Trudno kibicować Volkswagenowi i jego wysiłkom związanym z elektryfikacją, gdy pojawiają się takie wieści. Zgodnie z informacjami podanymi przez sąd w Duesseldorfie, software’owa poprawka Volkswagena usuwająca skutki fałszowania emisji zawierała w sobie kolejny kod wyłączający mechanizmy oczyszczania spalin.

Poprawka, że mucha nie siada!

Zgodnie z orzeczeniem sądu w Dueselldorfie (Az. 7O 166/18) dotyczącym silnika EA189, wgrywana przez Volkswagena aktualizacja oprogramowania zawierała mechanizmy niekorzystnie wpływające na emisję. System oczyszczania spalin działał tylko wtedy, gdy temperatura otoczenia wynosiła od 10 do 32 stopni Celsjusza. W pozostałych przedziałach mechanizm był wyłączony.

> Mercedes EQC – test głośności we wnętrzu. Drugie miejsce, tuż za Audi e-tron! [wideo]

Sąd uznał, że Volkswagen działał nieuczciwie, ponieważ producent nie informował klientów o tym, że nowa wersja software’u zawiera kod uzależniający poziom emisji od temperatury otoczenia. Jako że poprawkę tę wgrywano powszechnie do samochodów Audi, Volkswagena, Seata i Skody, właściciele problematycznych aut mogą wrócić do koncernu z ponownymi oskarżeniami.

To nie wszystko: po wykryciu Dieselgate Volkswagen proponował, żeby wszelkie roszczenia mogły być zgłaszane przez trzy lata od momentu wybuchu afery. Wyrok sądu w Duesseldorfie oznacza, że licznik został zresetowany i trzyletni okres rusza ponownie (źródło). Nabywcy aut znowu mogą domagać się od producenta naprawienia błędu lub odkupienia samochodu. Dotyczy to szczególnie pojazdów z feralnym silnikiem EA189, ale pojawiają się głosy, że wyrok sądu może mieć szersze konsekwencje.

> Mercedes EQ Power w klasie A i B. Na rynek wchodzą hybrydy plug-in: Mercedes A250e oraz Mercedes B250e

To może Cię zainteresować
Ocena ogólna
Ocena Czytelników
[Suma: 3 głosów Średnia: 4.3]