Niemiecki Instytut Fraunhofera oraz Międzynarodowa Rada Czystego Transportu (ICCT) przejrzały wyniki spalania prawie 105 tysięcy hybryd plug-in eksploatowanych w realnym świecie. Wyniki były spodziewane: zużywają one średnio 2-4 razy więcej paliwa niż wynikałoby z procedury testowej NEDC. Liczby są podobne również przy porównaniu z danymi uzyskanymi dzięki WLTP.

Hybrydy plug-in z większym spalaniem i mniejszymi zasięgami niż deklarowane

Dane, które przeanalizował Instytut Fraunhofera wraz ICCT, pochodziły z całego świata. Pozyskano je od właścicieli taborów samochodowych, z portalu Spritmonitor.de oraz od kierowców, którzy zgodzili się na wzięcie udziału w badaniu. 84 tysiące rekordów dotyczyło Stanów Zjednoczonych i Kanady, 6,8 tysiąca było z Chin, 1,5 tysiąca z Norwegii, 10,8 tysiąca z Holandii (tylko auta flotowe), 1,4 tysiąca z Niemiec (źródło).

W badaniu uwzględniono 66 modeli hybrydy plug-in oraz 202 warianty tychże modeli.

Z procedury NEDC wynika, że 69 procent średniego dystansu pokonywanego przez auta należące do osób fizycznych, powinno udać się przejechać w trybie elektrycznym. W rzeczywistości baterie wystarczyły na zaledwie 37 procent średniego dystansu. Innymi słowy: jazda w trybie elektrycznym stanowiła zwykle połowę tego, co wynikało z procedury testowej.

Stosunek realnego spalania (wykresy) do zużycia paliwa deklarowanego w katalogach i wyznaczonego z użyciem procedury NEDC. Od lewej: Chiny (2-6x więcej niż wynikałoby z NEDC), Niemcy (1,5-4x w autach prywatnych i 0-6x w autach firmowych), Holandia (1-7x w autach firmowych), Norwegia (~2x), Stany Zjednoczone i Kanada (0-3,5x). Przerywana linia wyznacza 100 procent, czyli wyniki identyczne jak wyznaczone przez normę NEDC

Wpływ na sposób eksploatacji i spalanie miała dostępność do źródeł ładowania. Użytkownicy prywatni w Niemczech uzupełniali energię średnio podczas 3 na 4 dni eksploatacji.

Hybrydy plug-in głównie po to, by pozarabiać jeszcze trochę na silnikach spalinowych?

Właściciele aut największe dystanse pokonywali w trybie elektrycznym w Stanach Zjednoczonych (54 procent przebiegu) i Norwegii (53 procent). W Niemczech były to 43 procent, w Chinach – ledwie 26 procent. W samochodach należących do firm odsetki te były znacznie niższe: 18 procent przebiegu w Niemczech (niewielka próba) i 24 procent w Holandii.

To znaczy, że w ramach niemieckiego bonusu środowiskowego rząd dopłaca do aut, które przez 57 procent czasu jeżdżą w trybie spalinowym. W Chinach jest jeszcze gorzej: zaangażowano dopłaty i wydano znaczące środki, a emisję obniżono zaledwie o 1/4. Jakiekolwiek przywileje i dofinansowania hybryd są zatem wysoce ryzykownym sposobem na obniżenie emisji, bo efekt środowiskowy można uzyskać regularnie monitorując właścicieli – a nikt przecież tego nie robi.

Powiedział o tym wprost Peter Mock, dyrektor ICCT cytowany przez portal Electrive: przy dofinansowywaniu do hybryd plug-in rządy powinny promować pojazdy ze słabymi silnikami spalinowymi i możliwie dużymi zasięgami w trybie elektrycznym. Wszelkie bonusy dla hybryd powinny wymagać udowodnienia, że samochody są eksploatowane głównie na prądzie.

> Niemieccy ekolodzy: Dopłaty do hybryd plug-in tylko wtedy, gdy kierowca udowodni, że jeździ głównie na prądzie

Nota od redakcji www.elektrowoz.pl: NEDC wykorzystano zapewne z dwóch powodów. Po pierwsze: koncerny motoryzacyjne rozlicza się według emisji w NEDC, a nie WLTP. Po drugie: niedawne regulacje pozwalają producentom na podawanie danych o spalaniu, zużyciu energii i zasięgach w NEDC „dla celów porównawczych”. Efekt jest taki, że choć od dwóch lat obowiązuje procedura WLTP, BMW regularnie podaje spalanie i zużycie energii w NEDC. Dane są wyznaczone, owszem, z użyciem WLTP, ale przeliczone na NEDC stają się kompletnie odrealnione.

To może Cię zainteresować:
Ocena ogólna
Ocena Czytelników
[Suma: 3 głosów Średnia: 2.7]