Pan Szymon zdecydował się na zakup Kii e-Niro. To nie jest jego pierwszy elektryk, ale wygląda na to, że z akurat tego będzie szczególnie mocno zadowolony. Napisał do nas, żeby pochwalić się samochodem, więc przy okazji postanowiliśmy zadać mu kilka pytań. Oto, czego się dowiedzieliśmy.

Moja piękna Kia e-Niro 64 kWh (2020)

Redakcja www.elektrowoz.pl: Jaki był Pana pierwszy elektryk?

Czytelnik Szymon: Mój pierwszy samochód elektryczny to Nissan Leaf I 24KWH z 2014 roku. Użytkuję również dwie sztuki Leafa Tekna 30 kWh z 2016 i 2017 roku. Oprócz tego mam Chryslera Grand Voyagera z 2017 roku na dalsze wypady w większej grupie i Camaro SS z 2015 roku dla zabawy. Przed nimi miałem ponad 70 modeli różnych „cukierków”.

E-Niro zamówiłem dzień po wprowadzeniu modelu do polskiej oferty. Odebrałem 2 dni temu, 23 czerwca 2020 roku:

Rozważał Pan inne opcje, inne modele?

Pod uwagę brałem jeszcze podstawową Teslę Model 3 oraz Audi e-tron 50 71 kWh. Audi ze względu na olbrzymi rabat wynoszący prawie 90 000 zł. Samochód jest pięknie wykonany, ale ma strasznie słaby zasięg realny poniżej 300 kilometrów. I bardzo wysokie zużycie energii podczas trochę ostrzejszej jazdy. Bałem się, że za 2-3 lata będę miał zasięg jak mój starszy Leaf 🙂

Teslę 3 chciałem kupić w Polsce. Odstraszyła mnie dość wysoka cena, niezbyt wielka bateria 50 kWh, brak serwisu w mojej okolicy oraz problemy z gwarancją moich znajomych, właścicieli Tesli.

A zatem dlaczego Kia?

Kijanka skusiła mnie 7-letnią gwarancją, bardzo dużą baterią 64 kWh (jest to wartość netto, do wykorzystania, a nie brutto, jak podaje większość producentów), dużym zasięgiem wynoszącym ponad 450 km, korzystną ceną (180 tysięcy złotych) i powszechnym dostępem do serwisu. Salon mam 20 kilometrów od domu.

Aplikacja UVO Connect pokazuje, że w zasięgu samochodu naszego Czytelnika jest praktycznie cała Polska. Dotyczy jazdy na jednym ładowaniu!

Wybrałem wersję L + metalik. Posiada wszystko, czego potrzebuję, a nawet więcej. Moje wymagania co do wyposażenia obejmują podgrzewaną kierownicę i siedzenia, dobry system multimedialny, światła LED-owe, klimatyzację i ładowanie 3-fazowe 11 kW. Z reszty rzadko korzystam.

Z przydatnych bajerów jest ładowarka indukcyjna do telefonu i świetny UVO Connect. UVO to oprogramowanie do komunikacji zdalnej [obsługiwane od rocznika modelowego (2020) – przyp. red. www.elektrowoz.pl].  Można włączyć/wyłączyć ogrzewanie, klimatyzację, ładowanie, ustawić czas ładowania i plan pracy klimatyzacji, otworzyć/zamknąć drzwi, zaplanować trasę wyjazdu i ustawić nawigację z domu.

Przydaje się też rejestracja przebytej trasy i stały monitoring pojazdu, żeby sprawdzić, czy ktoś nie próbował „pożyczyć” samochodu.

Zakup prywatny czy na firmę?

Samochód będę użytkował prywatnie na zmianę z moją małżonką, podobnie jak resztę aut.

Jak pierwsze wrażenia?

Kia zaskoczyła mnie bardzo dobrym wykończeniem wnętrza jak na auto kompaktowe, dużą ilością miejsca na tylnych siedzeniach oraz bardzo przemyślanym systemem multimedialnym w języku polskim. Mogę słuchać muzyki z Tidala, odbierać połączenia, odczytywać SMS-y, sprawdzić pogodę, wyszukać aktualne ładowarki itd. Na wielki plus zasięg, bez specjalnego oszczędzania można przejechać naprawdę duży dystans, a kilometry nie uciekają w oczach, jak w Leafie.

Osiągi są wystarczające, niewiele ponad 7 sekund do setki i wysoka elastyczność sprawdzają się przy codziennych wyjazdach po bułki. W Kijance podoba mi się też brak krzykliwości, to takie normalne wozidło z ukrytą ciekawą technologią. Kierowca nie jest kojarzony z żadnymi dziwnymi ludźmi typu łysy buc.

Od Leafa auto jest znacznie lepsze praktycznie pod każdym względem. Mam tu na myśli choćby pewność prowadzenia, zawieszenie kojarzy mi się raczej z samochodami Grupy Volkswagena. Technologicznie Nissana i e-Niro dzieli sporo, chociaż Liść w wersji Tekna to przyjemny dziadkowóz. I, co najważniejsze, nie psuje się 🙂

Co jest lepiej, a co gorzej w stosunku do samochodu spalinowego?

Oprócz tego wszystkiego, co napisałem? Elektryki dobrze trzymają wartość na rynku wtórnym. No i ubezpieczenie jest bardzo tanie, OC oraz AC, cały pakiet, kosztowało mnie 3 500 złotych brutto. Za samochód o tej wartości to rewelacyjny wynik.

Na pewno był już pierwszy test zasięgu/zużycia energii. Jak wypadł?

400 kilometrów osiągamy bez najmniejszego problemu, Żona, podejrzewam, przejedzie ponad 500 kilometrów 🙂

A dlaczego nie poczekał Pan na dopłaty?

Nie czekałem na dopłaty, ponieważ nasi umiłowani miłośnicy węgla z Rosji mają w nosie Polaków chcących zainwestować własne środki w ekologiczny środek transportu. Obserwowałem ten cyrk i nierealne warunki jakie trzeba spełnić. Limit 125 tysięcy złotych nie obejmuje żadnego pojazdu, który mnie interesuje, a nie zamierzam kupować kolejnego Leafa golasa w przestarzałej technologii baterii.

Do tego ta „wspaniała” naklejka (właściciel ma się czuć naznaczony?) i minimalny wymagany roczny przebieg auta.

Widzę, że nie jeździ Pan na „prąd z węgla”. Jaką moc ma ta instalacja fotowoltaiczna?

Od kilku lat eksploatuję dwie instalacje fotowoltaiczne o łącznej mocy ponad 65 kWp, następna 50 kWp w budowie. Moim założeniem jest ładowanie samochodów czystą energią ze źródeł odnawialnych. Póki co udaje mi się to w 100%. Mam dwa stanowiska ładowania oraz instalację, która w nawet w pochmurny dzień jest w stanie zapewnić wystarczającą ilość energii.

Bonusem jest fakt, iż poruszam się bez spalania węgla i zatruwania atmosfery w innym miejscu. Samochody elektryczne przyczyniły się również do wyeliminowania kilku smoków spalinowych, które potrafiły skonsumować do 40 litrów benzyny na 100km np. Jeepa Grand Cherokee 6.1 z kompresorem.

Co dalej?

Przez najbliższe pięć lat zamierzam użytkować e-Niro. Co przyniesie przyszłość? Tego nie wiem. Jeszcze rok temu z pogardą patrzyłem na Kijankę, więc może jakiś Fiat? 🙂 Wizualnie podoba mi się Ford Mustang Mach-e, zobaczę, jak będzie z jego dostępnością w Polsce.

A korzystając z okazji pozdrawiam serdecznie wszystkich właścicieli Melexów. 🙂

To może Cię zainteresować:
Ocena ogólna
Ocena Czytelników
[Suma: 9 głosów Średnia: 4.6]