Sprawa feralnej Tesli Model S P85 (2013), która pojawiła się w Hoovie’s Garage, dobiegła końca. Tesla nie chciała bawić się w naprawy i zaproponowała wymianę pakietu za 22 500 dolarów (równowartość 86 600 zł netto). Tymczasem w nieautoryzowanym warsztacie naprawa auta kosztowała około 5 000 dolarów, równowartość 19 250 zł netto.

Tesla bez ASO, ale z praktykami jak w ASO, niestety. „Wymieniamy, aż trafimy”

Temat samochodu był bardzo gorący: zakupiona po nieujawnionej cenie Tesla Model S P85 po pewnym czasie od odbioru poinformowała właściciela, że nie pozwoli się ładować powyżej pewnego poziomu, co ograniczyło zasięg pojazdu do 49 mil / 79 kilometrów. A producent nie chciał naprawiać auta, proponował od razu wymianę baterii w kosmicznej cenie wynoszącej mniej więcej tyle, za ile sprzedawane są takie modele na rynku wtórnym.

Twórca kanału Hoovie’s Garage zdecydował się na ekspertyzę w lokalnym centrum Tesli i naprawę faktycznie wyceniono na 22 500 dolarów, równowartość około 86 600 złotych netto. Gdyby odbywała się w Polsce po podobnych stawkach, kosztowałaby około 106 500 złotych przy samochodzie z przebiegiem 156 000 kilometrów i wartym może 140, a może 180 tysięcy złotych.

Jako że gwarancja na auto skończyła się kilka miesięcy wcześniej, Hoovie’s Garage zdecydował się na naprawę w warsztacie Rich Rebuilds. Przez telefon Rich sugerował, że naprawa może być tania i prosta, ponieważ będzie polegała na korekcie przewodu mającego tendencję do łapania luzów (w gnieździe?). Gdyby faktycznie tak było, koszty korekty zamknęłyby się w równowartości około 3 850 złotych (1 000 dolarów).

Niestety, okazało się, że w dwóch modułach baterii pojawiły się spore odchyły na napięciu – są to moduły nr 1 i nr 3. Wystarczy szybki rzut oka, żeby przekonać się, że różnice są istotnie spore, zamiast standardowego 3,686 V widzimy tam np. 3,611 V i 3,637 V:

Ostateczne koszty naprawy wyniosły:

  • 1 500 dolarów (równowartość 5 800 zł) za każdy z wymienionych modułów, a były dwa,
  • 750 dolarów (2900 zł) kosztów innych części,
  • W SUMIE, z robocizną, było to około 5 000 dolarów (19 250 złotych).

Samochód udało się zatem przywrócić do życia za mniej więcej 1/5-1/6 kosztów jego zakupu na rynku wtórnym. To nadal niebagatelna kwota, jednak znacznie niższa niż wymagane przez Teslę 22 500 dolarów netto. W świecie aut spalinowych byłyby to koszty ulokowane gdzieś pomiędzy wymianą skrzyni biegów a wymianą silnika, oczywiście także dokonywane poza autoryzowanymi serwisami.

Warto obejrzeć:

Ciąg dalszy tej historii:

Haker: Naprawa baterii Tesli przez wymianę modułów? Wytrzyma kilka miesięcy, góra rok

Nota od redakcji www.elektrowoz.pl: potencjalny nabywca używanej Tesli Model S powinien zapamiętać, żeby raczej nie decydować się na  samochód po okresie gwarancji, jeśli nie ma dostępu do nieautoryzowanego warsztatu. Naprawa auta w serwisie Tesli będzie jak naprawianie modelu spalinowego w ASO – niepotrzebnie kosztowna.

To może Cię zainteresować:
Ocena ogólna
Ocena Czytelników
[Suma: 6 głosów Średnia: 3]