Kamera na jednym z szanghajskich (Chiny) parkingów zarejestrowała niepokojące zjawisko. Stojąca tam Tesla Model S zaczęła się dymić, a następnie wybuchowo zajęła się ogniem. Płomienie pojawiły się od spodu, czyli od strony baterii samochodu.

Kolejna Tesla, która zapaliła się sama z siebie

Auto to Tesla Model S sprzed faceliftingu. Samochód stoi na parkingu i nie wygląda na to, żeby był podłączony do ładowania. Nagle pojawia się pod nim dym, a po chwili dochodzi do wybuchowego zapłonu od strony podwozia. Płomienie są bardzo intensywne, buchają we wszystkie strony.

  

Pożary baterii litowo-jonowych są trudne do opanowania. Nie dość, że ich bazą jest lit, który intensywnie płonie w zetknięciu z wodą, a jednocześnie powoduje wydzielanie wodoru, to znajdujące się w ich wnętrzu elektrolity są wysoce łatwopalne. Z tego względu na całym świecie prowadzone są prace nad bateriami ze stałym elektrolitem.

> Ford inwestuje w baterie ze stałym elektrolitem

W pożarze zniszczeniu uległa Tesla oraz znajdujące się w pobliżu samochody. Przyczyny zapłonu nie są znane. I choć amerykański producent wylicza, że samochody spalinowe palą się częściej niż Tesle, sytuacja jest niepokojąca: płomienie były bardzo gwałtowne i w przydomowym garażu mogłyby doprowadzić do katastrofy.

To może Cię zainteresować
Ocena ogólna
Ocena Czytelników
[Suma: 0 głosów Średnia: 0]