Nasz Czytelnik, Konrad, postanowił wymienić Renault Lagunę na samochód elektryczny. Kilka dni temu odebrał elektrycznego Nissana Leafa 2. generacji. Spytaliśmy go o wrażenia z użytkowania samochodu oraz o dobre i złe strony auta. Oto, co nam odpowiedział.

Nissan Leaf (2018): wrażenia / opinia Czytelnika

Redakcja www.elektrowoz.pl: Właśnie sobie kupiłeś…

Nissana Leafa 2018 w wersji Tekna. Chyba nie najlepszy wybór, jeśli patrzeć na liczne recenzje w internecie. Osobiście po pierwszych dwóch tygodniach jazdy jestem bardzo zadowolony. Zobaczymy, jak będzie dalej.

Dlaczego go kupiłeś?

Spodobał mi się najbardziej ze wszystkich aut elektrycznych, które były na miarę moich możliwości finansowych. Ale tak naprawdę wybór modelu był wypadkową wielu czynników: od ceny, poprzez parametry techniczne, aż do dostępności serwisu. Wygląd też miał niemałe znaczenie, jednak nie decydujące. Przede wszystkim: miało to być auto elektryczne.

Nie było za drogo? Ile zapłaciłeś?

Było drogo. Tego nie ukrywam. Jednak po przekalkulowaniu doszedłem do wniosku, że na auto elektryczne w tej cenie jest w stanie sobie pozwolić. Spalinowego samochodu za te pieniądze pewnie bym nie kupił, bo do miesięcznej raty doszłyby koszty paliwa i wyższe koszty przeglądów.

Samochód zamówiłem jeszcze przed podwyżką cen Nowego Leafa i po rabatach z kilkoma akcesoriami wyszło łącznie 162 800 złotych. Niestety, na zwolnienie z akcyzy się nie załapałem, nad czym ubolewam do dzisiaj. Przy wpłacie własnej 10% i leasingu na 5 lat wyszła rata niecałe 2900zł miesięcznie. Oczywiście: to sporo, jednak dotychczas prawie 800 złotych płaciłem za benzynę, zatem bilans wychodzi korzystniej.

Nie boisz się, że będziesz musiał wymienić baterię za rok, bo przecież w internecie wszyscy o tym piszą? 🙂

Auto ma 8 letnią gwarancję na akumulator trakcyjny (lub 160 tysięcy kilometrów), więc pewnie nie będzie to za rok. Nie ukrywam, że jest to rzecz, której się obawiam i będę starał się tak użytkować samochód, żeby degradacja baterii następowała jak najwolniej.

Na szczęście wraz z pojawieniem się informacji o szybkim nagrzewaniu się akumulatora [rapidgate – przyp. red.] pojawiły się artykuły, jak postępować z bateriami litowo jonowymi, żeby służyły jak najdłużej.  Mam zatem plan korzystać z szybkiego ładowania i uzupełniać energię do 100 procent tylko wtedy, gdy jest taka konieczność.

Oczywiście: ktoś, kto nie zna powodów takiego postępowania, puknie się w głowie i powie, że zwariowałem. No, niestety, otwarcie przyznaję, że elektryki mają swoje ograniczenia i nie jest to auto dla każdego.

I jak się jeździ? Pierwsze wrażenia?

To moje pierwsze auto elektryczne. Spełnienie marzenia, które od jakiegoś czasu rosło w siłę. Wciąż odczuwam efekt „WOW” za każdym razem, gdy wsiadam do samochodu. Pierwsze wrażenie? „To auto jest genialne! Dlaczego nie miałem elektryka wcześniej!?”

Jazda samochodem jest ergonomiczna, wiele rzeczy robi się intuicyjnie i można po prostu cieszyć się jazdą. Zresztą, jak w każdym elektryku panuje cisza, brak szarpania, nie ma konieczności zmiany biegów. Po prostu bajka. Każdemu sceptykowi elektromobilności polecam chociaż raz przejechać się tym samochodem. Naprawdę można się zakochać.

Planujesz dłuższe podróże? Dokąd?

Zanim kupiłem Leafa, marzyła mi się podróż samochodem elektrycznym nad polskie morze. Prędzej czy później tam pojadę, ale nie wiem kiedy. Wcześniej chcę poznać realny zasięg auta i poćwiczyć ekojazdę. Poza tym mając w perspektywie problem z szybkim ładowaniem samochodu, nie chciałbym skazywać Małżonki na godziny siedzenia pod ładowarką i jazdę 100 km/h po autostradzie.

Taka podróż dla kogoś, kto nie jest zafascynowany autami elektrycznymi, będzie tak fajna jak jazda autokarem na drugi koniec kraju. Czyli umiarkowanie fajna, ponieważ jazda z dużą szybkością po autostradzie bardzo szybko rozładowuje i nagrzewa akumulator trakcyjny.

W efekcie to, co nadrobimy w trasie, stracimy przy ładowarce, gdzie auto ograniczy szybkość ładowania.

Czy jest coś, co Cię rozczarowało?

Zdecydowanie tak: przegrzewająca się bateria [z powodu szybkiej jazdy i wielokrotnego szybkiego ładowania – red.] oraz sposób, w jaki Nissan podszedł do tego problemu. Zamawiałem auto w ciemno, bez wcześniejszej jazdy próbnej, jeszcze zanim pojawiły się głosy o problemie z szybkim ładowaniem.

Kiedy się dowiedziałem, byłem bliski rezygnacji z zakupu, ale nie miałem innej alternatywy, a elektryka chciałem już. Na szczęście dotychczas nie doświadczyłem wspomnianych problemów, wiem jednak, że w dłuższej trasie może być to kłopot. Teraz, przy moich obecnych dystansach, ograniczenie będę odczuwał raczej rzadko.

No i na koniec absolutnie najważniejsze pytanie, przy którym wszystkie inne bledną: jak się podoba Żonie? Co o nim mówi?

Ha! Dobre pytanie i faktycznie chyba najważniejsze. Żona dyplomatycznie odpowiada, że najważniejsze dla niej jest to, że ja się cieszę. Czasami tylko wspomina, że auto nie przypadło jej do gustu z wyglądu – ona preferuje duże samochody z mocnym silnikiem. Jedyne, co przekonuje ją do Leafa, to przyspieszenie.

Jeszcze nie miała okazji nim jeździć więc liczę że zmieni zdanie…

Życzymy wielu, wielu kilometrów jazdy, braku problemów podczas szybkiego ładowania i, przede wszystkim, pozytywnej weryfikacji przez Małżonkę. 🙂

Na ilustracji: Nissan Leaf Tekna Pana Konrada (c) Konrad

|REKLAMA|




|/REKLAMA|

To może Cię zainteresować
Ocena ogólna
Ocena Czytelników
[Suma: 3 głosów Średnia: 4.7]