Dziś będzie krótko… Pamiętacie prezentację Elona o FSD? Oj, ja tak! W kilka dni po prezentacji zauważyłam szczególik na konsoli. Moja Tesla to AWD Long Range bez FSD, ale z rozszerzoną opcją utrzymywania pasa ruchu itp. Jadąc z pracy po autostradzie postanowiłam wypróbować. Było radośnie i nerwowo. Posłuchajcie.

Włączam tego swojego półAutopilota. Jadę. Ale chwila… Żaba – tak nazwałam swój samochód – jedzie sama! A ja co mam tu robić? Dobra, popatrzę na sąsiada jadącego obok. Dłuuuugo popatrzę. Siłą woli zmuszam się, by nie spoglądać na drogę. Przedziwne uczucie. I dziecięca radocha! Jezusicku… Toć to rączki mam w górze, a ona jedzie dalej ze spokojem należytym czarnej Żabie. Zerkam na lewy pas. Widzę niepewne spojrzenie pana w Skodzie. Nie zdecydował się mnie wyprzedzić… czyżby chodziło o to, że obiema rękami poprawiałam włosy? Niemożliwe! 😀

Takiej radochy nigdy nie miałam. Niestety, nie trwało to długo, bo musiałam zmienić pas i mój półAutopilot się wtedy wyłącza.

Podejście nr 2. Moja wewnętrzna dziewczynka zaczęła bić brawo.

Podejście nr 3. Żaba jedzie, ja patrzę na chmurki przed dach, radio gra radośnie. Nagle muzyka cichnie. Opuszczam głowę, myślę „Ktoś dzwoni”. Patrzę na ekran: czarność. CZARNOŚĆ. Wzrok na drogę: prawy pas pełny, daleko przede mną ciężarówka. Lewym jadą BMW. W głowie pojawia się Elon z prezentacji: system redundancy, system redundancy… [Elon Musk ujawnił, że systemy kierowania samochodem są zdublowane, żeby auto mogło jechać dalej nawet w przypadku awarii – przyp. red. www.elektrowoz.pl]

System redundancy… – powtarzam to jak mantrę. Zmartwiałam, a auto jedzie dalej jakby nigdy nic. Ciężarówka coraz bliżej. Wielka ciężarówka jest coraz bliżej i zaczynam czuć, że wpakuję się jej w kuper! Boję się wcisnąć hamulec, bo jeśli półAutopilot działa, a system zawisł, to nie wiadomo, co się wydarzy, gdy zacznę hamować.

Miedzy mnie a ciężarówkę wcisnęło się jakieś auto. Wszystkie włosy stanęły mi dęba. Żaba lekko zwolniła… Ruszam lekko kierownicą, lewy pas nadal zajęty, Tesla nie reaguje, półAutopilot nie oddaje władzy nad samochodem. W normalnych warunkach system się wyłączał, a tutaj nie ma żadnej reakcji! Ciężarówka jest już tuż tuż, gdyby miała nalepkę J E Ś L I   W I D Z I S Z   T E N   N A P I S,  T O   Z N A C Z Y,  Ż E   J E S T E Ś   Z A   B L I S K O, to… no właśnie.

Żaba znowu lekko zwalnia, jakby zauważyła, że coś przed nią jedzie. Ekran nadal czarny. Lewy pas zwolniony, szarpnęłam kierownicą i Żaba się rozluźniła. Poczułam władzę nad samochodem. System się zrestartował. Żyje. O k…, ja też żyję. Przypomniały mi się wszystkie brzydkie słowa, jakie słyszałam w życiu.

Przez kolejne trzy dni nie chciałam nawet myśleć o ponownym włączeniu TEJ opcji. Aż do dnia, gdy wracałam po wyjątkowo ciężkim dniu. Droga prawie pusta, ustawiłam się na środkowym pasie. Włączam półAutopilota z dreszczykiem. I… działa, jedzie. Przejechałam tak 50 kilometrów, rany, ależ wygoda! Inna sprawa, że samochód upominał mnie ciągle, żeby złapać kierownicę, choć moje dłonie na niej leżały – ki pieron?

Podsumowując: system to system, może się zawiesić. Jestem w 100 procent pewna, że zdublowane systemy działały, choć ich czułość na reakcje kierowcy jest niższa. Ale wiem to TERAZ, po analizie, gdy nie martwię się rosnącą w oczach ciężarówką. A ile siwych włosów mi przybyło…

Bądźcie ostrożni i uważni.

Ps. Dzięki Radiowej Trójce odkryłam, że mam darmowy streaming (Spotify też). Nie mogę się tym nacieszyć!

Ps2. Planowałam Wam opowiedzieć jeszcze o fotelach, ale to już może następnym razem…

To może Cię zainteresować
Ocena ogólna
Ocena Czytelników
[Suma: 7 głosów Średnia: 4.1]