To się porobiło! Circle K, operator sieci stacji paliw, w jednej z lokalizacji w Oslo usunął dystrybutory paliwa, żeby zamiast nich uruchomić punkty ładowania pojazdów elektrycznych. Oprócz tego firma inwestuje w stacje ładowania w innych miejscach oraz zawiązała strategiczne porozumienie z Ionity.

Stacje ładowania = lepszy biznes?

W ostatnich latach liczba stacji paliw spada ze względu na coraz słabszą opłacalność biznesu. Ci, którzy walczą o przetrwanie, usiłują przyciągnąć kierowców do kasy, by sprzedać im też hot-doga, kawę albo coś z rozbudowanej półki z alkoholami. Jednak cały proces płacenia jest krótki, więc sprzedawca musi nieźle się napracować, żeby wygenerować większy zysk.

> VW ID.3: wrażenia na żywo [Czytelnik Konrad, część 2/2]

W tym kontekście stacje ładowania zamiast stacji paliw mogą być dla operatorów żyłą złota. Nie spodziewamy się, że kierowcy elektryków zdecydują się na degustację win – te rozmyślnie wyeksponowane litry alkoholu sprawiają zresztą dość przygnębiające wrażenie – ale przy trwającym 20-30 minut postoju kanapka przy świeżej kawie może być znacznie bardziej naturalnym wyborem niż podczas tankowania, gdy na palcach zostaje nam woń paliwa.

Decyzja Circle K jest tym bardziej naturalna, że sprzedaż samochodów elektrycznych w Norwegii rośnie z roku na rok – w tej chwili elektryki i hybrydy plug-in stanowią już niemal 50 procent aut nowych. A jeśli liczba aut spalinowych rośnie coraz wolniej lub zaczęła już spadać, wymiana dystrybutora na stację ładowania wydaje się jedynym rozsądnym ruchem (źródło).

> NORWEGIA. Rośnie rynek elektryków i aut zelektryfikowanych; Tesla Model 3 ma aż 13,5 procent rynku aut nowych

Zdjęcie otwierające: pierwsza lokalizacja, w której dystrybutory paliwa zamieniono na stacje ładowania (c) Norsk elbilforening / Terje Borud

To może Cię zainteresować
Ocena ogólna
Ocena Czytelników
[Suma: 4 głosów Średnia: 5]