znajdowała się w trybie Ludicrous+, czyli trybie najwyższej wydajności, co dało się poznać po licznikach. Więcej: samochód został przełączony w tryb zasięgu (ang. Range Mode), który, jak tłumaczy sam szef Tesli, jest przeciwnością trybu jazdy agresywnej (źródło).

W Range Mode samochód stara się oszczędzać moc, by zmaksymalizować zasięg (źródło). Elon Musk uznał to za grubą wpadkę i zasugerował, że program powinien nosić nazwę „Low Gear” (pol. Niski Bieg), a nie „Top Gear” (pol. Najwyższy Bieg).

Co prawda instrukcja Tesli przy Range Mode mówi głównie o działaniu klimatyzacji i podgrzewaniu siedzeń – w tym trybie moc zostaje ograniczona – a uchwycone powyżej ujęcia niekoniecznie musiały pochodzić z faktycznego wyścigu na 1/4 mili, ale takie niedoróbki podważają wiarygodność całego filmu.

O tym, że redaktor Top Gear nie do końca orientuje się w segmencie aut elektrycznych może świadczyć również jego uwaga o przewodach (ok. 9:15). Wibracje, które poczuł w kablu podłączonym do Porsche to nie elektryczność, a ciecz chłodząca wtyczkę. Chwilę później sam przyznał się też do tego, że gdy mówił o dużej ilości miejsca z tyłu Taycana, poniosły go emocje…

Nota od redakcji www.elektrowoz.pl: w pierwotnej wersji tekstu mówiliśmy o najnowszej wersji „Raven” Tesli Model S. Jednak ktoś sprawdził tablice rejestracyjne samochodu i okazało się, że jest to starsza, nieprodukowana już wersja Tesla Model S Performance (nie „Raven”). Skorygowaliśmy materiał.

To może Cię zainteresować
Ocena ogólna
Ocena Czytelników
[Suma: 7 głosów Średnia: 4.3]