Napisał do nas jeden z Czytelników, który skontaktował się z polskim oddziałem Nissana. Zapytał wprost: czy „Rapidgate” stanowi faktyczny problem? Czy nowy Nissan Leaf spowalnia szybkie ładowanie, żeby nie usmażyć baterii?

Na czym polega „rapidgate”?

„Rapidgate” to nazwa ukuta przez użytkowników i nierzadko, trzeba to podkreślić, właścicieli nowego Nissana Leafa (2018), którzy zauważyli, że przy drugim-trzecim szybkim ładowaniu samochód ogranicza jego szybkość. Zamiast rozpoczynać od 40+ kW mocy, auto ładowało baterię z mocą 21-23 kW. Efekt? Czas ładowania wydłuża się 1,5-2,5 raza.

Problem dotyczy tylko nowego Nissana Leafa (2018). Nie mają go ani starsze modele Leafa, ani też elektryczny dostawczak Nissan e-NV200 – przynajmniej niczego takiego na razie nie wiadomo.

> Mandat za parkowanie dla samochodu elektrycznego? Służby: Anulujemy. Proszę zgłaszać

Co Nissan zrobił, a co powinien zrobić?

Odpowiedź Nissana, którą otrzymał nasz Czytelnik, brzmi mniej więcej tak: mamy w Europie zaledwie kilka zgłoszeń, badamy je, sprawdzamy, nasi inżynierowie ciężko nad nimi pracują, testują, a ponadto samochód przejechał wiele tysięcy kilometrów podczas rygorystycznych testów, …

Co Nissan powinien zrobić? To proste: wystarczy w każdym kraju wytypować dealera, który zrobi test i nagra wideo „jedziemy szybko – szybko się ładujemy – jedziemy szybko – szybko się ładujemy – jedziemy szybko – szybko się ładujemy”. Koszt takiego testu to jeden dzień pracy. Gdyby problem nie występował, wystarczy opublikować wideo z opisem „Sprawdziliśmy rapidgate, to odosobnione przypadki, zapraszamy do salonów”.

Nasza rekomendacja: wstrzymać się z zakupem

Zdaniem redakcji www.elektrowoz.pl, rapidgate może dotknąć ułamka potencjalnych odbiorców i ułamka zastosowań. Konieczne jest szybkie przejechanie co najmniej 350+ kilometrów i co najmniej dwukrotne szybkie ładowanie. To odosobnione sytuacje, zwykle ograniczone do odbywającego się raz w roku wyjazdu nad morze.

> Ile kosztuje wymiana baterii w samochodzie elektrycznym? Nissan w Japonii: 9,8 tysiąca złotych!

Jeśli jednak ktoś nie chciałby mieć wrażenia, że kupuje auto z ukrytym ograniczeniem, powinien wstrzymać się z zakupem. Za 1-2 miesiące sprawa będzie już wyjaśniona, a nowy Leaf jest na tyle ciekawym autem, że warto na niego jeszcze chwilę poczekać. W swoim segmencie to lider zasięgu na jednym ładowaniu w całkiem niezłej (choć coraz wyższej) cenie.

> CENY: Elektryczny Nissan Leaf droższy!

Dzięki, Panie Konradzie, za pamięć i informację od Nissan Polska.

To może Cię zainteresować
Ocena ogólna
Ocena Czytelników
[Suma: 9 głosów Średnia: 4.1]