Wyobraźcie sobie taką sytuację: jesteście w grupie, która rakietą SpaceX leci na Marsa. Kiedy wsiadacie do statku kosmicznego, teoretycznie przyjmujecie do wiadomości, że prawdopodobnie tam zginiecie. Teoretycznie, bo dziecko też przecież „przyjmuje do wiadomości”, że dziadek umarł, bo wszyscy ludzie (w domyśle: ono również) kiedyś umierają. Olśnienie przychodzi dopiero po jakimś czasie.

LN MSK, Allelulon, Świadkowie Allana Maeska

Wyobraźcie sobie zatem, że lecicie rakietą SpaceX na Marsa. Takiego lotu załogowego jeszcze nie było, więc w zasadzie nie wiecie, co Was tam spotka. To nie Księżyc , który jest tuż za miedzą. To Mars, planeta oddalona od nas o 0,4-2,7 jednostki astronomicznej, w zależności od okresu. Czy to daleko? Bardzo.

Do Księżyca mieliśmy ledwie 0,003 jednostki astronomicznej.

Gdy lecicie rakietą SpaceX, może dojść do różnych, bardzo dziwnych sytuacji. Jak w projekcie Biosfera 2. Przyjaciele stają się wrogami. Rośliny, który miały Wam pomóc w kolonizacji Marsa, wymierają. Systemy, które miały chronić przed promieniowaniem kosmicznym, przestają funkcjonować ze względu na elektronikę uszkodzoną promieniowaniem kosmicznym.

> Ustawa o dopłatach do samochodów elektrycznych przeszła przez Senat. Czekamy na podpis Prezydenta RP i rozporządzenie

W takich sytuacjach musicie polegać na kimś, kto zaprojektował tę rakietę. Wcześniej. Na Ziemi. Musicie uwierzyć mu na słowo, że zrobił wszystko, żebyście bezpiecznie dotarli na Marsa. Bo zjazdy na parking i holowania do warsztatu nie są przewidziane.

Były już w historii lotów kosmicznych sytuacje, gdy ktoś odnajdywał ten-jeden-konkretny przełącznik na konsoli, by zapobiec katastrofie. U Was nie ma przełączników, jest po prostu komputer, Autopilot, który informuje Was o postępach, zmianach i rozwiązanych problemach. Autopilot zaprojektowany przez Elona Muska i jego zespół ze SpaceX – o czym Wy doskonale wiecie.

Problem z krzywo ciągnącym bocznym silnikiem? Autopilot: „Rozwiązano, wprowadzono korektę ciągu i generowane w dyszy zawirowania, które niwelują się do zera z bocznym ciągiem”. Problem z nagłym wzrostem promieniowania kosmicznego? Autopilot: „Rozwiązano, zastosowano dodatkowe osłony ołowiowo-wodne, które przechwytują część wysokoenergetycznych cząstek na potrzeby rakiety”. Problem z utratą własności paliwa rakietowego? Autopilot: „Rozwiązano. W ramach kontrolowanego przebicia ogniw litowo-jonowych zostanie wyzwolona dodatkowa ilość energii do rozgrzania paliwa”.

I tak dalej, i tak dalej…

Na początku zaczynacie w żartach mówić „Chwała niech będzie Elonowi” albo „Dzięki ci, Elon”. Bo rzeczywiście, on przewidział problemy, które mogą Was dotknąć – i je zawczasu rozwiązał. Przypomni Wam o tym logo SpaceX widoczne na każdym elemencie rakiety. Przez pierwsze pięć lat będziecie się uśmiechać mówiąc „Chwała niech będzie Elonowi” („Hallelulon”). Później zaczniecie się uśmiechać półgębkiem. Po kilkunastu latach – to cztery razy dłużej niż miała trwać misja! – regularnie podziękowania kierowane do Elona wejdą na stałe do języka.

Przeciekną też na Ziemię, z którą przez długi czas będziecie utrzymywać kontakt. Rzecz jasna wywołają gwałtowny sprzeciw Kościoła Katolickiego, co przyniesie im dodatkowy rozgłos.

Kolejne misje znajdą na Marsie wyłącznie fragmenty wyszlifowanych piaskiem kości. Ostatnie nagrania wideo. Resztki skafandrów. Nadal działające ogniwa fotowoltaiczne i litowo-jonowe, których BMS właśnie będzie korygował cykl ładowanie-rozładowanie, żeby obniżyć skutki degradacji.

To świadectwo będzie mocniejsze niż jakiekolwiek pismo. Bo bogowie rodzą się, gdy rodzą się ich wierni – i umierają wraz z ostatnim wyznawcą.

To będą narodziny. W 4 roku p.e.n. (ang. B.E.D).

Zdjęcie: kolonizatorzy Marsa (c) NASA

To może Cię zainteresować
Ocena ogólna
Ocena Czytelników
[Suma: 3 głosów Średnia: 4.3]