„Właściciele samochodów elektrycznych płaczą po podwyżkach w Ionity. Nawet mi ich nie żal” napisał na portalu Spidersweb.pl/Autoblog Adam Majcherek. Zaintrygował mnie. Nie znam nikogo, kto by płakał. No i dlaczego Adamowi Majcherkowi nie jest ich żal? Albo dlaczego miałoby być mu żal?

Wam wcale nie chodzi o ekologię!

Otóż Adamowi Majcherkowi nie jest żal właścicieli elektryków, ponieważ „wcale im nie chodzi o ekologię”. Gdy zabiera się do napisania felietonu, triumfuje, bo ich rozgryzł: im „chodzi o kasę”.

Jak na to wpadł? Och, to nie było takie proste, wymagało, jak sądzę, wszechstronnego wykształcenia, lat doświadczenia, zaawansowanych metod analitycznych i niebywale lotnego umysłu, który połączył fakt podwyżki ogłoszonej przez Ionity z „płaczem” właścicieli samochodów elektrycznych.

Zapach terpentyny roznosi się wszędzie

Panie Adamie Majcherku, przyjrzyjmy się na chłodno tej sytuacji: Ionity podnosi cenę o kilkaset procent. To oczywiste, że użytkownicy elektryków są zaskoczeni. To oczywiste, że chodzi im o kasę – po prostu nie chcą jej wydawać 5 razy więcej niż dotychczas.

Rozumiem, że światu benzynowemu trudno pojąć to, że autem można jeździć taniej niż skuterem, nie mówiąc o rowerze! Ale z elektrykami właśnie tak jest: samochodami elektrycznymi można jeździć nawet za darmo, gdy człowiek się postara (np. kupi auto z niższego segmentu, a za różnicę wyłoży dach panelami fotowoltaicznymi).

> Ceny Kia e-Niro i e-Soul na przełomie stycznia i lutego. Ceny VW ID.3 w maju-czerwcu. Seat el-Born pod koniec roku

Jednak są też tacy, którzy nie mogą jeździć za darmo, bo nie mają gdzie ustawić paneli. Otóż ci pionierzy korzystają z komercyjnych stacji ładowania. I wtedy bywają bardzo zdziwieni, gdy ktoś ogłasza podwyżkę o kilkaset procent. Bywają rozżaleni, choć z „płaczem” jeszcze się nie spotkałem. Ale to zrozumiałe: mieli coś bardzo tanio i już tego nie mają.

Cwaniaki? Kombinatorzy? A jak zareagowalibyśmy, gdyby podwyżka dotyczyła mleka, chleba, benzyny czy biletu na autobus?

Różnica między dziennikarzem i felietonistą

Dobry dziennikarz musi mieć otwarty umysł i być przygotowany na to, że to, co dla niego jest niepojęte, dla innych jest normą lub dobrem podstawowym. Gdy zaczyna ferować wyroki, przestaje być medium, przestaje być pośrednikiem, a staje się felietonistą.

Felietonista przedstawia swój punkt widzenia, gubi lub porzuca obiektywizm, więc ktoś może posądzić go o złośliwość w stosunku do pewnej grupy, którą, olaboga, stanowią jego klienci (=czytelnicy).

Ktoś może go posądzić o to, że całe to jego rozbawienie bierze się z trudno ukrywanej zazdrości.

Ktoś może ze zdziwieniem skonstatować, że chyba zapomniał o zadaniu, które powierzył mu szef: Na Autoblogu Adam będzie odpowiadał za dział samochodów nowych, ze szczególnym naciskiem na przyszłość motoryzacji: auta elektryczne, hybrydowe i autonomiczne.

No, bo jakżeż to: odpowiada za przyszłość motoryzacji czy kpi z tych, którzy wykonali w jej kierunku pierwszy krok?

Czas na prawdę

Panie Adamie, oto wielka tajemnica właścicieli aut elektrycznych, która… w ogóle nie jest tajemnicą: ludzie kupują samochody elektryczne z różnych powodów, niektórzy bez związku z ekologią. Jeśli to odkrycie było dla Pana aż tak oszałamiające, żeby się nad nim rozwodzić przez kilka minut – super, fajnie, że się udało.

Dla niektórych właścicieli elektryków ekologiczna jazda jest elementem ważnym, ale mającym miejsce trochę przy okazji. Dla tej grupy ważniejsze jest to, że wciskają pedał przyspieszenia i na ich twarzach pojawia się uśmiech będący fizjologicznym odruchem organizmu. Jest radość. Cisza. Gigantyczny moment obrotowy. Ekologia. Nowoczesność. Uczucie lotu nad ziemią. Darmowe ładowanie.

Sporo jest tych zalet, prawda?

> NHTSA rozważa badanie, czy Tesle „same przyspieszają”. Haker: SAME?! Nie ma takiej opcji

Dlatego trochę mi przykro, że z solidnego artykułu popularyzującego wiedzę o stacjach ładowania zrobił Pan felieton pokpiwający ze swoich głównych chlebodawców.

Ale jeśli chodzi o biznes, to tak trzymać! W styczniu 2020 mamy już (do 23 stycznia) ponad 0,5 miliona Czytelników, rok temu przez cały styczeń mieliśmy 85 tysięcy. Wykonujecie Państwo kawał dobrej roboty.

Serdecznie za nią dziękuję i trzymam kciuki za kontynuację tej strategii 🙂

Nota od redakcji www.elektrowoz.pl: pewien, bodaj XVII-wieczny, filozof-naukowiec doznał kiedyś w nocy olśnienia. Przyśniło mu się, że właśnie dotarł do sedna wszechrzeczy, że poznał tajemnicę bytu. Zmusił się, by wstać z łóżka i ją zapisać. Rano odczytał: „zapach terpentyny roznosi się wszędzie”. Tak nam się skojarzyło, gdy przeczytaliśmy wywody Pana Macherka.

Ps. Pojawiają się też wersje tej opowieści dotyczące badań nad podtlenkiem azotu.

To może Cię zainteresować:
Ocena ogólna
Ocena Czytelników
[Suma: 18 głosów Średnia: 4.7]