Chiński Aiways zaprezentował robota, który może posłużyć do automatycznego ładowania samochodów elektrycznych znajdujących się w okolicy. Urządzenie wyposażone jest we własny magazyn energii o pojemności 30 lub 60 kWh, zatem na jednym kursie jest w stanie obsłużyć od 1 do 3 aut.

CARL – robot ładujący

Ładowanie samochodu odbywa się z wykorzystaniem prądu stałego (DC), jest więc [stosunkowo] szybkie. Firma zapowiada się, że uzupełnienie energii do 80 procent powinno potrwać poniżej 50 minut. Widoczny na filmie robot wykorzystuje złącze GB/T DtC, można się jednak domyślić, że nie powinno być większych problemów z przestawieniem go na użycie CCS.

Do wezwania robota wykorzystuje się aplikację mobilną. Producent pochwalił się, że na urządzenie uzyskał już kilka patentów w Europie i Chinach. Sądząc po filmie, patentu na otwieranie zamkniętych i zaryglowanych klapek portów ładowania jeszcze nie ma – konieczne byłoby jakieś porozumienie z producentami samochodów, żeby wszyscy wyposażali auta w klapki poruszane elektrycznie:

Idea wygląda ciekawie, choć sam pomysł nie jest nowy. Nieco przerażającego „węża” sięgającego do portu ładowania zaprezentowała już Tesla:

Volkswagen miał jeszcze ciekawsze i chyba bardziej uniwersalne rozwiązanie: mobilne magazyny energii transportowane do samochodów z wykorzystaniem osobnego robota. Dzięki niemu możliwe jest ładowanie wielu elektryków jednocześnie. Bez konieczności podnoszenia kosztów każdej baterii na kółkach dodatkową elektroniką oceniającą trasę czy rozpoznającą porty ładowania:

Aiways to chiński producent elektrycznego crossovera, Aiways U5. Samochód powinien trafić do Europy w drugim kwartale 2020 roku, choć z oczywistych względów może się nieco opóźnić. Producent obiecuje baterię o pojemności 63 kWh, co przełoży się na około 340 kilometrów zasięgu realnego. Firma odgraża się, że auto w najtańszej wersji będzie startować od równowartości około 110-130 tysięcy złotych.

To może Cię zainteresować:
Ocena ogólna
Ocena Czytelników
[Suma: 2 głosów Średnia: 5]