Jak pochwaliło się Polskie Stowarzyszenie Paliw Alternatywnych (PSPA), Łódź jako pierwsze miasto w Polsce zastosowała oznakowanie poziomie „EV” na buspasach. Informuje ono, że po tym pasie może poruszać się samochód elektryczny. Postanowiliśmy się zastanowić, czy to na pewno dobre rozwiązanie.

Oznakowanie „EV” na pasach dla autobusów

Organizacja PSPA przygotowała propozycje znaków poziomych i pionowych, z kolei Łódź zdecydowała się na wstępne wdrożenie tych oznaczeń. Jak mówi Adam Wieczorek, wiceprezydent Łodzi, dzięki oznaczeniu „wszyscy mieszkańcy zyskają świadomość, że auta elektryczne mogą poruszać się tymi specjalnie wyznaczonymi pasami”.

Dlaczego to dobre rozwiązanie?

O zalecie rozwiązania wspomniał już wiceprezydent miasta. Symbol samochodu i duże litery „EV” uświadamiają praktycznie wszystkim, że tym pasem – oprócz autobusów – mogą poruszać się samochody elektryczne. Trudno o czytelniejszy komunikat skierowany do tych kierowców autobusów czy taksówek, do których treść Ustawy o elektromobilności jeszcze nie dotarła.

Niestety, argument o przemawianiu do wyobraźni jest jedynym pozytywnym, jaki udało nam się znaleźć.

Dlaczego to złe rozwiązanie?

Ustawa, a nie samowola

Wydaje nam się, że argumentów przeciwnych temu rozwiązaniu jest trochę więcej. Pas dla autobusów został zdefiniowany ustawowo i ustawowo dopuszczono na niego autobusy, a z czasem również taksówki, niektóre inne formy transportu czy samochody elektryczne. O tym ostatnim zadecydowała Ustawa o elektromobilności:

> Czy Ustawa o elektromobilności pozwala wjeżdżać na buspasy?

Skoro o czymś decyduje ustawa, akt absolutnie nadrzędny, to po co tworzyć jakieś własne byty wspomagające? Czy nie lepiej byłoby uczyć ludzi, żeby poznawali swoje prawa i o nie walczyli? Oznaczenie „EV” nie jest w żaden sposób zamocowane w Ustawie i jest mocno niekompatybilne choćby z symboliką stosowaną w dowodach rejestracyjnych („EE”).

„EV” może oznaczać… samochód spalinowy

Twórcy symbolu (PSPA) skojarzyło się jednoznacznie „EV” = „samochód elektryczny”. Tymczasem odezwał się do nas niedawno jeden z Czytelników, którego BMW ma certyfikat ULEV, Ultra-Low-Emission Vehicle, czyli samochód ultra-niskoemisyjny. Spalinowe BMW z nieco niższą emisją.

Emission-Vehicle = EV. Pasuje? Pasuje.

Oznaczenie jest mylące

Można by rzec: „ale przecież na symbolu samochodu jest wtyczka, czyli chodzi o samochód elektryczny!”. Faktycznie, jest, czyli powyższe BMW w zasadzie odpada. Ale czy odpada PHEV (hybryda plug-in) albo HEV (klasyczna, stara hybryda)? Nie odpadają, bo są „…-Electric-Vehicle”, czyli w dosłownym tłumaczeniu pojazdami elektrycznymi!

> Samochody elektryczne kontra Toyota Supra w wyścigu na 1/4 mili [WIDEO]

Jednak Ustawa o elektromobilności mówi jasno:

Art. 148a. 1. Do dnia 1 stycznia 2026 r. dopuszcza się poruszanie pojazdów elektrycznych, o których mowa w art. 2 pkt 12 ustawy z dnia 11 stycznia 2018 r. o elektromobilności i paliwach alternatywnych, po wyznaczonych przez zarządcę drogi pasach ruchu dla autobusów.

O żadnych HEV, PHEV nie ma mowy.

Oznaczenie jest mylące (2)

Oznaczenie jest podwójnie mylące, ponieważ Ustawa o elektromobilności tak naprawdę nie mówi o „samochodzie”, lecz o „pojeździe samochodowym”:

12) pojazd elektryczny – pojazd samochodowy w rozumieniu art. 2 pkt 33 ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. – Prawo o ruchu drogowym, wykorzystujący do napędu wyłącznie energię elektryczną akumulowaną przez podłączenie do zewnętrznego źródła zasilania;

Porównajmy to z symbolem na drodze:

Na symbolu widzimy samochód. Problem w tym, że do ustawowej definicji pasuje także motocykl elektryczny (ale nie motorower elektryczny). Dlatego może się okazać, że wymalowanie symboli „EV” na buspasach prędzej czy później sprowokuje zatrzymania przez policję, bo „na obrazku nie ma motocykla”. Może nie w Łodzi, gdzie motocykle także wpuszczono na buspasy, ale w innym mieście – i owszem.

Coś w rodzaju „W innych miastach może, w Warszawie/Łodzi/Szczecinie/Lądku nie może”, jak na naszym filmie sprzed ponad roku:

Czy mogę wjechać na pas, na którym nie ma „EV”?

Ostatni całkiem realny problem, jaki przychodzi nam do głowy, to dezorientacja kierowców samochodów elektrycznych. Zupełnie słusznie zaczną sobie zadawać pytanie, czy mogą jeździć po buspasach, na których nie wymalowano jeszcze „EV”?

A co w innych miastach?

Podsumowanie

Przypomnijmy: Ustawa o elektromobilności mówi wprost, że każdy samochód elektryczny (a właściwie: elektryczny pojazd samochodowy) może poruszać się po buspasie. Tak mówi ustawa. Nie jest potrzebna żadna naklejka, nie jest potrzebny żaden dodatkowy znaczek na jezdni czy zielone tło tablicy rejestracyjnej. Jeśli samochód jest elektryczny, to po prostu może i już.

> Supercharger nie działa – czy w nawigacji Tesli można znaleźć inną stację ładowania? [ODPOWIADAMY]

Mamy więc mieszane uczucia – wydaje nam się, że lepsze byłoby lobbowanie za wprowadzeniem jednolitego oznaczenia dla samochodów elektrycznych i zasilanych wodorem (np. ZEV) niż samowolne oznaczanie pasów niezupełnie przemyślanym symbolem… Z drugiej strony aspekt promocyjny jest ważny…

A co Wy myślicie?

To może Cię zainteresować
Ocena ogólna
Ocena Czytelników
[Suma: 3 głosów Średnia: 2.3]