Wiele ostatnio słychać o „specyficzności” – jak ujmują to zwolennicy marki – lub słabości – jak mówiąc wprost pozostali – serwisu Tesli w Europie. Do Berlina wybrał się również nasz Czytelnik, Pan Bartek. Zafascynowany marką kupił używaną Teslę Model S (2013) z legalnego, solidnego źródła, pojechał z dziwnym hałasem i wyciekiem oleju i… wraca rozżalony.

Aktualizacja z dn. 2019/09/12, 15.30

Opisywany poniżej samochód ma przebieg 174 tysięcy kilometrów. Bateria i silnik nie były jeszcze wymieniane, obydwa elementy mają jeszcze 2,5 roku gwarancji.

Poniższa treść pochodzi od naszego Czytelnika. Dla wygody lektury nie stosowaliśmy kursywy.

Serwis Tesli w Berlinie? Jest słabo. Dziwny dźwięk? „Tak ma być”. Wyciek oleju? „Normalna rzecz”

Po przyjechaniu do serwisu technik od razu zajął się autem. Poprosiłem, żeby pojechał ze mną, żebym mógł pokazać, w czym tkwi problem – przyznał, że faktycznie, wydobywający się z samochodu dźwięk nie jest typowy. Nie widział ani nie słyszał podobnego problemu. Spytał, czy może wziąć kolegę, żeby również on mógł ocenić, z czym mamy do czynienia.

Zostałem w poczekalni serwisu, a auto pojechało na diagnostykę ze słuchu. Gdy dwaj technicy wrócili z testu drogowego, szef serwisu powiedział mi, że to…  normalny dźwięk i że tak ma być. Niemiec, który równolegle ze mną czekał na swój samochód, uśmiechnął się pod nosem.

> Volkswagen ID.3, czyli rewolucja, na którą… jeszcze poczekamy

Pracownik serwisu zajrzał do komputera i powiedział, że skoro już jestem, to wymienią mi poduszkę powietrzną oraz śruby będące częścią układu kierowniczego, bo też była na nie akcja serwisowa. Chodziło o możliwość potencjalnej korozji. Wspomniałem mu, że z silnika może wyciekać jakiś płyn. Pracownik stwierdził, że wyciek oleju ze skrzyni przekładniowej jest rzeczą normalną (!).

W tym momencie wszystko mi już opadło.

Oczywiście upewniłem się: uszczelki (o-ringi) uszczelniające półosie nie są objęte gwarancją. Przynajmniej taką dostałem informację od przedstawiciela serwisu. Ile to normalnie kosztuje? Około 500 euro w Tesli, ale „przecież to rzecz normalna, że olej trochę cieknie i nie muszę tego naprawiać”. Nie wiem, ile w tym jest prawdy, pewnie niewiele, ale pracownik serwisu powiedział mi jeszcze – po dopytaniu o szczegóły – że w silniku jest czujnik i auto da mi informację, kiedy zabraknie oleju w skrzyni przekładniowej.

Nie wiem, czy to był żart…

Podsumowanie

Liczyłem na to, że będę miał szansę dać świadectwo odmienne względem tego, czego doznają niektórzy inni właściciele Tesli. Niestety, nie jest mi dane. Smutne. Zostałem sam ze swoją Teslą i jej problemami. Oczywiście zatroszczę się o auto poza autoryzowanym serwisem tak, żeby służyło mi jak najdłużej.

A w serwisie Tesli w Berlinie moja noga więcej nie postanie. Tylko że producentowi chyba niekoniecznie o to chodzi…

Wracam z Berlina do Wrocławia. Z podkulonym ogonem, żalem w sercu i na tarczy. Niestety.

Zdjęcie otwierające: Tesla Model S Czytelnika Bartka. Fotografia z czerwca 2019 roku, jeszcze przed przerejestrowaniem (c) Czytelnik Bartek

Nota od redakcji www.elektrowoz.pl: jakiekolwiek wycieki płynów smarnych lub hydraulicznych oznaczają dyskwalifikację podczas badania okresowego.

To może Cię zainteresować
Ocena ogólna
Ocena Czytelników
[Suma: 9 głosów Średnia: 3.8]