Polska Grupa Energetyczna (PGE) wygrała przetarg na uruchomienie stacji ładowania przy autostradach A1, A2 i A4, a następnie… wycofała się z niego. Firma reorganizuje swoją działalność i ucieka od tematyki elektromobilności. Może to oznaczać, że wielka premiera Polskiego Samochodu Elektrycznego była w rzeczywistości zwieńczeniem działalności projektu.

PGE zamyka projekty o niezadowalającej stopie zwrotu

Jak donosi portal WysokieNapiecie.pl, PGE zrezygnowało z podpisania umowy z GDDKiA na budowę stacji ładowania na MOP-ach Skoszewy Zachód (A1), MOP Ciosny (A2), MOP Proszków i Krajków (A4). Co prawda Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad organizowała przetargi w taki sposób, by przetykać stacje różnych operatorów, więc ładowarki na pewno pojawią się gdzieś w okolicy, a może nawet w tych konkretnych lokalizacjach – ale raczej nie będą to urządzenia PGE.

Producent i dostawca energii już w kwietniu bieżącego roku uznał, że będzie zamykał projekty o niezadowalającej stopie zwrotu. Podobnie miały postępować wszystkie spółki z Grupy PGE, w tym także PGE Nowa Energia. Trudno się zatem dziwić, że operator w lipcu tego roku wprowadził opłaty za uzupełnianie energii (źródło):

> PGE Nowa Energia wprowadza opłaty za ładowanie. Od 31 lipca konieczne logowanie na portalu PGEdoladujauto.pl

Decyzje o obcinaniu kosztów tam, gdzie nie ma nadziei na zwrot, uzasadniono słabym wynikiem finansowym Grupy Kapitałowej. W 2019 roku całość była 3,9 miliarda złotych na minusie i raczej nie zanosi się na to, by sytuacja miała ulec zmianie. Pandemia koronawirusa zatrzymała przemysł i obniżyła konsumpcję energii. Stosowane w wielu segmentach przejście na pracę zdalną, z ograniczeniem wykorzystania powierzchni biurowej, raczej nie pomaga w generowaniu wyższych przychodów.

Cięcie kosztów „tam, gdzie nie ma nadziei na zwrot” może oznaczać, że pokaz Polskiego Samochodu Elektrycznego „Izera” pod koniec lipca bieżącego roku był w rzeczywistości finałem, a nie wstępem do kolejnych prac. Polska Grupa Energetyczna jest bowiem jednym z czterech udziałowców ElectroMobility Poland i wydała na projekt co najmniej kilkanaście milionów złotych.

Tymczasem do uruchomienia produkcji musiałaby wyłożyć jeszcze około miliarda, bo na start produkcji potrzeba 4-5 miliardów złotych. Tych pieniędzy na pewno nie ma Tauron, teraz wiemy też, że nie ma ich też PGE – obie firmy muszą bowiem ratować polskie kopalnie skupując od nich węgiel.

> Polski Samochód Elektryczny = Izera. Hatchback już jeździ, platforma nie została wybrana, produkcja w III kw. 2023

Nie wiadomo, co stanie się z siecią stacji ładowania pojazdów elektrycznych, którą PGE już uruchomiło. Auto Świat spekuluje, że mogą one zostać przejęte przez Orlen, jednak może być to zbyt daleko idąca spekulacja. Być może ładowarki staną się rentowne właśnie dzięki opłatom.

Zdjęcie: uruchamianie ładowarki PGE Nowa Energia w Warszawie (c) Czytelnik

To może Cię zainteresować:
Ocena ogólna
Ocena Czytelników
[Suma: 3 głosów Średnia: 4.3]