W czwartek, 18 kwietnia 2019, Pan Michał wraz z Żoną prezentowali nam swoją Teslę Model 3. Choć był to dzień roboczy tuż przed Wielkanocą, do Wrocławia zjechało się łącznie ponad 30 osób. Na miejscu pojawiła się nie tylko czerwona Tesla 3 Pana Michała, ale też świeżutka niebieska Pana Aleksa, kilka Tesli S, trzy Nissany Leafy, a nawet jeden motocykl elektryczny – Vectrix.

Tesla 3 – wrażenia nasze i nie tylko nasze

Atmosfera tego nieformalnego zlotu była bardzo przyjemna: kto chciał, mógł wejść, pooglądać samochód z bliska, usiąść w nim, pobawić się ekranem dotykowym albo klapką od portu zasilania 😉 Najważniejsza była oczywiście czerwona Tesla 3 (Long Range AWD, ~75 kWh), ale ku zaskoczeniu wszystkich szybko dojechała druga, niebieska, pojawiło się też kilka Modeli S, trzy Leafy, Toyota Prius i naturalnie parę dizelków.

Nasze wrażenia po obejrzeniu samochodu? W skrócie:

  • wygląd zewnętrzny: piękne auto z przyjemną dla oka linią, gdzieś pomiędzy samochodem sportowym i nowoczesną osobówką,
  • spasowanie: usilnie szukając znaleźliśmy dwa miejsca, których można by się przyczepić, ale tak naprawdę były zupełnie nieistotne,
  • wnętrze: przyjemne, z gigantycznym przeziernym dachem, dominującą estetyczną ascezą (brak przycisków na desce) i wyróżniającym się ekranem,
  • doznania z jazdy: obłędne (pasażer).

> Tesla wyprodukowała więcej energii niż zużyły jej samochody

Obserwowane z zewnątrz auto jest bezszelestne. Podczas Renault Zoe czy Nissan Leaf wydają z siebie cichutki pisk generowany przez przetwornicę (nie mówiąc o AVAS), Tesla Model 3 wydaje się płynąć w powietrzu. Wzornictwo samochodu przyciąga oko, choć się nie narzuca: nie jest to projekt z kategorii Leafa I generacji czy Priusa, więc z czasem prawdopodobnie zacznie wtapiać się w tłum. Sami zresztą zobaczcie:

Tesla Model 3 (czerwona i niebieska w głębi), a na pierwszym planie Tesla Model S i Toyota Prius

Tesla 3 i miłośnicy samochodów elektrycznych. Właściciel auta, Michał, tyłem, w środku, w jasnoniebieskiej koszuli

Ilość miejsca we wnętrzu – sprawdzana w stylu: ustawiam siedzenie z przodu dla siebie (1,9 metra), a następnie siadam na tył – bardzo duża, na długość porównywalna do Volkswagena Phaetona. Podczas testu „czy duże chłopy zmieszczą się na tylnej kanapie” doszliśmy do wniosku, że cztery dorosłe osoby będą jechać komfortowo, a i pięć bez problemu przejedzie, chociaż środkowe miejsce bardziej będzie odpowiadać dziecku.

Wykończenie i materiały? Absolutnie nie ma się do czego przyczepić: wygląda świetnie, choć nietypowo bez tych wszystkich pokręteł i przycisków. Ja narzekałem nieco na zbyt nisko osadzone siedzenie lub zbyt wysoką podłogę (kwestia baterii, tak), co sprawiło, że ciężko mi się wysiadało. Dodać trzeba jednak, że to standard w samochodach, które są niskie i opływowe, a mają płaską podłogę. O zmęczenie nóg w czasie długiej podróży się nie martwię, można wyciągnąć je hen, hen do przodu.

„A Leafa nikt nie chce oglądać” z rozżaleniem stwierdził właściciel białego Leafa 🙂

Bartek Tomeczko dopasowuje się do auta 😉

Kto chodził na wesela za młodu, wie, że konkurs wygrywa ten zawodnik, który potrafi tańczyć i prosi panie na parkiet oraz zachowuje trzeźwość do samego końca imprezy. Tak było i tym razem: dwóch niedobitków, czyli autor niniejszego materiału oraz Bartek Tomeczko zostali przewiezieni samochodem. Z punktu widzenia pasażera (przód) konstrukcja sprawia wrażenie zwartej i sztywnej, zawieszenie jest twarde, chociaż ostatni etap tłumienia brzmi miękko. Słyszany we wnętrzu hałas to głównie opony – są wyraźne – a przy wyższych szybkościach pewnie dojdzie powietrze. Przy mocnym przyspieszaniu do uszu pasażerów dociera też charakterystyczny wizg elektroniki.

Z bólem serca dostrzegam, że na nagraniu nie widać OBŁĘDNEGO przyspieszenia. Coś jak startujący samolot (mocno i długo), chociaż osobiście miałem wrażenie, że jestem wystrzeliwany rakietą w Kosmos. Możecie zobaczyć, chociaż chyba będziecie musieli przede wszystkim uwierzyć mi na słowo 🙂

Ze swej strony BARDZO dziękuję Gosi i Michałowi, że są takimi zapaleńcami, żeby w Wielki Czwartek poświęcić kilka godzin innym miłośnikom samochodów elektrycznych. Obydwoje niestrudzenie opowiadali o aucie, a pytań było mnóstwo: o możliwości, o salon, o jazdę, o koszty… Jeśli chcecie ich posłuchać albo dowiedzieć się, ile rzeczy można spakować do Tesli 3, możecie rzucić okiem też tutaj, a jeśli Wam się spodoba – oczywiście zasubskrybować. Polecam!

To może Cię zainteresować
Ocena ogólna
Ocena Czytelników
[Suma: 3 głosów Średnia: 5]